<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926</id><updated>2012-02-13T22:47:56.410+01:00</updated><category term='impresje'/><category term='media'/><category term='muzyka'/><category term='wydarzenia'/><category term='konkurs'/><category term='prezenty'/><category term='prasa'/><category term='o kawie'/><category term='gdzie kupić'/><category term='miejsca'/><category term='porady'/><category term='czekolada'/><category term='herbata'/><category term='drinki'/><category term='sprzęt'/><category term='zabierz ze sobą kawiarkę'/><category term='wino'/><category term='przepisy'/><category term='coffee-to-go'/><category term='gadżety'/><category term='książki'/><category term='polecamy'/><category term='marki'/><category term='z dzieckiem'/><category term='kawa w reklamie'/><category term='gościnnie'/><title type='text'>Blog drobno mielony</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>272</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8790779040239881568</id><published>2012-02-13T22:31:00.001+01:00</published><updated>2012-02-13T22:35:10.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Czarny motyl? Brudny motyl!</title><content type='html'>- Myślisz, że te firanki mają taki kolor, czy...&lt;br /&gt;- Hm... Jedna jest szara, a druga bardzo szara..&lt;br /&gt;- To co, nadal chcemy tu coś zjeść?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie było retoryczne. Firanki są brudne, czego więc można się spodziewać na zapleczu? Jeśli dodać do tego zapach stęchlizny uderzający od progu, dawno niemalowane ściany i dłuuugą listę oferowanych dań (zbyt długą nawet jak na średniej wielkości restaurację) nawet naleśniki z malinową konfiturą przestają być przedmiotem pożądania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę o tym ku przestrodze - omijajcie to miejsce z daleka. Jeśli znajdziecie się na Pradze, poszukajcie klimatycznych kawiarni i koniecznie dajcie znać. Wiosną chętnie się po praskiej stronie Warszawy powłóczę. Chwilowo jednak kapituluję. Motyl okazał się być ćmą, zostawiającą ciemne ślady po byle muśnięciu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czarny motyl&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. Ząbkowska 2, Warszawa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8790779040239881568?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8790779040239881568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8790779040239881568&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8790779040239881568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8790779040239881568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/02/czarny-motyl.html' title='Czarny motyl? Brudny motyl!'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6400852947864757376</id><published>2012-02-11T19:38:00.000+01:00</published><updated>2012-02-11T19:38:43.096+01:00</updated><title type='text'>Chwila prawdy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hW9GOZ1Lbic/Tza1Myd1UAI/AAAAAAAABWw/r2-lPT33Z5U/s1600/kawa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-hW9GOZ1Lbic/Tza1Myd1UAI/AAAAAAAABWw/r2-lPT33Z5U/s1600/kawa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6400852947864757376?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6400852947864757376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6400852947864757376&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6400852947864757376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6400852947864757376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/02/chwila-prawdy.html' title='Chwila prawdy'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-hW9GOZ1Lbic/Tza1Myd1UAI/AAAAAAAABWw/r2-lPT33Z5U/s72-c/kawa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4912194938037637280</id><published>2012-02-06T15:32:00.000+01:00</published><updated>2012-02-06T15:32:58.958+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa w reklamie'/><title type='text'>Kawa z mlekiem. Albo mleko z kawą.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cstoJQnoFpg/Ty_iYMGbZEI/AAAAAAAABWo/7f2zrn2Zhc8/s1600/mkcafe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Capu z puszystą, mleczną pianą. Duży kubek latte na rozgrzewkę w chłodne dni. A może małe macchiato z plamką mleka? Kawa i mleko to duet, bez którego wielu ludzi nie wyobraża sobie poranka.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są dwie szkoły łączenia kawy z mlekiem. Jedna mówi o tym, że do picia z mlekiem powinno się używać ciemno palonej, wyrazistej w smaku kawy, której smak będzie intensywny nawet po dodaniu sporej ilości mleka.Druga - że bardziej harmonijny smak uzyskamy robiąc mleczną kawę na bazie łagodnej mieszanki. Osobiście skłaniam się ku tej drugiej opcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba jednak pamiętać, że równie ważne jak kawa jest mleko. Od ilości mleka na półkach można dostać oczopląsu -&amp;nbsp; gorsze od wybierania mleka jest chyba tylko poszukiwanie masła w obcym sklepie (sprawdzanie za każdym razem ile jest masła w tym maśle, po które właśnie sięgam, bo nie mogę znaleźć ulubionego, doprowadza mnie do szału). Które mleko jest "najlepsze" każdy musi zdecydować sam, przypominam jednak, że najłatwiej spienia się to o większej zawartości tłuszczu (co najmniej 3.2%, np. Wsie Mleko i Hej mają 3,8%) i że pasteryzowane jest trochę lepsze niż UHT. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We Włoszech kawa z mlekiem i rogalik to śniadanie. A raczej mleko z kawą, bo przecież w cappuccino czy cafe latte kawa właściwie jest tylko dodatkiem do mleka. Takie śniadania w naszym klimacie nie zdają egzaminu, przynajmniej o tej porze roku. Jednak niezależnie od tego, w jakim kraju jesteśmy, jedno jest pewne. Dobra kawa + dobre mleko = dobre capu/latte. Zła kawa i/lub złe mleko psują cały efekt. Wtedy nie pomogą nawet rady baristów ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cstoJQnoFpg/Ty_iYMGbZEI/AAAAAAAABWo/7f2zrn2Zhc8/s1600/mkcafe.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-cstoJQnoFpg/Ty_iYMGbZEI/AAAAAAAABWo/7f2zrn2Zhc8/s1600/mkcafe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4912194938037637280?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4912194938037637280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4912194938037637280&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4912194938037637280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4912194938037637280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/02/kawa-z-mlekiem-albo-mleko-z-kawa.html' title='Kawa z mlekiem. Albo mleko z kawą.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cstoJQnoFpg/Ty_iYMGbZEI/AAAAAAAABWo/7f2zrn2Zhc8/s72-c/mkcafe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3339145685364510483</id><published>2012-01-30T19:08:00.000+01:00</published><updated>2012-01-30T19:08:43.351+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>One World. One Family. One Coffee</title><content type='html'>&lt;b&gt;Taki tytuł nosi gigantyczna mozaika stworzona przez Saimira Stratiego, albańskiego artystę, który dał się już poznać jako twórca wielkoformatowych prac wykonanych z przedmiotów niekoniecznie kojarzących się ze sztuką. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://rekordyguinessa.pl/wp-content/uploads/2011/12/najwiekszy-obraz-z-kawy.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="296" src="http://rekordyguinessa.pl/wp-content/uploads/2011/12/najwiekszy-obraz-z-kawy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;www.rekordyguinessa.pl&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Strati ma już na swoim koncie m.in. największy na świecie obraz z korków do wina i galopującego konia z wykałaczek, stworzył także postać Homera ze śrubek.&amp;nbsp; Jego najnowsze dzieło to obraz zajmujący powierzchnię 25 metrów kwadratowych, wykonany z kawy. I nie jest to żadna nowoczesna abstrakcja - mozaika przedstawia 5 postaci reprezentujących różne regiony świata. Swoich przedstawicieli ma tu Afryka, Japonia, Brazylia, Europa i USA. Sam Strati podkreśla, że pracą mającą szansę na wpis w Księdze Rekordów Guinessa chciał zwrócić uwagę świata na fakt, że warto dzielić się miłością.&amp;nbsp; - Kubek kawy wypity wspólnie z kimś bliskim zbliży nas do siebie bardziej, niż niejedno ważne spotkanie na szczycie, z którego tak słyną zagraniczni liderzy państw - powiedział. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do ułożenia mozaiki Strati wykorzystał 140 kilogramów ziaren kawy o różnych stopniu palenia, od jasnozłotego po czarny. Mimo nieźle brzmiącej idei "pojednania ponad podziałami" nie mogę się pozbyć wrażenia, że to koszmarne marnotrawstwo. 140 kg kawy... Można by z tego przyrządzić 14 tysięcy filiżanek espresso!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3339145685364510483?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3339145685364510483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3339145685364510483&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3339145685364510483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3339145685364510483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/01/one-world-one-family-one-coffee.html' title='One World. One Family. One Coffee'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2990144319224916455</id><published>2012-01-23T21:13:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T21:13:06.293+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Jak kawa zdradza charakter</title><content type='html'>Podobno to, w jaki sposób trzymamy filiżankę i jak szybko wypijamy kawę uważnemu obserwatorowi pozwala dostrzec... więcej, niż można by się spodziewać. Podobno na podstawie zachowania w trakcie picia kawy można wyróżnić kilka typów osobowości. Istnieje ich conajmniej siedem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ lisa&lt;/strong&gt; - w trakcie rozmowy zerka na krawędź filiżanki i zasłania się nią. Wychwytuje słabe strony przeciwnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ chwytający&lt;/strong&gt; - chwyta filiżankę całą dłonią, a nie za ucho. „Szybki bill” chwytający każdą okazję, mało subtelny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ leniwca&lt;/strong&gt; – nie wyjmuje łyżeczki z filiżanki. Jest to lekkoduch zmęczony życiem i znudzony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ znerwicowany&lt;/strong&gt; – pracuje podczas picia kawy. Męczy go codzienność i poukładane życie. Jest narażony na stres.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ pawia&lt;/strong&gt; - odchyla mały palec. To gawędziarz pragnący być w centrum uwagi. Chce być obserwowany przez innych i sam również obserwuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ aktora&lt;/strong&gt; – manipuluje filiżanką podczas spotkania. Każdą okazję traktuje jako możliwość wystąpienia przed ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Typ czepiający się&lt;/strong&gt; - nie potrafi sam iść na kawę. Osoba potrzebująca towarzystwa, która w samotności pogrąża się we własnych myślach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy któraś z tych opcji pasuje do Was? Ja jestem mało subtelna, znerwicowana i nie potrafię się sama sobą zająć. Przynajmniej tak wynika z "testu kawowego" ;) Co więcej - nie widzę nic złego w zatapianiu się we własnych myślach, a to, że piję kawę ze wzrokiem utkwionym w monitorze nie świadczy o tym, że męczy mnie codzienność i poukładane życie, tylko że mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia. A każdemu, kto wmawia mi, że nie lubię poukładanego życia mam ochotę opowiedzieć o tym, że w każdy sobotni poranek podlewam storczyki, że poranna kawa to zawsze musi być espresso, że wieszam pranie tak, żeby kolejne rzeczy pasowały do siebie kolorystycznie, że jak urlop to we wrześniu, a na talerzu mięso ma być z lewej a surówka z prawej - w żadnym razie odwrotnie. Ale o tym innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Was serdecznie znad puszki z coca-colą&lt;br /&gt;I.nna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2990144319224916455?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2990144319224916455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2990144319224916455&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2990144319224916455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2990144319224916455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/01/jak-kawa-zdradza-charakter.html' title='Jak kawa zdradza charakter'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1032254472611491511</id><published>2012-01-09T17:02:00.000+01:00</published><updated>2012-01-09T17:02:23.125+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z dzieckiem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>O książkach przy kawie</title><content type='html'>Czy wśród czytelników Kawowego są Szczecinianie? Jeśli tak, to czy  znacie kawiarnie Columbus Coffee na ul. Krzywoustego? Trwa tam promocja -  każdy kto przyniesie książkę, dostanie kawę za darmo. W momencie kiedy  wszystkie dostępne półki w Columbus Coffee na Krzywoustego zostaną  zapełnione, akcja “kawa za książkę” zostanie uruchomiona w innej  kawiarni tej sieci. Taka biblioteczka działa już w Columbus Coffee w  biurowcu Oxygen. Można sięgnąć po książkę i poczytać przy kawie, a nawet  pożyczyć ją na dłużej i wziąć do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że  nie wiem, czy kawa serwowana w wyżej wymienionych miejscach jest godna  polecenia. Jakoś nigdy nie nadarzyła się okazja, żeby się do Szczecina  wybrać, choć kiedyś nawet dostałam przewodnik po tym mieście. Pomysł  "książka za kawę" wydał mi się jednak tak fajny, że polecam w ciemno.  Lubię czytać przy kawie, a kawiarni z książkami nie odwiedzam nałogowo  tylko dlatego, że zawsze z takich miejsc wychodzę z książkami. Ostatnio  zaczytałam się tak w gdańskiej Bookarni. Poszłam na kawę, wyszłam z  czterema książkami, między innymi Ramseyem &lt;a href="http://merlin.pl/Szef-kuchni-po-godzinach_Gordon-Ramsay/browse/product/1,660980.html" style="color: #990000;"&gt;"po godzinach"&lt;/a&gt;.  To chyba najładniejsza z kulinarnych książek, jakie miałam ostatnio w  ręku (czy Wam też zdarza się kupować książki tylko dlatego, że są  ładne?). Twarda oprawa, porządny papier (matowy!) i znakomite fotografie  w moich ulubionych ostatnio tonacjach, czyli wszelkich odcieniach  morskich niebieskości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.mediarodzina.com.pl/nowa/images/Image/abcd/ksiega_dzungli1.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://www.mediarodzina.com.pl/nowa/images/Image/abcd/ksiega_dzungli1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Józef Wilkoń, Księga dżungli&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna książka, która sprawiła, że oniemiałam z zachwytu, to nowe wydanie &lt;a href="http://shop.mediarodzina.com.pl/catalogue/book/id/484/ksiega-dzungli-rudyard-kipling-jozef-wilkon" style="color: #990000;"&gt;Księgi dżungli&lt;/a&gt;  (w tym miejscu serdecznie dziękuję św. Mikołajowi). I wcale nie chodzi o  tekst. Oczywiście - Księdze dobrze zrobiło uwspółcześnione tłumaczenie  Andrzeja Polkowskiego (przekładał m.in. „Opowieści z Narnii” i  „Harry'ego Pottera” oraz oficjalne przemówienia i homilie Jana Pawła II  wygłoszone w różnych krajach po angielsku). Ale prawdziwym smaczkiem są  ilustracje Józefa Wilkonia. Wilki, tygrysy i biegnące przez karty  książki bawoły sprawiają, że ta nowa Księga dżungli ma dwóch  równoprawnych autorów - Kiplinga i Wilkonia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1032254472611491511?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1032254472611491511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1032254472611491511&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1032254472611491511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1032254472611491511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2012/01/o-ksiazkach-przy-kawie.html' title='O książkach przy kawie'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2753903442919619545</id><published>2011-10-07T14:22:00.001+02:00</published><updated>2011-10-07T14:22:40.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>spóźniona?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-u6kEJ3ic7vY/To7ulN_4BiI/AAAAAAAABWc/z0hgE_Dej-k/s1600/latte.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-u6kEJ3ic7vY/To7ulN_4BiI/AAAAAAAABWc/z0hgE_Dej-k/s400/latte.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lentilki.pl/"&gt;***&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2753903442919619545?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2753903442919619545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2753903442919619545&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2753903442919619545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2753903442919619545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/10/spozniona.html' title='spóźniona?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-u6kEJ3ic7vY/To7ulN_4BiI/AAAAAAAABWc/z0hgE_Dej-k/s72-c/latte.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6767536676295181916</id><published>2011-09-29T13:15:00.007+02:00</published><updated>2011-09-29T14:04:27.396+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Charlotte. Wszyscy jestesmy hipsterami.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Bistro Charlotte vel Chleb i Wino zajrzałam pół roku temu, na luźne spotkanie z moim starym znajomym. Wybraliśmy Plac Zbawiciela, bo było nam po drodze. A ja wykorzystałam okazję, by zajrzeć do nowego miejsca na gastronomicznej mapie miasta.&lt;br /&gt;Właściwie odwiedziny te szczerze mnie ubawiły. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hej, pobawmy się w kawiarnię, która wcale nie jest trendy&lt;/span&gt;. To zabawa, którą zaproponowali właściciele, a gastronomiczni modnisie chętnie podjęli. Dzisiaj to, gdzie pijesz kawę, jest równie ważne jak to, gdzie kupujesz buty. Wspólny mianownik kolejnego sezonu to pozorne slow life, a w istocie wymuszone niewymuszenie. To dlatego, aby wejść do środka, musimy odbyć slalom pomiędzy siedzącymi na schodach przed lokalem klientami, którzy oparłszy się o swoje holendry zajadają bagietkę, która kruszy się na hipsterskie ubranka.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bi.gazeta.pl/im/4/9712/z9712214X,Bistro--Charlotte---al--Wyzwolenia-18--wejscie-od.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 399px; height: 265px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/4/9712/z9712214X,Bistro--Charlotte---al--Wyzwolenia-18--wejscie-od.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W środku powitał mnie wielki drewniany stół, betonowa podłoga, gołe ściany - fajnie. To lubię. Podeszłam do lady i zamówiłam sobie koszyk pieczywa (śniadanie Charlotte). Taki koszyk spożywa sie z wystawionymi przy tym wielgachnym stole specjałami: marmoladą, jakąś masą czekoladową, masłem i miodem (ale po pół roku pamięć mnie może mylić). Poprosiłam tez o espresso i latte. I obsłuzyłam sobie terminal, bo chłopiec za ladą akurat nie bardzo umiał (ale nosił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;conversy&lt;/span&gt;, więc pie****ić terminal!;).&lt;br /&gt;Posiedzieliśmy, zjedliśmy i wyszliśmy. A mi nie chciałoby się nawet napisac o tym notki, gdyby nie fakt, że nastąpiło jakies zbiorowe szaleństwo na punkcie Charlotte. I jesli nawet Liska na Whiteplate, królowa wypieków, zachwyca się tym miejscem, to czas podzielić sie własnymi wrażeniami.&lt;br /&gt;Być może trafiłam na kosz pieczywa długo czekający na swojego konsumenta, a może po prostu do tego zestawu wpadają zeschnięte kawałki, które nie zeszły do tostów. Być może można podawać latte w temperaturze ciała, ale ja nie jestem niemowlakiem, wolę coś bardziej gorącego niż 36,6. Oświadczam również, że serwowanie 200 ml świeżo wyciskanego soku z pomarańczy za 10 czy 11 złotych to zwykły obciach. Moi Drodzy Państwo, zapraszam do podobnych knajp w Danii i Szwecji, a zobaczycie, na czym rzeczywiście polega klimat kawiarnio-piekarni.&lt;br /&gt;Jestem być może uprzedzona do miejsc masowego kultu, ale uważam, że jest coś żenującego w naszym sezonowym rzucaniu się na nowe lokale. Obecnie najlepszym lepem są oczywiście wszelkie hipsta' klimaty. Betonowa podłoga, drewniany stół i bagieta wystarczy, byśmy zachwycali się Charlotte. Jakość schodzi na drugi plan.&lt;br /&gt;Karma po drugiej stronie Placu Zbawiciela, święcąca triumfy kilka sezonów temu patrzy na pewno zazdrośnie na tłumy wygrzewające się w słońcu na schodach (nigdy Wam nie opisałam mojej wizyty w Karmie za czasów jej świetności, toalety w opłakanym stanie i wszechobecnego smrodu papierosów).&lt;br /&gt;Nawet jeśli Charlotte miała być miejscem bez nadęcia, to niestety, już to zepsuliśmy. Poczekam kilka sezonów, aż hipsterzy i spółka przerzucą się w inne miejsce. A tymczasem zamiast lajkować ją na fejsie, omijam z daleka i polubiłam fanpejdż &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="https://www.facebook.com/bogactwo"&gt;"Opierdalam bagietę w Charlotte i rzucam okruchy biedakom z Planu B. (klik)&lt;/a&gt;*.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0); font-style: italic;"&gt;Bistro Charlotte&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Plac Zbawiciela&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Warszawa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: Profesjonalną recenzję Charlotte serwuje Maciej Nowak na &lt;a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9710986,Charlotte__Na_punkcie_tej_knajpy_Warszawa_zwariowala.html"&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warszawa.Gazeta.pl&lt;/span&gt; (klik)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (stamtąd zaczerpnęłam wykorzystane wyżej zdjęcie). Polecam!&lt;br /&gt;PS2: A co jest obecnie w modzie poza stolicą? Gdzie najlepiej zaparkować holendra we Wrocku, Poznaniu czy Lublinie? Wpisujcie miasta ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Plan B. - mieszczący się nad Charlotte coraz mniej modny klub ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6767536676295181916?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6767536676295181916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6767536676295181916&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6767536676295181916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6767536676295181916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/09/charlotte-wszyscy-jestesmy-hipsterami.html' title='Charlotte. Wszyscy jestesmy hipsterami.'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3050212690098470231</id><published>2011-09-28T15:03:00.000+02:00</published><updated>2011-09-28T15:03:41.816+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>każdemu pachnie inaczej</title><content type='html'>Julian Tuwim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapach szczęścia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie,&lt;br /&gt;A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.&lt;br /&gt;Kiedy się, mrużąc oczy, orzeszynę trzęsie,&lt;br /&gt;Po gałęziach w olśnieniu pędzi liści milion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żywiołem zachłyśnięty, zziajany w rozpędzie,&lt;br /&gt;Ileś pokrzyw posiekał, ile traw stratował!&lt;br /&gt;A kijem obtłukując szyszki i żołędzie&lt;br /&gt;Ileżeś mil po drzewach małpio przecwałował!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko to w ognistej pamięci dziś błyska.&lt;br /&gt;Ciska się małe, szybkie, gorąco, daleko...&lt;br /&gt;I szczęście pachnie kawą. I chłoniesz je z bliska.&lt;br /&gt;A chłód w pokoju sączy waniliowe mleko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3050212690098470231?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3050212690098470231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3050212690098470231&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3050212690098470231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3050212690098470231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/09/kazdemu-pachnie-inaczej.html' title='każdemu pachnie inaczej'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-477171344165870739</id><published>2011-09-11T17:32:00.001+02:00</published><updated>2011-09-13T11:01:13.940+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Nowe Wspaniałe Życie</title><content type='html'>Prawie druga w nocy. Sama w domu, cieszę się ciszą, mam dużo czasu, żeby  pobyć tylko ze swoimi myślami. W pół drogi pomiędzy piątą rocznicą  ślubu a dziesiątą edycją moich osiemnastych urodzin naszło mnie na  refleksje. To efekt uboczny spotkań z dawno niewidzianymi ludźmi. Cztery  rozwody i poród - tak by to można najkrócej podsumować. Poczułam się  dorosła i... szczęśliwa? Głupio zabrzmi to, co powiem, ale czasem dobrze  jest zobaczyć, że inni mają bardziej skomplikowane życie niż moje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli komuś mogę czegoś zazdrościć, to tylko tego, że te "końce"  wyznaczają nowe "początki". Ekscytujące początki związków, które, choćby  nie wiem jak bardzo były przelotne, zawsze wyglądają tak samo. Nawet  najfajniejsza randka z mężem to już nie to samo (chyba, że to cudzy mąż,  ale takich opcji oczywiście nie zakładamy). Swoją drogą - to  niesamowite, jak się gdzieś w głowie kodują "różne takie" dane. Wodziłam  ostatnio nosem za kolegą z pracy, bo pachniał niebezpiecznie znajomo. &lt;i&gt;Zapachy nie do zmycia, tak jak tatuaże... &lt;/i&gt;Trzeba przy okazji zapytać Magdaro, czy w ogóle jest coś, co zostaje w pamięci dłużej, niż zapach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do tych nieszczęsnych rozwodów... Jeden z nich  "świętowałyśmy" w Nowym Wspaniałym Świecie. Zajrzyjcie tam koniecznie (ul. Nowy Świat 63) będąc w okolicy. Jest co najmniej kilka powodów:&lt;br /&gt;1. Świetna kawa.  Piłam espresso macchiato (6 zł). Bardzo aromatyczne, z nieprzesadną  ilością mleka, podane w podgrzanej filiżance. Na 5+&lt;br /&gt;2. Frytki. Wiem, to brzmi okropnie prozaicznie. Powinnam chyba napisać,  że to ziemniaczana poezja w czystej postaci? Nie. Frytki to frytki.  Żadna kulinarna grafomania nie zmieni pieczonego kartofla w nic  wykwintnego. I dobrze. Tak ma być. Czasem człowiek ma ochotę na konkret,  na kawałki ziemniaka z solą i sosem meksykańskim. W NWŚ porcja (duża)  kosztuje 9 zł. Spróbujcie.&lt;br /&gt;3. Świetna muzyka w tle&lt;br /&gt;4. Niezobowiązujący wystrój. Można przyjść w  przykurzonych trampkach, kiwać się na krześle i mieć pewność, że nikt  nie będzie dziwnie patrzył ;)&lt;br /&gt;5. Przestrzeń. Gdybym w domu miała dużo  mebli, pewnie już bym się większości pozbyła, tak mi się ostatnio  podobają puste przestrzenie i gołe ściany w chłodnych kolorach. &lt;br /&gt;6. Podobno odbywają się tam fajne koncerty i inne kulturalne imprezy. Na  żadnej jeszcze nie byłam, ale mam zamiar nadrobić w najbliższym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na razie dedykuję E. ten kawałek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/PCkT4K-hppE?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kulturalnym pozdrowieniem&lt;br /&gt;I.nna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-477171344165870739?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/477171344165870739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=477171344165870739&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/477171344165870739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/477171344165870739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/09/nowe-wspaniae-zycie.html' title='Nowe Wspaniałe Życie'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/PCkT4K-hppE/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1975269657190536294</id><published>2011-08-28T21:03:00.004+02:00</published><updated>2011-08-28T21:14:49.807+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Bez ciśnienia. Alternatywne sposoby parzenia kawy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. września chyba każdemu kojarzy się ze szkolą. Kto chciałby się doszkolić w alternatywnych sposobach parzenia kawy, może sie tego dnia wybrać do MiTo - nowej warszawskiej kawiarnio-księgarnio-galerii (uff, długie określenie).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hgGBteFEJoM/TlqTatpSwiI/AAAAAAAAAOQ/PP8bbiloagY/s1600/ost.plakatbez_cisnienia.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hgGBteFEJoM/TlqTatpSwiI/AAAAAAAAAOQ/PP8bbiloagY/s200/ost.plakatbez_cisnienia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5645987170001011234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Lokalu jeszcze nie sprawdzałam, ale podoba mi się wystrój i podoba mi się misja włascicieli, by kawe potraktować trochę bardziej serio i opowiedzieć o tym, jak można ją przyrządzić nie posiadając ekspresu. Zachęcam zatem awansem do odwiedzenia, a sama się wybiorę tam w najbliższym czasie i dam znać, jak się miewa stosunek teorii do praktyki ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="https://www.facebook.com/event.php?eid=202935683100283"&gt;Informacje o spotkaniu "Bez ciśnienia" na facebooku&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="https://www.facebook.com/pages/MiTo/207963329232433"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Strona MiTo na fejsie.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;MiTo. Art Cafe Books.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.mito.art.pl/"&gt;www.mito.art.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ul. Waryńskiego 28 (pomiędzy Pl. Zbawiciela a metrem Politechnika)&lt;br /&gt;00-650 Warszawa&lt;p class="smallText"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1975269657190536294?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1975269657190536294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1975269657190536294&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1975269657190536294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1975269657190536294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/08/bez-cisnienia-alternatywne-sposoby.html' title='Bez ciśnienia. Alternatywne sposoby parzenia kawy.'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-hgGBteFEJoM/TlqTatpSwiI/AAAAAAAAAOQ/PP8bbiloagY/s72-c/ost.plakatbez_cisnienia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7990498700904738083</id><published>2011-08-08T14:45:00.003+02:00</published><updated>2011-08-08T15:18:28.944+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przepisy'/><title type='text'>Schab kawowy z migdałami i suszoną śliwką*</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swego czasu Pani Wydawca z Jednego Ważnego Programu Śniadaniowego zaprosiła nas do gotowania podczas programu. Ponieważ należało zaprezentować danie główne, a na Kawowym cokolwiek mało mamy mięsa, poświęciłam trochę czasu na przygotowanie własnego przepisu na potrawę mięsną z kawą.&lt;br /&gt;Pani Wydawca z JWPŚ ostatecznie nas olała na rzecz Adama Małysza, nawet nie uprzedziwszy, ale po pierwsze, przegrać z Adamem to jak wygrać, a po drugie, ostał się oryginalny przepis, który niniejszym ma premierę w sieci.&lt;br /&gt;Chcąc uniknąć porażki, należało wybrać jakiś wdzięczny rodzaj mięsiny, która dobrze przyjmie kawową marynatę oraz nada się do pieczenia w rękawie, dzięki czemu aromat nie ucieknie. (A poza tym nie przepadam za smażonym mięsem i co mogę wsadzam do piekarnika).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Składniki na kawał schabu kawowego:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;70-80 dkg schabu bez kości&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250 gram suszonych śliwek*&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżeczki świeżo zmielonej mocnej kawy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka kawy w ziarnach&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka goździków&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki oliwy z oliwek&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki miodu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki sproszkowanego imbiru &lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść migdałów w słupkach&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Kawę drobno zmielić, zalać 150ml wrzątku, dodać garść goździków i zaparzać 10 min. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Świetnie nadaje sie do tego &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0); font-style: italic;" href="http://kawowy.blogspot.com/2011/01/gadzet-miesiaca-french-press-brazil-od.html"&gt;french press&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2. Wywar z kawy i goździków odcedzić od fusów. Dodać do niego 4 łyżki miodu, cynamon, imbir i wymieszać. Na koniec dodać oliwę i wymieszać.&lt;br /&gt;3. Mięso dobrze umyć, lekko (!) posolić&lt;span style="font-style: italic;"&gt; (osobiście soli unikam, więc w ogóle nie soliłam mięsa)&lt;/span&gt;, zrobić wzdłuż dwie dziury na wylot, dziury wypchać na maksa śliwkami &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(uwielbiam śliwki w mięsie, więc zawsze pcham tam ile się da)&lt;/span&gt;. Śliwek użyć tyle, ile wejdzie do dziur. Dzięki nim mięso nie wyschnie i będzie w środku przyjemnie wilgotne.&lt;br /&gt;4. Nadziane mięso nacieramy kawowym sosem, polewamy je resztą sosu i wstawiamy do lodówki na godzinę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Wersja dla niecierpliwych: 30 minut, ale wtedy mięso może troche słabiej naciagnąć aromat).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;5. Do rękawa do pieczenia wkładamy mięso, wlewamy resztę sosu kawowego, wierzch posypujemy migdałami w słupkach. Wokół mięsa w rękawie można wysypać kilka ziaren kawy oraz położyć kilka suszonych śliwek.&lt;br /&gt;6. Rękaw nakłuwamy na górze w kilku miejscach. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez ok. 50 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schab kawowy gotowy. Moim zdaniem schab najlepiej smakuje z ziemniaczanym purre oraz sałatą z pomidorkami koktajlowymi i sosem vinegret zwykłym lub miodowym (sprawdzone przepisy na sosy są &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/dania_dla_dwojga/sosy/przepisy.html"&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;TU&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;Zapewniam, że smakuje wybornie. Zaletą dania jest także to, ze schab pieczony nie może sie nie udać. Niestety nie zrobiłam zdjęcia, ale nadrobię przy najbliższej okazji.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Smacznego! &lt;/span&gt;Dajcie znać jak Wam smakowało.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Magdaro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Można użyć moreli. W sumie pierwszą wersję zrobiłam z morelami, ale na mój gust sa zbyt mdłe i śliwki nadają się do tego zestawu znacznie lepiej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7990498700904738083?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7990498700904738083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7990498700904738083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7990498700904738083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7990498700904738083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/08/schab-kawowy-z-migdaami-i-suszona.html' title='Schab kawowy z migdałami i suszoną śliwką*'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7337442004318025527</id><published>2011-06-12T14:31:00.010+02:00</published><updated>2011-06-12T14:55:26.155+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gościnnie'/><title type='text'>Korespondencja z UK albo wyznania skandoholiczki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzisiaj na Kawowym gość specjalny: Anna Maria, autorka bloga &lt;/span&gt;&lt;a style="font-weight: bold; color: rgb(204, 0, 0);" href="http://backwards-in-high-heels.blogspot.com/"&gt;Backwards in hgh heels&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, która pecjalnie dla nas przygotowała recenzję jednej z londyńskich kawiarni, okraszoną spostrzeżeniami na temat aktualnych fiksacji kulturalno-kulinarnych Brytyjczyków. Polecamy gorąco! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Autor: Anna Maria&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nordic Bakery w Londynie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka Brytania przeżywa właśnie kolejny najazd Wikingów. Skandynawskie wzornictwo jest tu od dawna popularne, ale w ostatnich latach przybysze z Północy zawojowali także listy bestsellerów, najmodniejsze butiki, i powoli podbijają też podniebienia. Współczesna inwazja ma charakter kulturalno – kulinarny: w witrynach księgarń pysznią się skandynawskie kryminały, duński serial kryminalny pt. &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0826760/"&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Forbrydelsen&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zbrodnia, przestępstwo)&lt;/span&gt; ma już kultowy status, a londyńskie faszonistki paradują w odzieży takich skandynawskich marek jak Acne czy Day Birger et Mikkelsen. Każdy brytyjski foodie marzy o zjedzeniu posiłku w kopenhaskiej &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://noma.dk/"&gt;Nomie,&lt;/a&gt; najlepszej restauracji świata, zaś “jeść tak jak Skandynawowie” zalecają zarówno smakosze, dietetycy, jak i spece od ochudzania.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Dmdo00qjcaQ/TfS15qQG0HI/AAAAAAAAANg/wLvT1mJL6_Q/s1600/9781849750950.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 120px; height: 151px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Dmdo00qjcaQ/TfS15qQG0HI/AAAAAAAAANg/wLvT1mJL6_Q/s320/9781849750950.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617314637436866674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Skandynawskie książki kucharskie sprzedają się obecnie lepiej, niż te poświęcone kuchni włoskiej czy hinduskiej. Jeden z tych sprzedających się  niczym cynamonowe bułeczki tomów, pod tytułem &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.amazon.co.uk/gp/product/1849750955/ref=s9_simh_gw_p14_d0_i1?pf_rd_m=A3P5ROKL5A1OLE&amp;amp;pf_rd_s=center-2&amp;amp;pf_rd_r=1K6B1G3972A0PEP1K3JH&amp;amp;pf_rd_t=101&amp;amp;pf_rd_p=467128533&amp;amp;pf_rd_i=468294"&gt;Nordic Bakery&lt;/a&gt;, napisała Miisa Mink, zamieszkała w Londynie Finka, współwłaścicielka mini – sieci dwóch bardzo popularnych skandynawskich knajpek. Obie noszą nazwę &lt;a href="http://www.nordicbakery.com/"&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Nordic Bakery&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i znajdują się w centrum Londynu – jedna w Soho, druga w Marylebone, i są, wbrew nazwie, raczej kawiarniami, niż piekarniami.&lt;br /&gt;Ostatniego dnia maja pod wewnętrznym przymusem, niczym nałogowiec wracający do dilera, udałam się do Nordic Bakery w Marylebone. Wybaczcie osobiste zwierzenia, ale gwoli dziennikarskiej uczciwości muszę w tym miejscu wyjawić, że jestem skandoholiczką. Dawno temu mieszkałam przez (o wiele za krótki) czas w Danii i od tamtego czasu niejedna bliska mi osoba doświadczyła siły mojej skandofilii. Teraz mam tę satysfakcję, że byłam pierwsza i obserwując, jak Anglicy popadają w skando-manię mogę z uśmieszkiem stwierdzić: A nie mówiłam?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XmzwRqkzqMo/TfS29MSdrUI/AAAAAAAAAN4/SA1hxOQ3cHE/s1600/IMG_0180.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 115px; height: 153px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-XmzwRqkzqMo/TfS29MSdrUI/AAAAAAAAAN4/SA1hxOQ3cHE/s320/IMG_0180.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617315797624794434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W Nordic Bakery wnętrze jest takie, jakie być powinno, czyli minimalistyczne: ciemnoszare fartuszki obsługi mają dokładnie ten sam odcień, co ściany. Polecam przyjść tu z książką Mankella czy Larssona, z łatwością wyobrazisz sobie Wallandera czy Blomqvista siedzącego przy sąsiednim stole. Przy jednej ze ścian znajduje się kontuar, za nim kilka półek, oprócz niego są tylko trzy proste, duże drewniane stoły z ławkami zamiast krzeseł – to miejsce idealne na spotkanie ze znajomymi, ale nie na romantyczną randkę.&lt;br /&gt;Obsługa także przyjemnie wpisuje się w stereotyp: islandzko-fińska, blondwłosa i niebieskooka, miła i kompetentna. Jest przytulnie i, co podkreślam, cicho – tzw. windowa muzyka jest zmorą londyńskich restauracji i kawiarnii. Ten skrawek Skandynawii, oaza wśród tłumów robiących zakupy w szykownych butikach Marylebone, jest mekką ludzi, dla których kawa to serious business – wszak kawa to narodowy napój wszystkich skandynawskich nacji.&lt;br /&gt;W mój kawowy nałóg wpadłam właśnie w Danii, gdzie wszyscy wokół wypijali średnio 10 filiżanek kawy dziennie – termos z kawą to dla mnie taki sam symbol Skandynawii, co Muminki, szkło Iittala czy fotel Egg Chair Arne Jacobsena.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vT_ct8rML4E/TfS2OLYF06I/AAAAAAAAANo/x0w3VaAe-jM/s1600/IMG_0181.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-vT_ct8rML4E/TfS2OLYF06I/AAAAAAAAANo/x0w3VaAe-jM/s320/IMG_0181.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617314989926110114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z myślą o tej recenzji zamówiłam podwójne espresso, by móc należycie ocenić jakość podawanej w Nordic Bakery kawy. Ziarna są tu zawsze świeżo mielone, kawa zaś świeżo parzona, nigdy z dzbanka. Podaje się markę fińską, którą można zresztą kupić w woreczkach na wynos. Nie zdziwiłabym się, gdyby to była najlepsza kawa w centralnym Londynie: mocna, aromatyczna, o intensywności, o jaką trudno w sieciówkach. Poza tym w Starbucks nie podają napojów w ikonach skandynawskiego dizajnu: kubkach marki Teema czy szklankach projektu Aino Aalto.&lt;br /&gt;Drugą gwiazdą menu Nordic Bakery są cynamonowe bułeczki. Każdy kraj skandynawski ma swoją wersję, tu podaje się chyba najsmaczniejszą, fińską. Przede wszystkim bułka jest wielka, mocno cynamonowo – kardamonowa, lepka, słodka i pyszna. Nie bez powodu to właśnie ta bułeczka figuruje na okładce książki kucharskiej NB, warto tu przyjść specjalnie dla nich – kupiłam trzy na wynos, bo mam w domu dwóch wielkich ich fanów. Skandynawia słynie też z kanapek z pełnoziarnistego chleba: w NB możemy spróbować kolejnego klasyka, czyli Gravadlax: plasterki marynowanego łososia z ogórkiem, z musztardowo – koperkowym dressingiem na ciemnym, żytnim chlebie. Inne kapapki to np. ser brie i dżem z jagód polarnych, czy jajko ze śledziem. Ja wybrałam kanapkę z grenlandzkimi krewetkami, plasterkami jajka na twardo i majonezem – bardzo smaczne połączenie.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Jx_o39FU_sI/TfS2h_rtsjI/AAAAAAAAANw/biD_8SPvAcI/s1600/IMG_0182.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Jx_o39FU_sI/TfS2h_rtsjI/AAAAAAAAANw/biD_8SPvAcI/s320/IMG_0182.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5617315330384572978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Spróbowałam też po raz pierwszy nieco dziwnego fińskiego smakołyku, placka karelskiego: słone żytnie ciasto nadziewa się ryżem lub piuree ziemniaczanym i podaje na ciepło, posmarowane grubo masłem z dodatkiem jajka. Zaręczam, że smakuje lepiej niż brzmi.&lt;br /&gt;Ci, którzy wolą słodkości, mają duży wybór: oprócz bułek (także z jagodami), można się raczyć klasycznym szwedzkim ciastem Tosca, równie klasycznym ciastem bostońskim czy ciastem pomarańczowo – makowym.&lt;br /&gt;Ociągałam się z opuszczeniem Nordic Bakery, co jest o tyle trudne, że obsługa nikogo nie pogania, i można tu z łatwością spędzić kilka godzin, rozmyślając nad filozofią Kierkegaarda. I już żałuję, że na następną wizytę przyjdzie mi najpewniej poczekać parę miesięcy. Na osłodę i mnie, i tym z Was, którzy chcecie spróbować tych delicji, pozostaje książka kucharska Nordic Bakery, którą możecie kupić np. w &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.amazon.co.uk/gp/product/1849750955/ref=s9_simh_gw_p14_d0_i1?pf_rd_m=A3P5ROKL5A1OLE&amp;amp;pf_rd_s=center-2&amp;amp;pf_rd_r=1K6B1G3972A0PEP1K3JH&amp;amp;pf_rd_t=101&amp;amp;pf_rd_p=467128533&amp;amp;pf_rd_i=468294"&gt;Amazonie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nordic Bakery Marylebone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;37b New Cavendish Street (wejście od Westmoreland Street)&lt;br /&gt;Londyn, W1G 8JR&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7337442004318025527?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7337442004318025527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7337442004318025527&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7337442004318025527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7337442004318025527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/06/korespondencja-z-uk-albo-wyznana.html' title='Korespondencja z UK albo wyznania skandoholiczki'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Dmdo00qjcaQ/TfS15qQG0HI/AAAAAAAAANg/wLvT1mJL6_Q/s72-c/9781849750950.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5557155404556406476</id><published>2011-06-10T12:47:00.001+02:00</published><updated>2011-06-10T12:48:17.705+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Festiwal Dobrego Smaku w Łodzi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-c5h8dlgHcHU/TfH19eAKNzI/AAAAAAAABVk/6iyDOs2UBfE/s1600/fdslodz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="75" src="http://1.bp.blogspot.com/-c5h8dlgHcHU/TfH19eAKNzI/AAAAAAAABVk/6iyDOs2UBfE/s200/fdslodz.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W przyszłym tygodniu, od 16 do 19 czerwca, w Łodzi trwać będzie Festiwal  Dobrego Smaku. Tegorocznej, ósmej edycji festiwalu, towarzyszyć będą dwa  konkursy. Główny - na najlepszą restaurację festiwalową, w tym roku  odbywający się pod hasłem „Skrzydełko czy nóżka?", oraz konkurs na  najlepszą kawę. Kawiarnie biorące w nim udział, zaprezentują espresso  i cappuccino. Oceniać je będzie jury złożone z zawodowych baristów. Dla  Klientów będą one dostępne w promocyjnej cenie 3 zł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista Kawiarni festiwalowych&lt;br /&gt;&lt;b&gt;17-19 czerwca - cappuccino i espresso za 3 zł&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Affogato, Piotrkowska 90&lt;br /&gt;2. Art., Kościuszki 49/51&lt;br /&gt;3. Cafe Verte, Piotrkowska 113/115&lt;br /&gt;4. Czekoladowe Obłoki, Piotrkowska 60&lt;br /&gt;5. Dybalski, Piotrkowska 102&lt;br /&gt;6. Fresco Cafe, Piotrkowska 107&lt;br /&gt;7. Hort Cafe, Piotrkowska 106&lt;br /&gt;8. Monaco Cafe, Piotrkowska 134&lt;br /&gt;9. MS Cafe, Więckowskiego 36&lt;br /&gt;10. Owoce i Warzywa, Traugutta 9&lt;br /&gt;11. Portiernia Design Cafe, Tymienieckiego 3&lt;br /&gt;12. U Milscha, Łąkowa 21&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o festiwalu przeczytacie na &lt;a href="http://www.festiwaldobregosmaku.eu./" style="color: #990000;"&gt;www.festiwaldobregosmaku.eu.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5557155404556406476?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5557155404556406476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5557155404556406476&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5557155404556406476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5557155404556406476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/06/festiwal-dobrego-smaku-w-odzi.html' title='Festiwal Dobrego Smaku w Łodzi'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-c5h8dlgHcHU/TfH19eAKNzI/AAAAAAAABVk/6iyDOs2UBfE/s72-c/fdslodz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2929788596765229995</id><published>2011-06-06T13:19:00.003+02:00</published><updated>2011-06-06T13:24:24.245+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Kurczę dobrze przypieczone</title><content type='html'>Patrząc na częstotliwość wpisów można by sądzić, że przestałyśmy pić kawę. Spokojnie, nic z tych rzeczy.  W tzw. międzyczasie odwiedziłam kilka fajnych miejsc:&lt;br /&gt;- Taste Barcelona  na Kruczej - świetny wystrój, bardzo dobre jedzenie, niestety, trochę  drogo,&lt;br /&gt;- filię Antich Cafe na Skoroszach, gdzie makarony i kawa są równie &lt;span style="color: #990000;"&gt;dobre  &lt;/span&gt;&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/04/poderwij-mnie-na-kabatach.html" style="color: #990000;"&gt;jak na Kabatach&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;- pizzerię Bella Napoli na Nałęczowskiej 60 - znakomita  pizza i przesympatyczna obsługa. &lt;br /&gt;Poza tym regularnie bywam w &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/10/kawa-gazeta-gazeta-cafe.html" style="color: #990000;"&gt;Gazeta Cafe&lt;/a&gt; - na lato polecam  kawę bananową i ice tea (obie ok. 9 zł). Z radością donoszę również, że w &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2011/02/mamma-mia.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Mamma Mii&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i Na Winklu trzymają poziom i jedzenie tam jest prawdziwą przyjemnością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czystym sumieniem mogę też polecić Kurczę Pieczone na Gołkowskiej -  czy jest ktoś, kto nie lubi kurczaka z rożna? Niech was nie zniechęca  niepozorna budka z kurczakiem na wynos - w trakcie remontu (albo  niespodziewanych gości) takie rozwiązanie ratuje życie i dobry nastrój.  Kurczak, bułka, ogórek małosolny. Wszystko jedzone palcami, bez  sztućców, w chmurze pyłu po właśnie wyburzonej ścianie. Miło będzie  takie scenki wspominać, jak już wszystko stanie na swoim miejscu, a  czysty talerz nie będzie wydawał się szczytem luksusu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każde z tych miejsc zasługuje na odrębny, pozytywny wpis. Niestety, czas  nie guma, ciągle mi go na coś brakuje. Jednak dobre wieści są takie, że  remont wkrótce się skończy, a w nowym mieszkaniu okoliczności będą  bardziej sprzyjające twórczemu myśleniu. Rok przy Trasie  Łazienkowskiej zdecydowanie wystarczy. Saska Kępa jest super, ale ten  nieustający szum sprawia, że pożegnam się z nią bez żalu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2929788596765229995?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2929788596765229995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2929788596765229995&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2929788596765229995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2929788596765229995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/06/kurcze-dobrze-przypieczone.html' title='Kurczę dobrze przypieczone'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4524698553202761713</id><published>2011-05-25T12:05:00.006+02:00</published><updated>2011-05-25T12:22:13.630+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polecamy'/><title type='text'>Włoskie klimaty w Zamościu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak doniosła nam Kaha z &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://ocobiegakobiecie.blogspot.com/"&gt;"O co biega kobiecie"&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, za dwa tygodnie w Zamościu szykuje się &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://www.namyslowiacy.pl/pl/page/80/79/festiwal_kultury_wloskiej_arte_cultura_musica.html"&gt;Festiwal Kultury Włoskiej "Arte, musica, cultura e..."&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;. Wsród wydarzeń towarzyszących zapowiada się m. in. iście kawowa sobota.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaplanowano takie wydarzenia jak pokaz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latte art&lt;/span&gt;, prelekcja "Wszystko o kawie" oraz degustacjea kaw z włoskich palarni Vergnano i Carraro (&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.caffevergnano.com/azienda.php"&gt;Caffe Vergnano&lt;/a&gt; jest partnerem, czyt. sponsorem, festiwalu).&lt;br /&gt;Jeśli ktoś z Was będzie przypadkiem w tym pięknym mieście, poprosimy o relację. Może to dobra okazja, by odwiedzić &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.zamosc.pl/"&gt;Zamość&lt;/a&gt;, nie bez powodu nazywany "Perłą Renesansu", "Miastem Arkad" i "Padwą Północy" (...i znów mi sie zachciało do Włoch, ech...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-HkQrO2uejqE/TdzXvV1asKI/AAAAAAAAANU/Vf1ZKiCTd9Q/s1600/zamosc.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 514px; height: 368px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HkQrO2uejqE/TdzXvV1asKI/AAAAAAAAANU/Vf1ZKiCTd9Q/s400/zamosc.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5610596444111810722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ps: Program Festiwalu znajduje się &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.namyslowiacy.pl/pl/page/80/79/festiwal_kultury_wloskiej_arte_cultura_musica.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4524698553202761713?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4524698553202761713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4524698553202761713&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4524698553202761713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4524698553202761713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/05/woskie-kliematy-w-zamosciu.html' title='Włoskie klimaty w Zamościu'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HkQrO2uejqE/TdzXvV1asKI/AAAAAAAAANU/Vf1ZKiCTd9Q/s72-c/zamosc.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8300469059282770473</id><published>2011-04-08T09:45:00.002+02:00</published><updated>2011-04-08T13:42:48.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Jedz, marznij i czekaj</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każda okazja jest dobra, by wpaść do Krakowa, bo kojarzy mi się z dobrym i beztroskim okresem życia. Ostatnio nadarzył mi się służbowy wyjazd tam, na jeden dzień. U., z którą się spotykałam, wybrała na spotkanie kawiarnię Bunkra Sztuki. Sam Bunkier, miejsce wystaw i wielu ciekawych wydarzeń artystycznych, jest wystarczającym powodem, by o tej kawiarni napisać, toteż przyszłam tam godzinę przed spotkaniem, by zebrać wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://redoffroad.blox.pl/resource/Bw.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://redoffroad.blox.pl/resource/Bw.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na początku złapałam trochę focha. Było pusto, na dużej powierzchni zewnętrznej części Bunkra, zafoliowanej na zimę, tylko kilka stolików było zajętych. Może dlatego miałam dylemat, gdzie usiąść. Przy foliowej "ścianie", która miejscami się rozklejała i wiało, czy może bliżej baru, dokąd jednak dolatywał co chwila smrodek papierosowy z części dla palących. Olana przez obsługę, która się zdziwiła, że pytam, gdzie nie wieje, postanowiłam z dwojga złego trochę pomarznąć. Co mi tam, podobno niższa temepratura poprawia przemianę materii.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pora była śniadaniowa, zamówiłam więc musli z owocami leśnymi, naturalnym jogurtem, migdałami i miodem. Oh My God. Było wyśmienite. Naprawdę pyszne. Podobnie jak zjedzona później sałatka ze szpinaku, sera pleśniowego i jabłka. To mi trochę zrekompensowało ciągłe zmiany temperatury, charakterystyczne dla takich foliowych namiotów: najpierw robi się zimno, przez dziury wpadają powiewy wiatru, potem włączają się jakieś piece, emitujące fale ciepłego powietrza. I tak na okrągło. (Na szczęście nie skończyło się chorobą, jak po wizycie w namiocie &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/02/green-coffee-czyli-cup-of-shame-lub.html"&gt;Green Coffee&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Bardziej niż to zimno, uderzyło mnie zachowanie obsługi. Być może miałam pecha, że moją część sali obsługiwała śliczna niemiła brunetka. Ściągniecie jej wzrokiem było niemożliwe. U., z którą miałam spotkanie, bez ceregieli po prostu odwróciła się i zawołała. Ale U. jest stamtąd. A ja skąd mogłam wiedzieć, że nie powinnam się czuć nieswojo z powodu permanentnego focha na twarzy obsługi? Dość powiedzieć, że kiedy po kwadransie siedzenia przy brudnych talerzach podeszłam poprosić grzecznie o menu (chciałyśmy zamówić kawę), panienka odburknęła, że jest zajęta, a dwóch wolnych kelnerów obok kontemplowało Planty za folią.&lt;br /&gt;Ech. Skoro tak, to pomyślałam, że nie ma litości. I poprosiłam espresso. Nie wiem, dlaczego tak trudno jest podgrzać filiżankę. Prosty zabieg, a spotykany bardzo rzadko w Polsce. Samo espresso, ze zjaraną "cremą", było kwaśne jak mina obsługującej panienki. Nie czepiałabym się, ale kiedy język cierpnie, to co mam powiedzieć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje pytanie, po co mielibyśmy pójść do Bunkra Sztuki. Po jedzenie? Jest w Krakowie kilka przybytków podniebienia zostawiających bunkier daleko w tyle. Po kawę oczywiście nie. To, czego w bunkrze jest pod dostatkiem, to tak zwana "krakowska atmosfera". Nie przeczę. Siedząc na zewnątrz oglądasz Planty, za nimi Teatr Bagatela. W kawiarni każdy stół jest z innej parafii, niewygodne krzesła skrzypią - to jest to, co niektórzy lubią.&lt;br /&gt;Do mnie to jednak nie przemawia. Wrażenia po wizycie mam mieszane, jak może być mieszane wspomnienie migdałów z miodem i zapachu papierosów. Nie wspomnę już o tym, że kilka dni wcześniej próbowałam bezskutecznie dodzwonić się i zarezerwować stolik. I że musiałam włożyć wiele starań, by znaleźć w ogóle numer (ten na Gastronautach jest zły) Dlatego zachęcać Was nie będę. No chyba, że wpadniecie tam po obejrzeniu jakiejś wystawy w &lt;a href="http://www.bunkier.pl/"&gt;Bunkrze Sztuki&lt;/a&gt;. Myślę sobie, że to jest takie miejsce, na które nabieraja się turyści. A my przecież chcemy byc kulinarnymi podróżnikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bunkier Cafe&lt;br /&gt;Plac Szczepański 3&lt;br /&gt;Kraków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8300469059282770473?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8300469059282770473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8300469059282770473&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8300469059282770473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8300469059282770473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/jedz-marznij-i-czekaj.html' title='Jedz, marznij i czekaj'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1548160248647624347</id><published>2011-03-21T11:56:00.000+01:00</published><updated>2011-03-21T11:56:03.734+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Ekspresowy wpis na leniwy poniedziałek</title><content type='html'>Właściwie recenzje tej kawiarni można by zmieścić w smsie: "Dobra kawa, pyszna czekolada i tony fajnych książek." Z czystym sumieniem daję im pięć gwiazdek.  Jako że dziś poniedziałek, a ja nie lubię poniedziałków, muszę na tym  poprzestać, choć Bookarnia naprawdę zasługuje na trochę więcej. O  Sopocie napiszę jutro, a teraz idę na plażę karmić mewy i łabędzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bookarnia&lt;br /&gt;Sopot, ul. Haffnera 9&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bookarnia.pl/bookarnia.php" style="color: #990000;"&gt;www.bookarnia.pl&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1548160248647624347?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1548160248647624347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1548160248647624347&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1548160248647624347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1548160248647624347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/ekspresowy-wpis-na-leniwy-poniedziaek.html' title='Ekspresowy wpis na leniwy poniedziałek'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5002238357283378881</id><published>2011-03-19T11:44:00.000+01:00</published><updated>2011-03-19T11:44:50.894+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>A morze się napijemy?</title><content type='html'>Czy można już mówić o tradycji? W końcu TO dzieje się dopiero drugi  raz... Po tym, jak stwierdzam, że "rozładowały mi się baterie", siadamy,  każde nad swoim kalendarzem, i ustalamy terminy. I dochodzimy do  wniosku, że tak, możemy jechać nad morze "wtedy i wtedy". Potem trzeba  tylko zaklepać termin w naszym ulubionym apartamencie nad morzem,  spakować siebie i psa i... jechać. Oczywiście, zawsze przedtem zdążymy  się pokłócić - bo - na przykład - ja próbuję upchnąć w walizce zbyt  wiele rzeczy jak na taki jeden mały weekend poza domem, a on tuż przed  wyjazdem przypomina sobie o czymś niecierpiącym zwłoki i zamiast  rozmawiać ze mną, gada przez telefon. Zawsze wyjeżdżamy przynajmniej pół  godziny później niż planowaliśmy. Potem już tylko godzina w korku w  Łomiankach, kilka kolejnych w drodze, przystanek pod pierwszym lepszym  całodobowym sklepem, bo przecież "nie wzięłaś wina na wieczór" i "mogłeś  mi przypomnieć" ;) Dojeżdżamy na miejsce, wchodzimy, zachwycamy się  przestrzenią, surowym drewnem na podłodze i morskim błękitem ścian,  pijemy kawę na czerwonej sofie i... jest dobrze. A rano - jest jeszcze  lepiej, bo z okien widać morze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój winiarski guru, Marek Bieńczyk, w swoich felietonach z uporem  godnym lepszej sprawy usiłuje przeforsować tezę, że "specjalne" butelki  wina nie potrzebują specjalnych okazji. Mówi, że nie ma nic lepszego niż  picie szampana tylko dla siebie, choćby we wtorek o 9.30 rano. Co o tym  myślicie? To jest bliskie mojej życiowej filozofii - zdarzyło mi się  ostatnio otworzyć butelkę znakomitego, nowozelandzkiego pinot noir tylko  dla siebie. Przyznaję, kupiłam je "na specjalną okazję" i  liczyłam na dobre towarzystwo. Wyszło, jak wyszło, więc wzruszyłam  ramionami i otworzyłam sama. Bez okazji.&amp;nbsp; Z okazji kumulacji  rozczarowań. Jaki z tego wniosek? Po pierwsze - łatwiej o  towarzystwo do kawy, niż do wina. Po drugie - z winem łatwiej dość do  porozumienia niż z mężczyznami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do morskich weekendów. Do nich najbardziej pasuje  szampan, bo nie dość, że, tak jak ten apartament, jest spełnieniem  marzenia o luksusie, to łatwo wchodzi, i po wypiciu butelki wygląda się  równie dobrze jak przed. Podobno Marylin Monroe od czasu do czasu  wlewała sobie do wanny zawartość 350 butelek Dom Perignon. Hasło "pławić  się w luksusie" w tym kontekście nabiera zupełnie innego znaczenia,  prawda? Ja nie jestem aż taka wybredna. Wprawdzie mam słabość do  celebracji, krochmalonych serwetek i lśniących kieliszków, co gorsza  używam rodowych sztućców na co dzień, ale zdecydowanie wolę pić szampana  niż się w nim kąpać... Może to być Moet &amp;amp; Chandon, może być &lt;a href="http://www.6win.pl/6win/1,108564,9217823,Wino_w_kobiecym_stylu.html" style="color: #990000;"&gt;prosecco od Clary&lt;/a&gt;, może być przyzwoite czerwone wino, choćby  pachnący śliwkami merlot. W tym zestawie i tak najważniejsze, żeby Pan  Bałtyk był na wyciągnięcie ręki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5002238357283378881?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5002238357283378881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5002238357283378881&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5002238357283378881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5002238357283378881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/morze-sie-napijemy.html' title='A morze się napijemy?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7494191006699627733</id><published>2011-03-16T16:44:00.003+01:00</published><updated>2011-03-16T16:48:46.997+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media'/><title type='text'>Kawowe gadżety</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serwis &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://palcelizac.gazeta.pl/"&gt;Palce Lizać&lt;/a&gt; opublikował wybiórczy&lt;a href="http://palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/1,110783,9250612,Gadzety_kawosza,,ga.html"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; przegląd kawowych gadżetów&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Wybiórczy, ale niektóre są rozkoszne (jak poniższa krówka), więc polecam Waszej uwadze, podczas gdy ja i I.nna próbujemy się nawzajem wyczekać, która z nas wreszcie zabierze się za opisanie naszej wielce przyjemnej wizyty w Fashion Cafe, wśród przepięknych sukien Riny Cossack ;).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-bg-kMwA6_9Q/TYDboZlodZI/AAAAAAAAANM/7O_T7gQ3nvM/s1600/gad%25C5%25BCet%2Bkawa.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 351px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-bg-kMwA6_9Q/TYDboZlodZI/AAAAAAAAANM/7O_T7gQ3nvM/s400/gad%25C5%25BCet%2Bkawa.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584705025049392530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7494191006699627733?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7494191006699627733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7494191006699627733&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7494191006699627733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7494191006699627733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/kawowe-gadzety.html' title='Kawowe gadżety'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bg-kMwA6_9Q/TYDboZlodZI/AAAAAAAAANM/7O_T7gQ3nvM/s72-c/gad%25C5%25BCet%2Bkawa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5504945545297629019</id><published>2011-03-06T22:46:00.002+01:00</published><updated>2011-03-07T09:43:43.319+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>I.nna jest winna</title><content type='html'>Każda butelka jest jak początek nowej opowieści. O tym, że w tamtego roku lato było tak gorące, że winorośle trzeba było nawadniać za pomocą specjalnych kroplówek. Że niektóre odmiany w pewnych miejscach po prostu nie chcą rosnąć i już. O przewadze pinot noir z Burgundii nad tym z Marlborough w Nowej Zelandii (albo na odwrót). I wiele, wiele innych. Mówi się, ze otwierać butelkę wina to prawie tak, jak zaprosić winiarza do domu. Rzeczywiście, może tak być. Trzeba tylko pozwolić się winu oczarować. Zatrzymać się nad nim dłużej, pozwolić mu od czasu do czasu zagrać główną rolę, żeby nie zawsze było tylko towarzyszem posiłku. Pochylić się nad kieliszkiem, powąchać, zastanowić się, co my tu mamy, czym nam to pachnie, z czym się kojarzy... Dziś to będą mokre, jesienne liście, jutro śliwka w czekoladzie, kiedy indziej koszyk jagód. Nie ma złych skojarzeń ani błędnych odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wszystko czego oczekuję od wina, to się nim cieszyć - mawiał Ernest Hemingway. Tylko i aż tyle. Pod tym względem wino ma wiele wspólnego z kawą. W końcu ani wina, ani kawy nie pije się wyłącznie po to, żeby zaspokoić pragnienie. Szczerze? Nie znam się na winie. Nie jestem jedną z tych osób, które mają w głowie kalendarz dobrych roczników i sypią apelacjami z rękawa. Ale nie jest mi obojętne, co mam w kieliszku, potrafię odróżnić bordeaux od burgunda, wiem co nieco na temat szczepów i radzę sobie z dobieraniem wina do posiłków. Odkąd przekonałam się, że to nie jest żadna wiedza tajemna, i że z winem jest dokładnie tak, jak ze sztuką (albo nam się podoba albo nie), piję coraz bardziej świadomie. I wiecie co? Naprawdę lubię wino. Lubię dźwięk korka wyciąganego z butelki i moment oczekiwania na pierwszy łyk. A przede wszystkim - lubię przy winie siedzieć i rozmawiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mógłby powiedzieć, że niepotrzebnie dorabiam do tego wszystkiego ideologię. Może i tak, ale... Ale ja wierzę, że jest w tym jakaś magia. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że to samo wino smakuje różnie, w zależności od okoliczności? Wiele razy słyszałam, jak ktoś mówił, że przywiózł wino z urlopu,ale ono "tu smakuje zupełnie inaczej". Z winem jak z letnią przygodą - ludzie się spotykają, "głupieją" na miesiąc czy dwa, a potem... trzeba wrócić do rzeczywistości. Rzadko się zdarza, żeby na bazie takiej fascynacji udało się zbudować coś trwałego (nie znam ani jednego takiego przypadku). Flirt z winem trwa jeszcze krócej. Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest gorąco, powietrze pachnie upałem, za plecami mamy Bardzo Stare Ruiny/morze/stóg siana, cykady szaleją, zmysły też, no i wino, pite prosto z butelki, bo kto by w takiej chwili myślał o kieliszkach. Smakuje jak nigdy dotąd, więc kupujemy, żeby je wziąć do domu. Tylko, cholera, jakoś pite kulturalnie, z kieliszków, na kanapie przed telewizorem, nie chce smakować tak, jak WTEDY. Trzeba by się zastanowić, czy to naprawdę o wino chodzi, czy o to, żeby móc tę chwilę zatrzymać, żeby móc ten nastrój odtworzyć... Umiecie tak? Ja bez tego siana, morza czy cykad już się tak zachwycać nie potrafię. I dlatego od jakiegoś czasu nie przywożę butelek z wakacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego piszę o winie na kawowym blogu? Tak naprawdę, poczułam się winna (nomen omen), że Was zaniedbuję przez nową pracę (&lt;a href="http://www.6win.pl/6win/0,0.html" style="color: #990000;"&gt;związaną z winem&lt;/a&gt;), która pochłania mnie bez reszty. Ale ogarnę się, obiecuję ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5504945545297629019?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5504945545297629019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5504945545297629019&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5504945545297629019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5504945545297629019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/inna-jest-winna.html' title='I.nna jest winna'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2442139717669902647</id><published>2011-03-03T22:08:00.003+01:00</published><updated>2011-03-03T22:11:53.040+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Gościnnie, o Norwegii</title><content type='html'>&lt;b&gt;Każdy, kto z moich bliskich czy znajomych wraca "skądś", musi być przygotowany, że prędzej czy później (raczej prędzej) padnie pytanie: "A kawę piłaś/eś?" Tym razem odpowiedź przyszła, zanim pytanie zostało zadane. No cóż, znamy się z J. już jakiś czas ;) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Oddaję mu dziś głos, a sama jeszcze tylko powiem, że mimo tęsknoty za słońcem i wiosną, nie przestaję się zachwycać białym krajobrazem. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="gmail_quote"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Norwegia to dziwny kraj. Dośc powiedzieć,  że ich król Harald V, mimo ponad 74 lat na karku, wciąż startuje w  zawodach żeglarskich (w 2005 roku został mistrzem Europy)!&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Co jeszcze trzeba wiedzieć o Norwegii?  Nie należy do Unii Europejskiej, przynaje pokojowego Nobla, ma  najlepszego łososia na świecie i najlepiej biegające na nartach  astmatyczki.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Aha, i największe na świecie spożycie  kawy na osobę! Trudno się zresztą dziwić: generalnie jest zimno, ciemno,  mgliście i dość ponuro. Trudno szukać ukojenia w alkoholu, bo akcyza  jest tak droga, że piwo w sklepie kosztuje minimum 35 koron (1 korona to  50 groszy), w pubie od 70 wzwyż, a wino i mocniejsze trunki są jeszcze  droższe. Tymczasem kawa – wręcz przeciwnie. W restauracji czy kawiarni  espresso kosztuje około 20 koron, więc tak naprawdę niewiele więcej niż w  Polsce. Inna sprawa, że ceny przerażają głównie  przyjezdnych – przeciętna pensja w Norwegii to około 30 tysięcy koron  miesięcznie, więc idzie przeżyć...&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-s8UQwJFKbFk/TXAAv_MURCI/AAAAAAAABU8/cG-Slogu8U8/s1600/oslo.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-s8UQwJFKbFk/TXAAv_MURCI/AAAAAAAABU8/cG-Slogu8U8/s400/oslo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Norwegowie przykładają dużą wagę do tego,  co jedzą i piją. W sklepach trudno znaleźć kawę bez znaczka fair trade,  ze smakiem takiej kupnej i parzonej w filtrze też jest bardziej niż  przyzwoicie. Widać sporo sklepów z ekspresami i dużo kawiarni. Co  ciekawe, biorąc pod uwagę tutejszy klimat, znacznie ostrzejszy niż u  nas, wszystkie lokale oferują także... stoliki na zewnątrz! I to przez  cały rok, nawet przy kilunastostopniowych mrozach! Nad stolikami wiszą  takie lampo-kaloryfery, które sprawiają, że jest na tyle ciepło i  przyjemnie, na ile to możliwe. Przyznam szczerze, że to ciekawe  doświadczenie siedzieć przy stoliku na zewnątrz przy temperaturze  niższej o 20 stopni niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko słówko o łososiu: jest  genialny! Sprzedają go tu paczkowanego z gwarancją, że w ciągu 4 godzin  od złowienia już jest zapakowany. - Jeśli chcesz świeższego, musisz  sobie sam złowić – powiedziano mi w sklepie. Aha, oczywiście ja nie  mówię po norwesku, ale tutaj każdy mówi po angielsku. Każdy! Tramwajarz,  sklepikarz, śmieciarz... Imponujące. Żeby jeszcze nie było tak drogo...  Albo jeszcze lepiej – żeby u nas przeciętna pensja też wynosiła 30  tysięcy koron. Amen!&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;J.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2442139717669902647?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2442139717669902647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2442139717669902647&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2442139717669902647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2442139717669902647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/03/goscinnie-o-norwegii.html' title='Gościnnie, o Norwegii'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-s8UQwJFKbFk/TXAAv_MURCI/AAAAAAAABU8/cG-Slogu8U8/s72-c/oslo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2419592797489965444</id><published>2011-02-25T10:25:00.004+01:00</published><updated>2011-02-25T10:33:19.600+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media'/><title type='text'>Kawowy jutro w eterze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jeśli mielibyście ochotę spędzić z nami sobotnie przedpołudnie, to  obie będziemy  jutro od 10.00 do 11.00 na antenie Radia Dla Ciebie, mazowieckiej rozgłośni Polskiego Radia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas wejść antenowych będziemy sprzedawać sposoby na zrobienie w domu dobrej kawy. Będzie trochę o sprzęcie, o produktach, trochę historyjek z Kawowego. Słowem, stali czytelnicy nie będą zaskoczeni;)&lt;br /&gt;Zachęcamy do kibicowania. Radia można posłuchać online na stronie &lt;a href="http://rdc.pl/"&gt;www.rdc.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Do usłyszenia!&lt;br /&gt;Magdaro&amp;amp;I.nna&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2419592797489965444?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2419592797489965444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2419592797489965444&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2419592797489965444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2419592797489965444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/02/kawowy-jutro-w-eterze.html' title='Kawowy jutro w eterze'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6867222742683590460</id><published>2011-02-20T21:29:00.001+01:00</published><updated>2011-02-20T21:30:18.866+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Która dla Ciebie?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przyznam, że ja w taki mróz mam ochotę poeksperymentować z Siberiano... &lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ddi9-bBVbtA/TWF4NxUXwPI/AAAAAAAABUc/pHRUY50ZNoc/s1600/haroldsplanet_typesofcoffee.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-ddi9-bBVbtA/TWF4NxUXwPI/AAAAAAAABUc/pHRUY50ZNoc/s1600/haroldsplanet_typesofcoffee.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Podesłała Malwa. Dzięki :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6867222742683590460?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6867222742683590460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6867222742683590460&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6867222742683590460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6867222742683590460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/02/ktora-dla-ciebie.html' title='Która dla Ciebie?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ddi9-bBVbtA/TWF4NxUXwPI/AAAAAAAABUc/pHRUY50ZNoc/s72-c/haroldsplanet_typesofcoffee.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1811253257450542690</id><published>2011-02-06T23:16:00.000+01:00</published><updated>2011-02-06T23:16:29.705+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Mamma mia</title><content type='html'>O mamma mia, to u Was trzeba rezerwować? Nie wiem, która z nas była  bardziej zdziwiona - czy ja, że w takim małym, niepozornym lokalu bardzo  wskazane jest rezerwowanie stolika, czy pani w bistro Mamma mia, że mi  to nie przyszło do głowy. W niedzielę o 14 jakimś cudem znalazł się dla  nas wolny stoliczek, ale już wiemy, że następnym razem wizytę w bistro  trzeba zacząć od telefonu. A następne razy oczywiście będą. Uwaga,  uwaga... Nie liczcie na obiektywizm. Jestem absolutnie oczarowana tym  miejscem - kuchnią, klimatem i przesympatyczną obsługą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TU8dNOrZW3I/AAAAAAAABUY/VNTgwKV-j7U/s1600/mamma.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="182" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TU8dNOrZW3I/AAAAAAAABUY/VNTgwKV-j7U/s320/mamma.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwsze  skojarzenie - francuskie bistro. Po chwili przychodzi refleksja, że  jednak nie, że to typowo włoska knajpka dla tubylców. Tak naprawdę, to  coś pośredniego. Kuchnia - domowa, inspirowana smakami regionów  śródziemnomorskich. Jest duży wybór makaronów, są naleśniki, bruschetty i  bardzo apetycznie wyglądające desery. Menu jest ruchome - jednego dnia  jest lazania, innego grecki pilaw. Dziś jadłam zapiekany makaron ze  szpinakiem i pleśniowym serem, a mój towarzysz - czerwone papardelle z  suszonymi pomidorami, szynką parmeńską i sosem śmietanowym. Obie pozycje  godne polecenia, ale uwaga - jeśli to randka, to ze względu na ilość  czosnku nie zamawiajcie tego, co ja ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby nic z karty wam nie  pasowało, zawsze możecie zamówić coś specjalnego (nie zaszkodzi, jeśli  będziecie przy tym sympatyczniejsi niż czwórka, która siedziała przy  sąsiednim stoliku i na wszystko narzekała). A tak naprawdę w Mamma  Mia Bistro powodów do narzekań jest wyjątkowo mało. Kawa też do nich nie  należy, a desery są super (ten z ciasta francuskiego z owocami jest  genialny!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mammia mia! Bistro&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Warszawa, Ul. Berezyńska 27&lt;br /&gt;Tel: (+48) 22 617 58 08&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #990000;"&gt;&lt;a href="http://www.mammamiabistro.pl/"&gt;www.mammamiabistro.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1811253257450542690?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1811253257450542690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1811253257450542690&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1811253257450542690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1811253257450542690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/02/mamma-mia.html' title='Mamma mia'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TU8dNOrZW3I/AAAAAAAABUY/VNTgwKV-j7U/s72-c/mamma.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4618412528951573174</id><published>2011-02-03T22:58:00.001+01:00</published><updated>2011-02-03T23:02:26.741+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Kawa jest. Ale nie dzisiaj.</title><content type='html'>Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jedne lokale pękają w szwach,  podczas gdy inne świecą pustkami? Nie jest to oczywiście problem, który  spędza mi sen z powiek - ale muszę przyznać, że fenomen niektórych miejsc mnie zadziwia. Moja przyjaciółka zwykła mawiać, że &lt;b&gt;"prawdziwy  talent zawsze się obroni"&lt;/b&gt; i choć to powiedzenie miało pocieszać nas obie  przed egzaminem czy w trakcie szukania pracy, to myślę, że i w  gastronomii się sprawdza. Niekoniecznie musi chodzić o talent szefa  kuchni czy baristy, czasem wystarczy dobrze pomyślany marketing.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  mojej najbliższej okolicy są dwie restauracje. &lt;b&gt;Pikanteria&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Orientalne  smaki&lt;/b&gt;. Jestem pewna, że już ze względu na nazwę większość wybrałaby  Pikanterię. Też tak zrobiłam. A jak już weszłam raz, to przekonali mnie  do siebie na tyle, że wracam. Mam tam kilka swoich ulubionych pozycji.  Po pierwsze - oscypek w dobrym towarzystwie (14 zł), czy raczej placki  ziemniaczane w towarzystwie oscypka i żurawin. Bardzo dobre i porcja na  tyle duża, że niekonieczne musi być przekąską. Lubię tam wpadać na  pierogi -&amp;nbsp; mają siedem rodzajów i ciągle nie mogę się zdecydować, które  najlepsze, choć na razie w rankingu prowadzą te ze szpinakiem (14,00 zł).  Jeśli chodzi o dania główne, to ostatnio jadłam żeberka BBQ (20 zł),  ale sos jakoś mnie nie zachwycił, jak dla mnie przyciężki, zbyt  intensywny. Prawdziwym hitem jest żurek (7zł) i polecam go nawet tym,  którzy za żurkiem nie przepadają - może się przekonają?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety,  nie można mieć wszystkiego. Kawa i desery to najsłabszy punkt programu,  nie zasługują na więcej niż 3+. Może nie należy się tak rozpędzać, może  trzeba sobie przypomnieć, że to nie kawiarnia, tylko niezobowiązująca  restauracja i drink bar, i że tam się chodzi na obiad i piwo, a nie na  kawę... Ale jak jest dobrze, to chciałoby się, żeby było jeszcze lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekt  jest taki, że w Orientalnych Smakach byłam do tej pory raz. I nie  wrócę. Nie tylko dlatego, że naprzeciwko jest Pikanteria. W OS  serwują... No właśnie, nie wiadomo co. Z założenia ma to być kuchnia  mongolska, ale... są też schabowe i piersi z kurczaka. Pierwsze wrażenie  - zimno i pusto. Drugie - mogliby wyprać siedziska. Trzeci - kelnerka z  twarzą kapiącą od makijażu kojarzy się raczej z trasą  Warszawa-Katowice, a nie obsługą restauracji. I wreszcie jedzenie.  Zamówiłam cujwan (makaron naleśnikowy, kilkanaście zł) z wołowiną. Nie  wiem, jak to smakuje w Mongolii, ale myślę, że inaczej. Moje danie było  poprawne, ale niczym mnie nie zaskoczyło i nie smakowało ani na tyle  orientalnie, ani na tyle dobrze, żebym miała ochotę tam wrócić. A kawa?  "Kawy nie ma." "Tzn. jest, ale nie dzisiaj." Uhm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się stało z lokalem, którym swego czasu &lt;a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,79871,6996324,Orientalne_Smaki.html" style="color: #990000;"&gt;tak się zachwycił Maciej Nowak&lt;/a&gt;?  Najróżniejsze bary i knajpki z kuchnią orientalną w innych miejscach  przyjęły się na tyle, że nie może chodzić tylko o obawy przed  spróbowaniem nowego. W Pikanterii w weekendy trzeba rezerwować stolik -  więc lokalizacja nie może być wymówką. Wydaje mi się, że zniechęca  ogólne wrażenie bylejakości. Szyld jest mało widoczny, okna zasłonięte i  wieczorami można mieć wątpliwości, czy to w ogóle działa. Ludzie nie przychodzą, więc jest coraz gorzej, więc ludzie nie przychodzą... i koło się zamyka. Szkoda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pikanteria&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Saska Kępa, ul. Walecznych 68a&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pikanteria.waw.pl/"&gt;http://www.pikanteria.waw.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Orientalne Smaki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. ul. Walecznych 61 (róg Londyńskiej)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4618412528951573174?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4618412528951573174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4618412528951573174&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4618412528951573174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4618412528951573174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/02/kawa-jest-ale-nie-dzisiaj.html' title='Kawa jest. Ale nie dzisiaj.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2753175380151316020</id><published>2011-01-30T23:03:00.000+01:00</published><updated>2011-01-30T23:03:58.586+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Się je ryby w Gdańsku</title><content type='html'>Przy trasie Warszawa-Gdańsk, w okolicach Nidzicy, zwraca uwagę szyld  "Się je ryby we Frąknowie". Mogłabym powtórzyć to hasło z niewielką  zmianą - się je ryby w Gdańsku. Pobiłam ostatnio swój własny rekord,  jedząc przez trzy dni z rzędu ryby na śniadanie, obiad i kolację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie? Najpierw &lt;b&gt;U Chiefa&lt;/b&gt;  - Gdańsk-Brzeźno, adres chyba od Hallera, na wysokości zejścia na plażę  nr 50. Doszłam jakiś czas temu do wniosku, że ze wszystkich ryb  najbardziej na świecie lubię smażoną flądrę, więc pierwszego dnia nad  morzem nie mogłam zamówić nic innego. I dobrze, bo była znakomita.  Zajrzyjcie do "szefa", jeśli będziecie w okolicy, warto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tawerna Dominikańska&lt;/b&gt;  (ul. Targ Rybny 9). Trafiliśmy tam nieprzypadkowo. Podobno ten lokal  wystąpił w &amp;nbsp;"Kuchennych rewolucjach" Magdy Gessler i nasi gdańscy  znajomi, z którymi byliśmy umówieni na obiad, chcieli przekonać się na  własne oczy, jak tam teraz jest. Zgadnijcie, co zamówiłam? Oczywiście,  flądrę z patelni. Flądra jak flądra, ciekawszy od samej ryby był sposób  jej podania. Dosłownie, na patelni. Zdarza mi się czasem w domu wyjadać  coś prosto z garnka, czy patelni, ale w restauracji? Programu nie  widziałam, ale pachnie mi to Magdą Gessler na kilometr. &lt;br /&gt;Oprócz  flądry zamówiliśmy jeszcze dorsza, łososia, sałatę z kurczakiem - nikt  nie narzekał, obsługa była miła, ceny niewygórowane, jedyny zarzut, to  toalety - dwie na tak duży lokal to trochę mało... Pod obiema były  kolejki przez pół wieczoru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybki na śniadanie i kolację kupowaliśmy &lt;b&gt;w sklepie Rybka&lt;/b&gt;  (w Brzeźnie, obok Biedronki), podobno kultowym w Trójmieście. &amp;nbsp;W sobotę  przed południem stałam chyba z pół godziny w kolejce, zanim w końcu  kupiłam to, po co przyszłam. Oprócz ryb mają tam wszelkiego rodzaju  "przetwory" - ryby puszkowane, w galarecie, krokiety, pulpety, sałatki,  pasty itd. Wyrób własny, do spożycia w ciągu 24 godzin. Tatar z łososia,  pasta z makreli, śledzie w sosie tatarskim... Wszystko było tak dobre,  że na samo wspomnienie robię się głodna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrażeń kawowych nie mam  zbyt wiele. Wybaczcie - zauroczona morzem o tej porze roku, wolałam się  włóczyć po plaży niż po mieście. Przy okazji spaceru po Starówce,  wstąpiliśmy do &lt;b&gt;Indygo&lt;/b&gt; (Piwna 16), ale doppio było przepalone, a  czapa piany na cappuccino wyglądała, jakby ją ktoś zrobił z płynu do  mycia naczyń. Nie polecam więc, choć miejsce sprawia przyjemne wrażenie,  i gdyby kawa była choć trochę lepsza, to miło by było zapaść się w  jednym z tych wielkich foteli obitych pluszem w kolorze indygo i patrzeć  przez okno na padający śnieg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O wiele lepiej wypadło &lt;b&gt;Segafredo nad Motławą&lt;/b&gt;  (Targ Rybny 11, między Basztą a Żurawiem). Nie wiem jak smakuje tam  klasyka gatunku, czyli espresso czy cappuccino, ale mezzo mezzo (kawa  pół na pół z czekoladą) i czekolada z rumem były bardzo dobre. I jeszcze  coś - na jednej ze ścian wisi tablica z nazwami miast z całego świata.  Prosta dekoracja, ale jaka inspirująca. Od razu zaczęliśmy się  zastanawiać, gdzie byliśmy, dokąd chcielibyśmy pojechać i dlaczego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2753175380151316020?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2753175380151316020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2753175380151316020&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2753175380151316020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2753175380151316020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/sie-je-ryby-w-gdansku.html' title='Się je ryby w Gdańsku'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-716422236726820178</id><published>2011-01-28T17:29:00.002+01:00</published><updated>2011-01-30T23:17:50.925+01:00</updated><title type='text'>Gdańsk</title><content type='html'>Flądry, makrele i śledzie. No i łosoś, oczywiście bałtycki. Wrzaskliwe mewy. Łabędzie jedzące wczorajszy chleb z ręki. Gaudi, szalejący na plaży. Uszy rozwiane, jęzor wyciągnięty do pasa - pełnia szczęścia. Apartament z widokiem na morze (ach!). Morze, każdego dnia inne - raz spokojne, jakby to było letnie, leniwe popołudnie, następnego dnia granatowe, z falami sięgającymi kilka metrów wzwyż. Puste plaże. Poczucie przestrzeni, ograniczonej jedynie przez horyzont. Zapach wolności w powietrzu... Gdańsk zimą jest fantastyczny. Nie jestem z tym miastem w żaden sposób związana, a jednak mam wrażenie, że jest trochę "moje".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://ii.forum.mojeosiedle.pl/6f/49/kaiserfriedrich_783.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://ii.forum.mojeosiedle.pl/6f/49/kaiserfriedrich_783.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-716422236726820178?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/716422236726820178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=716422236726820178&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/716422236726820178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/716422236726820178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/gdansk.html' title='Gdańsk'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2338402731948027262</id><published>2011-01-19T12:32:00.001+01:00</published><updated>2011-01-19T12:35:59.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coffee-to-go'/><title type='text'>Na kawę do Corner  Cafe</title><content type='html'>Jakiś czas temu przyszedł do mnie taki mail:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Witaj! Ta  wiadomość trafiła do Ciebie, gdyż osoba która Cię zna, postanowiła  sprawić Ci przyjemność i ufundowała Tobie Ekskluzywne Zaproszenie na  Kawę.&lt;br /&gt;Korzystając z serwisu Na-Kawe.pl Twój Znajomy wysłał Ci Zaproszenie do kawiarni, której wybór pozostawił Tobie. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem trzeba było wybrać kawiarnię z listy podanej na stronie i wydrukować kupon uprawniający do odbioru kawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałam,  wydrukowałam, schowałam w portfelu i... zapomniałam o jego istnieniu.  Na szczęście wpadł mi w oko na chwilę przed upływem terminu ważności i  rzutem na taśmę zdążyłam do Corner Cafe na cappuccino od teamu &lt;a href="http://na-kawe.pl/" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;na-kawe.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórzę jeszcze raz, żeby nikomu nie umknęło, bo warto zapamiętać -  Corner Cafe, na Wilczej. Bardzo tam ładnie i przestronnie, estetyka  taka, jak lubię. Może trochę brakuje temu wnętrzu charakteru, ale to  tylko taka luźna uwaga, której nie należy zbytnio brać do serca, bo to  samo można by powiedzieć o moim mieszkaniu... Tak chyba jest z nowymi  miejscami, że trzeba je "oswajać" swoją obecnością przez dłuższy czas, a  pół roku to przecież tyle co nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy... Moje capu - rewelacyjne, naprawdę polecam z czystym  sumieniem najbardziej wybrednym kawoszom. Dobre są też czekoladowe  ciastka i jabłecznik, który smakował mi gruszkami, i kawa piernikowa, na  łyk której również się załapałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego przedsięwzięcia na-kawe.pl - trzymam kciuki jak zawsze,  kiedy w grę wchodzi promocja kawowego stylu życia.&amp;nbsp; Twórcy tego  przedsięwzięcia przekonują, że to propozycja uniwersalna - &lt;i&gt;dla ludzi, którzy traktują zaproszenie na kawę, jako propozycję  spokojnej i miłej rozmowy, okazję do spotkania, formę podziękowania,  miły gest, sposób na pierwszą randkę, wdzięczność biznesową&lt;/i&gt; itd.&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;Ciekawa jestem, co Wy sądzicie na ten temat? Tak się zastanawiam...  czy nie prościej po prostu wysłać maila z propozycją spotkania? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Corner Cafe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. Wilcza 50/52, Warszawa&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.cornercafe.pl/"&gt;www.&lt;span style="color: #990000;"&gt;cornercafe.pl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2338402731948027262?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2338402731948027262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2338402731948027262&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2338402731948027262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2338402731948027262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/na-kawe-do-corner-cafe.html' title='Na kawę do Corner  Cafe'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6304006773162920785</id><published>2011-01-17T13:22:00.000+01:00</published><updated>2011-01-17T13:22:28.264+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Gdzie na kawę w Trójmieście?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdańsk mnie woła, morze na mnie czeka... Byle do piątku!&lt;/div&gt;Walizka już prawie spakowana, co - biorąc pod uwagę, że zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę - jest niezłym osiągnięciem. I teraz zastanawiam się, gdzie szukać w Trójmieście dobrej kawy? Najlepiej w ładnym miejscu i z przyjazną atmosferą, niekoniecznie z widokiem na morze. Jeśli są takie knajpki, o których myślicie, że warto zajrzeć, dajcie znać. Będę wdzięczna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6304006773162920785?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6304006773162920785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6304006773162920785&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6304006773162920785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6304006773162920785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/gdzie-na-kawe-w-trojmiescie.html' title='Gdzie na kawę w Trójmieście?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4866017545860503597</id><published>2011-01-10T13:47:00.002+01:00</published><updated>2011-01-10T15:07:18.616+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media'/><title type='text'>Zwiastun dokumentu "Blogersi"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzisiaj temat luźno związany z Kawowym, ale może część z Was zainteresuje. W południe w sieci pojawił się zwiastun filmu dokumentalnego "Blogersi" - możecie go zobaczyć&lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://www.youtube.com/watch?v=I-B4RKG6a_8"&gt; pod tym linkiem&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oraz poniżej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://blogforumgdansk.pl/"&gt;Blog Forum Gdańsk&lt;/a&gt; Jarek Rybus, pomysłodawca i autor filmu, pokazywał nam niezmontowane jeszcze fragmenty. Bohaterami są znani blogerzy, no, może dzisiaj już mniej blogerzy a bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;one-man-company &lt;/span&gt;(&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kominek.in/"&gt;Kominek&lt;/a&gt;, &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://blog.mediafun.pl/"&gt;Mediafun&lt;/a&gt;, &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://blog.kurasinski.com/"&gt;AK74&lt;/a&gt;), a dyskusja toczy się wokół wyeksploatowanego już tematu blogerzy vs dziennikarze. Ale i tak cieszę się, że taki materiał powstaje. Przede wszystkim dlatego, że mimo wszystko u osób nie czytających blogów pokutuje przekonanie, że to "internetowe pamiętniki", a blogerzy to "niespełnieni dziennikarze". A jednostkom jeszcze bardziej nieświadomym potencjału internetu film może pokazać, że głos tzw. szarego obywatela, jeśli go odpowiednio "zmotywować", może mieć w internecie taką sama siłę jak głos dziennikarza (co bardzo irytuje np. red. Żakowskiego).&lt;br /&gt;Mówiłam to już w &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.polskieradio.pl/9/316/Artykul/282568,MBK-z-Blog-Forum"&gt;audycji u Barbary Marcinik&lt;/a&gt;, ale powtórzę swoje zdanie tutaj. Internet odebrał mediom tradycyjnym monopol na przedstawianie świata i zdemokratyzował media w ogóle. Dzisiaj każdy z nas, jeśli ma taką potrzebę, może być, że sie tak fachowo wyrażę, nadawcą w komunikacji masowej - np. my z I.nną chciałyśmy mieć miejsce na dyskusje o kulturze picia kawy, więc zamiast czekać, aż któraś telewizja/gazeta/rozgłośnia radiowa zrobi łaskawie materiał na ten temat, założyłyśmy Kawowego. Co wcale nie znaczy, że czujemy się niespełnionymi dziennikarkami czy że w ogóle mamy takie ambicje (bo nie mamy). Blogi znalazły sobie miejsce w niszy i jako całość (bo nie odpowiadam za ambicje poszczególnych blogerów) absolutnie nie konkurują z mediami tradycyjnymi, ale za to świetnie je uzupełniają. Takie jest moje zdanie.&lt;br /&gt;A co Wy myślicie na ten temat? Czego szukacie dzisiaj w mediach tradycyjnych a czego na blogach? Jakie są zalety jednych i drugich? Podyskutujemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/I-B4RKG6a_8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/I-B4RKG6a_8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4866017545860503597?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4866017545860503597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4866017545860503597&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4866017545860503597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4866017545860503597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/zwiastun-filmu-dokumentu-blogersi.html' title='Zwiastun dokumentu &quot;Blogersi&quot;'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-918227274413944078</id><published>2011-01-06T18:08:00.007+01:00</published><updated>2011-01-06T18:52:31.637+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzęt'/><title type='text'>Gadżet miesiąca: french press BRAZIL od Bodum</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odkąd mam własną kuchnię (no dobra, jej część należy jeszcze do banku), zostałam gadżeciarą. Ostatnio poszukiwałam dobrego french pressu, który przy okazji cieszyłby oko i pasował do kuchni. Musiał zatem być dobrej jakości i pomarańczowy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Lubię monochromatyczne wnętrza i detale w energetyzujących kolorach. W kuchni kręci mnie pomarańczowy - drobiazgi w tym kolorze są dobrymi towarzyszami poranków. Ucieszyłam się więc, że Bodum w swojej serii french pressów &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.bodum.com/gb/en-us/shop/detail/10948-106/?showsize=true"&gt;BRAZIL&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;ma ten kolor. Kupiłam sobie wersję "kieszonkową", na trzy filiżanki. I oto moje wrażenia:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TSX_ysKSSVI/AAAAAAAAANA/l7Qh9vUrEPU/s1600/bodum%2Borange.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TSX_ysKSSVI/AAAAAAAAANA/l7Qh9vUrEPU/s400/bodum%2Borange.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559130561371588946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;1. Moim zdaniem kawa na pewno lepsza niż z ekspresu przelewowego. Nie wiem co jest z tymi przelewowymi, ale ja zawsze wyczuwam tam jakiś specyficzny posmak i nie smakuje mi ten rodzaj kawy. Może to kwestia modeli, z których kawę testowałam, a może rzeczywiście proces przygotowywania kawy w ekspresach przelewowych zawsze nadaje im ten charakterystyczny smak. Nie mówię, że zły. Mówię, że mi nie odpowiada. Za to kawa z french pressu - jak najbardziej. Smaczna, aromatyczna i bez fusów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;2. Do french pressu nie możemy wsypać zwykłej mielonej - mam na myśli kupionej, zapaczkowanej mielonej kawy. W większości przypadków taka kawa jest bardzo drobno zmielona i french press może się przytkać, co skutkuje często tym, że zostaniemy opryskani wrzątkiem. Polecam kupienie kawy grubo zmielonej albo po prostu zmielenie kawy przed zaparzeniem w młynku, który możemy sobie odpowiednio skalibrować (ja mam na przykład 30-letni drewniany ręczny młynek po rodzicach i daje radę).  Jeśli kupujecie kawę na wagę, to zawsze można poprosić o grubo zmieloną.&lt;br /&gt;3. Przygotowanie: wsypujemy porcję kawy, zalewamy wrzątkiem, mieszamy lekko łyżką, żeby zatopić fusy, a następnie zakładamy pokrywkę z tłokiem podciągniętym do góry. Po ok. 4 minutach powoli (!) naciskamy tłok, aż poczujemy opór. I gotowe.&lt;br /&gt;4. Ważne: producent sugeruje, że urządzenie o pojemności 0.35l wystarczy na 3 filizanki. W rzeczywistości napar z napełnionego french pressu wystarcza na 3 napełnione w 2/3 zwykłe filżanki. Na szczęście nauczyłam się tego wcześniej na przykładzie moki, więc byłam na to przygotowana (poza tym potrzebowąłam french pressu dla dwojga), ale warto o tym wspomnieć.&lt;br /&gt;5. Brazil się świetnie myje. Łatwo go zdemontować: szklany dzbanuszek wyjmujemy z uchwytu, sitko rozkręcamy i wszystko opłukujemy lub wrzucamy do zmywarki. Prościzna.&lt;br /&gt;6. No i na koniec: czyż nie jest ładniutki? Pod &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.bodum.com/gb/en-us/shop/detail/10948-106/?showsize=true"&gt;tym linkiem &lt;/a&gt;możecie obejrzeć wszystkie kolory z serii Brazil. Większość z nich można kupić u Pawła na &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://wloskieespresso.pl/"&gt;Wloskieespresso.pl&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;, &lt;/span&gt;gdzie ja kupiłam swój egzemplarz. Widzę dzisiaj, że Brazil nie są tam wystawione, ale myślę, że wystarczy mail do Pawła i po kilku dniach ten miły gadżet będzie cieszył podniebienie i oko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o french pressie pomyślałam również dzięki - moim zdaniem genialnej! - czołówce serialu Dexter, od którego aktualnie nie mogę się oderwać. Zresztą, sami ją zobaczcie.&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ej8-Rqo-VT4?fs=1&amp;amp;hl=en_US"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ej8-Rqo-VT4?fs=1&amp;amp;hl=en_US" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-918227274413944078?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/918227274413944078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=918227274413944078&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/918227274413944078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/918227274413944078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/gadzet-miesiaca-french-press-brazil-od.html' title='Gadżet miesiąca: french press BRAZIL od Bodum'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TSX_ysKSSVI/AAAAAAAAANA/l7Qh9vUrEPU/s72-c/bodum%2Borange.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2049903117220685886</id><published>2011-01-03T18:43:00.000+01:00</published><updated>2011-01-03T18:43:26.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Kawowy mikrokosmos. Audrey Heller.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy jest choć jedna osoba, która przynajmniej raz w życiu nie siedziała nad brzegiem jeziora, machając stopami nad taflą wody? Mnie nawet czasem śni się, że siedzę beztrosko na pomoście&amp;nbsp; i jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych snów, bo nic się w nim nie dzieje - po prostu jest dobrze. A potem, w dobrym towarzystwie, rozpalam ognisko i robi się troszkę gorąco. Ognisko na pomoście, drewnianym pomoście... Dobrze, że to tylko sen. Szkoda, że zawsze kończy się w najciekawszym momencie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym myśli Audrey Heller, fotografując świat w skali makro? Czy śni jej się, że siedzi nad brzegiem cappuccino? Albo &lt;a href="http://www.audreyheller.com/pics/challenge300.jpg"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;nurkuje w talerzu&lt;/span&gt; &lt;/a&gt;mleka? Któż to może wiedzieć. Trzeba jednak przyznać, że wyobraźnię ma imponującą. Zresztą zobaczcie sami. Kawowa "seria" poniżej, natomiast więcej zdjęć znajdziecie na &lt;a href="http://www.audreyheller.com/"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;www.audreyheller.com &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BkjbCvJI/AAAAAAAABNc/SKpxRsm3g1M/s1600-h/double300web.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BkjbCvJI/AAAAAAAABNc/SKpxRsm3g1M/s400/double300web.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BggKwj_I/AAAAAAAABNU/Non_SnA-kqw/s1600-h/daily300web.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="286" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BggKwj_I/AAAAAAAABNU/Non_SnA-kqw/s400/daily300web.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BdSej3DI/AAAAAAAABNM/6VntXIC1Bts/s1600-h/cafe+society300web.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BdSej3DI/AAAAAAAABNM/6VntXIC1Bts/s400/cafe+society300web.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2049903117220685886?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2049903117220685886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2049903117220685886&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2049903117220685886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2049903117220685886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2011/01/kawowy-mikrokosmos-audrey-heller.html' title='Kawowy mikrokosmos. Audrey Heller.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S31BkjbCvJI/AAAAAAAABNc/SKpxRsm3g1M/s72-c/double300web.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8727736960558063242</id><published>2010-12-20T21:06:00.000+01:00</published><updated>2010-12-20T21:06:33.348+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Jasne, że nie po to</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TQ-2hNce09I/AAAAAAAABUE/MjZLebjcvo8/s1600/zuch.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TQ-2hNce09I/AAAAAAAABUE/MjZLebjcvo8/s1600/zuch.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zuch.blox.pl/"&gt;zuch.blox.pl&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8727736960558063242?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8727736960558063242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8727736960558063242&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8727736960558063242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8727736960558063242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/jasne-ze-nie-po-to.html' title='Jasne, że nie po to'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TQ-2hNce09I/AAAAAAAABUE/MjZLebjcvo8/s72-c/zuch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2662279718246190270</id><published>2010-12-15T09:01:00.004+01:00</published><updated>2010-12-15T09:01:00.708+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Notatki znad filiżanki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Chodźmy do kina.&lt;br /&gt;- Ale do kina, czy na film?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot, dylemat.  Znany chyba każdej parze, nie jest całkiem pozbawiony sensu również w  odniesieniu do kawiarni. Zwykle "chodźmy na kawę" nie oznacza  konieczności dostarczenia odrobiny kofeiny do organizmu, tylko chęć  spędzenia razem czasu. W każdym razie moje "chodźmy na kawę" może  oznaczać milion rzeczy: "chciałabym ci o czymś opowiedzieć", "spotkajmy  się same, bez naszych facetów", "nie chce mi się siedzieć w domu",  "dawno nie pisałam na Kawowym", a nawet "stęskniłam się za tobą". A jak  już jestem przy stoliku, nie mogę się powstrzymać od obserwowania ludzi.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przyszła co najmniej 15 minut za wcześnie. Zdążyła zamówić  latte, dwa razy zmieniała miejsce, aż w końcu usiadła tak, żeby mieć  widok na wejściowe drzwi i kawałek ulicy. Wygładziła wszystkie  nieistniejące fałdki na sukience, poprawiła włosy. Jest taka pachnąca i  wyprasowana... nie wpadła tu na kawę po pracy. Mogę się założyć, że  spędziła z pół godziny przed lustrem zastanawiając  się, w co się ubrać, żeby jednocześnie świetnie wyglądać i nie robić  wrażenia wystrojonej. Nie ulega wątpliwości, że na kogoś czeka. Nie, to  nie jest dobre określenie. Ona nie czeka, ona cała JEST czekaniem. Można  z niej czytać jak z menu, widać ekscytację i odrobinę zdenerwowania.  Gdyby była bohaterką jakiegoś filmu, pewnie już zaczęłabym się z nią  utożsamiać, w końcu znam to doskonale. Poza tym ma oficerki w kolorze  świeżych kasztanów, zupełnie takie jak moje. Domyślam się, że ma bardzo  szczupłe łydki i pewnie miała problem ze znalezieniem ładnych butów,  które mają na tyle wąskie cholewki, że nie wyglądają na niej jak kalosze  po starszej siostrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wreszcie. Siedzę tyłem do drzwi, ale widzę to "wreszcie" w jej  oczach. Rzut oka i już wiem, że nie tylko buty podobają nam się takie  same. Jest duży, ma mocno zarysowaną szczękę i łobuzerski uśmiech. Staje  na palcach i całuje go w policzek na powitanie, on ją mocno przytula.  Siadają przy sąsiednich bokach stolika, ona coś opowiada z przejęciem,  jest taka radosna; aż jej trochę zazdroszczę tego stanu.  W pewnym momencie on poprawia jej grzywkę, choć grzywka jest na swoim  miejscu i wcale nie trzeba jej poprawiać. Ona jakby trochę zaskoczona  tym gestem, odsuwa się i opiera o oparcie krzesła. Ale po chwili nachyla  się jeszcze bliżej, zwraca się ku niemu całym ciałem i widzę, że nawet  stopy po stolikiem wyciąga w jego stronę. To jeszcze flirt, czy już gra  wstępna? Bawi się sytuacją i robi to specjalnie, czy są to sygnały  wysyłane bez udziału świadomości? I czy on będzie umiał je odczytać?  Wydaje się taki sympatyczny, żałuję, że nie mogę mu powiedzieć  "chłopaku, nie spieprz tego, ona już jest Twoja, choć może jeszcze sama o  tym nie wie". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Gimnazjalistki. Jedna "zwyczajna", druga blond niunia spalona  na  solarium, do stereotypowego wizerunku brakuje jej tylko białych  kozaczków. Są tak do siebie niepodobne, że dziwię się skąd biorą wspólne  tematy do rozmów. Blondi coś opowiada, co chwila wybuchając śmiechem.  Zwyczajna mówi niewiele, od czasu do czasu kiwa głową potakująco. W  końcu zamawia cappuccino. Co dla Pani? - pyta blondynkę baristka. Blondi  kręci głową i nie zamawia nic, mówiąc, że nie pije kawy, bo kawa jest  niezdrowa. Czytała (!), że kawa wypłukuje magnez i wapń i powoduje  choroby serca. Idą do stolika, a Blondi wyciąga z torby red bula. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Oboje  bardzo elegancko ubrani, każde z nich z własną skórzaną teczką pełną  Bardzo Ważnych Dokumentów. On ma nienagannie skrojony garnitur i spinki w  mankietach, ona kołysze biodrami ostrożnie stawiając kroki na  niebotycznie wysokich obcasach. Mają pewnie 35-40 lat. Każde z nich  przyjechało własnym samochodem (ciekawe, ile ona ma par butów w swoim),  on pomaga zdjąć jej płaszcz, ona jemu podaje menu. Po chwili pytają  kelnera o danie dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wie pan, to musi być coś specjalnego, bo i okazja jest wyjątkowa...  To może łosoś pieczony z... - Ona i kelner zaczynają mówić w tym samym  momencie, kelner milknie, ona kończy, jakby go w ogóle nie słyszała:  ...właśnie wyszliśmy ze sprawy rozwodowej. Kelner wyraźnie  skonsternowany, nie wie, czy mówić dalej o tym łososiu, pogratulować  zakończenia nieudanego związku czy może raczej powiedzieć "bardzo mi  przykro". Współczuję mu, pewnie też bym nie wiedziała. Ale coś chyba  powinien powiedzieć - niby zdanie rzucone od niechcenia, ale jednak  widać, że czeka na reakcję. W końcu zamawiają, ale nie łososia, tylko  comber z sarny marynowany w burgundzie i kaczkę w sosie truskawkowym. A  ja nadal studiuję kartę i widzę, że jest też pozycja pt. pieróg z  Pacanowa. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2662279718246190270?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2662279718246190270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2662279718246190270&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2662279718246190270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2662279718246190270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/notatki-znad-filizanki.html' title='Notatki znad filiżanki'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6471529096584057834</id><published>2010-12-13T14:37:00.004+01:00</published><updated>2010-12-14T11:24:01.987+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>"Ostatnia noc w Twisted River" albo pocałunek wilka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnim Magazynie Bardzo Kulturalnym w radiowej Trójce dr Jan Zając przekonywał prowadzącą, redaktor Barbarę Marcinik, że internet nie tylko nie zabija kultury, ale wręcz przeciwnie: zachęca do konsumpcji różnych jej obszarów. Stali czytelnicy Kawowego zgodzą się, że my tutaj też czasami zachęcamy się wzajemnie do konsumpcji książek, muzyki czy filmów. I dzisiaj chciałabym Wam polecić nową pozycję do skonsumowania lub podarowania komuś na święta - książkę o przeznaczeniu, przypadkach, męskiej przyjaźni i gotowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John Irving uwiódł mnie dawno temu. I wcale nie "Światem według Grape'a", lecz "Regulaminem tłoczni win" i "Jednoroczną wdową". Bez namysłu sięgnęłam zatem po jego najnowszą powieść, "Ostatnią noc w Twisted River".&lt;br /&gt;Jestem już po lekturze opasłego tomiska. I cierpię. Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się zakochać w bohaterze literackim. Zajrzałam jednak na stronę &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.facebook.com/pages/John-Irving/59727443673?v=wall"&gt;fanów Irvinga na Facebooku&lt;/a&gt; i odetchnęłam z ulgą. Nie tylko ja chciałabym być na miejscu Six-Pack Pam, a jeszcze lepiej Rosie -  kobiet Ketchuma - nieokrzesanego flisaka, niepoprawnego politycznie i obyczajowo, absolutnie niereformowalnego wybuchowego trapera (zapewne moja słabość do wysokich meżczyzn nie jest tu bez znaczenia). Irving jest mistrzem budowania postaci - w książce zresztą pojawia się fragment o tym, że fikcyjni bohaterowie są dużo ciekawsi niż prawdziwi ludzie.&lt;br /&gt;Ale nie przez Ketchuma polecam Wam dzisiaj "Ostatnią noc w Twisted River". Zresztą, Irvingowi udała się ciekawa rzecz: ta książka nie ma jednego głównego bohatera.  Być może wcale nie będziecie, jak ja, wyczekiwać, aż na kartach powieści pojawi się Ketchum. Może za  głównego bohatera uznacie kucharza Dominica Bacciagalupo vel Poppolo vel Tony'ego Angela. Lub jego syna Daniela, pisarza, w którym dostrzegam alter ego Irvinga, dyskutującego od czasu do czasu z czytelnikiem.&lt;br /&gt;Nie będę Wam odbierała przyjemności czekania na punkt kulminacyjny, jak to czynią wydawcy, umieszczając zbyt wiele mówiące opinie na okładce książki. Powiem jedynie, że to opowieść o męskiej przyjaźni, przypadkach, które rządzą naszym życiem, przeznaczeniu, od którego nie można uciec, gotowaniu, które jest czymś więcej niż przygotowaniem posiłku, podróży przez różne kraje i miasta; jest też o sztuce pisania książek i o tym, ile w nich jest fikcji, a ile doświadczeń autora.&lt;br /&gt;Uzasadnieniem polecania Wam tej książki właśnie na Kawowym są misternie wplecione w fabułę historie kulinarne. Skromny włoski emigrant uchyla od czasu do czasu rąbka tajemnicy, zdradzając sekrety najlepszego ciasta na pizzę (z dodatkiem miodu), a czasami całe przepisy z kuchni włoskiej i azjatyckiej.&lt;br /&gt;Znajdziemy w "Ostatniej nocy..." i akcent kawowy. Mój ulubieniec Ketchum konsekwentnie do końca życia przygotowywał kawę na sposób flisacki - zmieloną gotował wraz ze skorupkami jajek, które "przyklejały" fusy do siebie.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chętnie bym podyskutowała z kimś z Was, kto już czytał "Ostatnią noc w Twisted River". O czym, Waszym zdaniem, jest ta książka? I o kim? I czy do Was ównież, po skończeniu lektury, wracały konkretne zdania lub zgoła całe fragmenty ksiażki, ukazując swoje nowe znaczenie?&lt;br /&gt;I chociaż zakończenie wydało mi się nieco nierealne, bo moja wiara w przeznaczenie nie jest aż tak bezgraniczna, to jednak zastosowana przez Irvinga klamra narracyjna wynagradza mi to w zupełności. Dzięki niej książka mówi do mnie jeszcze teraz, mimo, że czeka już na kolejnego czytelnika.&lt;br /&gt;Gorąco polecam!&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6471529096584057834?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6471529096584057834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6471529096584057834&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6471529096584057834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6471529096584057834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/ostatnia-noc-w-twisted-river-albo.html' title='&quot;Ostatnia noc w Twisted River&quot; albo pocałunek wilka'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8717651661362037087</id><published>2010-12-12T11:45:00.003+01:00</published><updated>2010-12-15T10:40:28.641+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzęt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porady'/><title type='text'>Kawa pod choinkę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli jeszcze nie kupiliście prezentów świątecznych – przyjmijcie wyrazy współczucia. W centrach handlowych i sklepach z gadżetami jest już tłum. Żebyście nie musieli dłużej tracić czasu na rozmyślania, co kupić pod choinkę, podrzucamy kilka pomysłów z różnych kategorii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „No limits”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;...zwana inaczej "wszystko dla ciebie, bejbe". Jeśli Wasz Św. Mikołaj na duży budżet, zainwestujcie w ekspres. Na Boga! Nie w &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/11/nescafe-dolce-gusto-masz-ochote-na-kawe_28.html" style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;ten&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; ekspres. Mam na myśli coś naprawdę porządnego, co będzie służyło przez kolejne i kolejne święta. Z ekspresów dostępnych łatwo na polskim rynku (bo przecież jest już połowa grudnia i święta za pasem, i nie mamy czasu na sprowadzanie ekspresu z daleka) polecamy np. marki Demoka czy Gaggia, a dla wielbicieli ekspresów na kapsułki - schludne ekspresy Nespresso (żeby nie było, że się uwzięłam na tego producenta),(uwaga, warto do prezentu dołączyć zapas kapsuł lub też oświadczenie, że zobowiązujemy się dostarczać przy wszelkich możliwych okolicznościach kolejne dostawy tychże). Jeśli chcecie sobie przypomnieć, jak wybrać dobry ekspres, to polecam archiwalny tekst I.nnej „Jaki ekspres kupić”, część &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/09/jaki-ekspres-kupic-cz-i.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;pierwszą&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/09/jaki-ekspres-kupic-cz-ii.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;drugą&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „Dla konesera”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pamiętając, że nie mamy czasu na poszukiwania gadżetów naprawdę koneserskich i że musi tu się znaleźć coś, co można kupić w pobliskim centrum handlowym, polecamy dwie sprawdzone, robiące wrażenie nawet na laikach, pozycje: kopi luwak oraz blue mountain. Aha, upewnijcie się, że obdarowywana osoba zna &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/12/good-morning-vietnam.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;pochodzenie kopi luwak&lt;/a&gt; i potrafi docenić... ykhm... ujmę to tak: długą drogę, którą przebyły ziarenka tej kawy, zanim trafiły pod choinkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „Coś włoskiego”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Proponuję mokę. Obecnie dostępną nawet w większych supermarketach. Ale jeśli się pospieszycie, to może jeszcze Paweł z &lt;a href="http://www.blogger.com/Wloskieespresso.pl" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Wloskieespresso.pl&lt;/a&gt; zdąży Wam dostarczyć zamówienie. Ja zawsze polecam Bialetti – takie widywałam w użyciu we Włoszech i jak dla mnie to wystarczająca rekomendacja. Słówko o moce vel kafetierze na &lt;a href="http://caffeprego.pl/?strona,doc,pol,glowna,1293,0,1323,1,1293,ant.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Cafe Prego&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „Coś praktycznego”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/Stth48vDmsI/AAAAAAAABBY/yFv-h3KRShs/s320/frenchpressbodum.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/Stth48vDmsI/AAAAAAAABBY/yFv-h3KRShs/s320/frenchpressbodum.jpg" style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; float: left; height: 80px; width: 80px;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/10/french-press-trzy-minuty-i-gotowe.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;French press&lt;/a&gt;? Sprawdza się i w domu, i w pracy, i na urlopie. Nie zawsze możemy dostać kawę z ekspresu, nie zawsze mamy na czym postawić mokę, za to znacznie częściej mamy dostęp do wrzątku. Zalewany, dociskamy, czekamy i raczymy się dobrą kawą. Bez fusów. (btw, nie wiem, czy wspominałam, że moje pierwsze słowo to było „fusi” – mam na to świadków).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „Coś zaskakującego”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W gruncie rzeczy, kandydat w tej kategorii ze swej natury nie jest zaskakujący. Ot, zwykły kawowy młynek. Ale zaskakująco podnosi jakość kawy. Żadna, powtarzam, żadna, choćby najlepiej zapaczkowana mielona kawa, nie będzie smakowała tak dobrze, jak wtedy, gdy zmielicie ją tuż przed użyciem. Zapewniam, że obdarowana osoba po pierwszym użyciu doceni Wasz prezent i na pewno będzie miło zaskoczona.&lt;br /&gt;Możecie wybierać pomiędzy młynkami ręcznymi kupionymi w sklepie z akcesoriami kuchennymi, młynkami z duszą, po które musicie się pofatygować na targ staroci, zwykłymi elektrycznymi młynkami za kilkadziesiąt złotych oraz prawdziwymi kombajnami, budzącymi szacunek możliwościami kalibrowania oraz ceną. Jak wybrać dobry młynek radziłyśmy w &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2010/01/jaki-mynek.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;tym wpisie&lt;/a&gt;. Oczywiście nie warto popadać w przesadę; myślę, że &lt;a href="http://www.bornrich.org/entry/an-affectionate-heartbeans-coffee-grinder-it-grinds-as-your-heart-pounds/" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;młynek dostosowujący się do bicia naszego serca&lt;/a&gt;, to już lekka przesada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kategoria: „Coś drobnego [i nie zobowiązującego]”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze na studiach rozpoczęliśmy z przyjaciółmi miłą praktykę, którą kontynuujemy już bodaj ósmy rok. Ponieważ na święta każdy rozjeżdżał się w swoją stronę, tydzień przed Wigilią urządzaliśmy sobie wieczorek przy barszczu z uszkami i rybie po grecku. Przynosiliśmy sobie drobne prezenty. Naprawdę drobne, na studencką kieszeń. Paczuszkę czekoladek, modne pończochy lub własnoręcznie malowany kubek. Do grupy prezentów drobnych i miłych, nie należących jednocześnie do kategorii „kurzołapów i durnostojek” należy &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/01/nie-wpieniaj-si-spieniaj.html" style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;najprostszy spieniacz mleka&lt;/a&gt;. Do kupienia już za kilka złotych, plus bateryjka. Mleczko spienia jak ta lala!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle pomysłów na te Święta. Jeśli macie swoje, podzielcie się w komentarzach.&lt;br /&gt;Wesołych zakupów.&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8717651661362037087?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8717651661362037087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8717651661362037087&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8717651661362037087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8717651661362037087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/kawa-pod-choinke.html' title='Kawa pod choinkę'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/Stth48vDmsI/AAAAAAAABBY/yFv-h3KRShs/s72-c/frenchpressbodum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8624014954764698105</id><published>2010-12-11T14:33:00.006+01:00</published><updated>2010-12-11T22:59:44.265+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Kawowy na żywo w sieci i radiowej Trójce</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mały alercik. Jeśli chcielibyście obejrzeć relację z jutrzejszych paneli dyskusyjnych na Blog Forum Gdańsk, lajfstriming będzie &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.blogforumgdansk.pl/live"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Startuję z przepytywaniem &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;Liski&lt;/a&gt;, &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://segritta.blox.pl/"&gt;Segritty&lt;/a&gt; i &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://elpandapropaganda.blox.pl/html"&gt;Pandy&lt;/a&gt; o 11:15, panel A. Jeśli chcecie jeszcze dorzucić jakieś pytanie, macie czas do wieczora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych, którzy nie załapią się na relację na żywo, zapraszamy przed radioodbiorniki między 14. a 15. - będziemy też w audycju Barbary Marcinik w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;radiowej Trójce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowem, nastawiajcie ekspresy.&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8624014954764698105?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8624014954764698105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8624014954764698105&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8624014954764698105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8624014954764698105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/niech-nas-zobacza.html' title='Kawowy na żywo w sieci i radiowej Trójce'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-462075024495122096</id><published>2010-12-11T12:33:00.003+01:00</published><updated>2010-12-11T12:39:08.717+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Kawowy dwulatek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak już Wam wspominałam, Kawowy kończy w tym miesiącu dwa lata. Tak jak w zeszłym roku, będziemy miały dla Was konkurs z kawową nagrodą. W zeszłym roku mieliśmy &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/12/kawowy-konkurs-wygraj-wietnamska.html"&gt;wykapowatko &lt;/a&gt;(właśnie, jak się sprawuje?) od mniejszości wietnamskiej ze Śląska Cieszyńskiego. W tym roku sponsorem nagrody jest &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://swiezopalona.pl"&gt;Świeżopalona.pl&lt;/a&gt; – Paweł podarował nam świeżo sprowadzoną świeżo paloną mieszankę &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.swiezopalona.pl/products/guatemala-shb-teresita"&gt;GuatelamaSHB Teresita&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Zasady konkursu przedstawimy w najbliższy poniedziałek. Ale już teraz warto przejrzeć wpisy z ostatniego roku i odrobić lekcje. W tym roku poza konkursem z wiedzy o kawie – zadanie dodatkowe. W końcu jesteśmy już razem dwa lata i musimy od siebie wymagać, c’nie?&lt;br /&gt;Pozdrawiam z &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://blogforumgdansk.pl/"&gt;Blog Forum Gdańsk&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-462075024495122096?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/462075024495122096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=462075024495122096&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/462075024495122096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/462075024495122096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/kawowy-dwulatek.html' title='Kawowy dwulatek'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6874674587618820593</id><published>2010-12-08T14:05:00.004+01:00</published><updated>2010-12-08T14:16:49.643+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><title type='text'>W uszach - waciki.  W filiżance... Pellini</title><content type='html'>&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Z bólem jest prawie tak, jak ze smakiem.&lt;/b&gt; To kwestia subiektywna. Dla  mnie zdecydowanie gorszy do zniesienia jest ból ucha niż zębów.  Plombowanie bez znieczulenia - żaden problem. Ale uszy sprawiają, że  zaprzyjaźniam się z Ketonalem w wersji forte. W nocy liczę do stu we  wszystkich językach, jakich kiedykolwiek się uczyłam i okazuje się, że  przy odpowiedniej motywacji (czyli skupić na czymś i nie myśleć, jak  boli) jestem w stanie przypomnieć sobie nawet co nieco z lekcji  niemieckiego, którego nigdy nie lubiłam. Inna metoda to wyobrazić sobie  drogę. Tak, jakby się ją oglądało z samochodu; jedziesz, mijasz łąki,  pola, lasy, kolejne wzniesienia i zakręty, wyobrażając sobie wszystko z  najdrobniejszymi szczegółami. To naprawdę działa i - podobnie jak z  liczeniem - może nie mieć końca. Zawsze można jechać dalej. &lt;b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TP-EZiUJmlI/AAAAAAAABUA/RKEvcoaD9eQ/s1600/Pellini_classico.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TP-EZiUJmlI/AAAAAAAABUA/RKEvcoaD9eQ/s200/Pellini_classico.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W tym stanie nie bardzo mam ochotę na życie towarzyskie.&lt;/b&gt; Szczerze  mówiąc, nie chce mi się wychodzić z domu. Korzystając z okazji podzielę  się kawowymi wrażeniami z prywatnej filiżanki. Ostatnio piję Pellini  Classico, kupioną w jakimś włoskim markecie za niecałe 6 euro za  kilogram. W polskich sklepach internetowych ta kawa kosztuje ok 60 zł.  Klasyczna mieszanka 60% arabiki i 40% robusty. Ziarenka różnej  wielkości, ale w dość jednolitym kolorze, palona średnio ciemno. Zapach  po otwarciu opakowania bardzo intensywny, czuć go było w całym  mieszkaniu jeszcze ze dwie godziny później. Po zaparzeniu dochodzę do  wniosku, że to coś dla miłośników wyrazistych smaków. Jest intensywna, z  lekką nutą goryczki. Z mlekiem komponuje się całkiem nieźle, choć moim  zdaniem lepsza jest sama. Jeśli już, to raczej macchiato niż cappu. Wolę, kiedy smak mleka i kawy się uzupełniają,  a nie ze sobą walczą, dlatego bardziej smakuje mi cappuccino z jakiejś  delikatniejszej mieszanki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TP9_Gni4X9I/AAAAAAAABTs/JiWwz53p6Xg/s1600/pellinitop.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TP9_Gni4X9I/AAAAAAAABTs/JiWwz53p6Xg/s200/pellinitop.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Zdecydowanie bardziej subtelna jest Pellini Top.&lt;/b&gt; Piłam ją już dość  dawno temu, więc wrażenia nieco się rozmyły, ale pamiętam, że wyraźnie  czułam w niej czekoladę. Chyba wydawała mi się troszkę kwaskowata, ale  to nie wada, tylko cecha 100% arabiki. Wydaje mi się, że to taka kawa,  która będzie smakowała każdemu, więc w ciemno można ją brać  na święta, tym bardziej, że taka ładna puszka będzie się nieźle  prezentowała na półce (tfu, co ja mówię, w lodówce). Jedynie cena może trochę zniechęcać - 30-40 zł za 250g. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6874674587618820593?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6874674587618820593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6874674587618820593&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6874674587618820593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6874674587618820593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/w-uszach-waciki-w-filizance-pellini.html' title='W uszach - waciki.  W filiżance... Pellini'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TP-EZiUJmlI/AAAAAAAABUA/RKEvcoaD9eQ/s72-c/Pellini_classico.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2235086316002261599</id><published>2010-12-02T16:13:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T16:25:15.556+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Kawowy i White Plate w Gdańsku</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Do przyjazdu do Gdańska nie trzeba mnie szczególnie namawiać. Jestem fanką całego Trójmiasta. A jak się dowiedziałam, że mam poprowadzić debatę o blogach lifestylowych, a do debaty mogę zaprosić Liskę z &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;White Plate&lt;/a&gt;, no to się pewnie domyślacie, że już spakowałam walizeczkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://blogforumgdansk.pl/img/cms/guest/logo_main.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 209px; height: 209px;" src="http://blogforumgdansk.pl/img/cms/guest/logo_main.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dyskusja nasza będzie miała miejsce 12. grudnia, podczas drugiego dnia &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://blogforumgdansk.pl/"&gt;Blog Forum Gdańsk 2010&lt;/a&gt;, jak nazwa wskazuje, spotkania poświęconego blogom. Patrzę sobie na program i widzę, że w gruncie rzeczy jeden jedyny nasz panel będzie traktował o blogach w sposób nie biznesowy. Poza &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Liską&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; w panelu będzie jeszcze &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://elpanda.blox.pl/html"&gt;Elpanda&lt;/a&gt;, odpowiedzialny za serwis &lt;a href="http://blox.pl/"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Blox.pl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i - jeśli się uda - &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://mattkapolka.blox.pl/"&gt;Mattkapolka&lt;/a&gt; lub jedna z blogerek z nurtu tzw. &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://polskie-szafy.blogspot.com/"&gt;szafiarek&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;A że mam przywilej przepytywania zacnego grona, to jeśli chcielibyście Liskę czy pozostałych o coś zapytać, u welcome! Do przyszłego piątku możecie w komentarzach zostawiać swoje pytania. Tudzież wyrazy wsparcia, bo się trochę stresuję tą rolą.&lt;br /&gt;Ukłony,&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2235086316002261599?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2235086316002261599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2235086316002261599&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2235086316002261599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2235086316002261599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/kawowy-i-white-plate-w-gdansku.html' title='Kawowy i White Plate w Gdańsku'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1285576572075872080</id><published>2010-12-01T13:25:00.001+01:00</published><updated>2010-12-01T13:29:49.557+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z dzieckiem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>W lesie, na Francuskiej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TPY95A6YDXI/AAAAAAAABTY/smrWBzdWxA0/s1600/rukola.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="152" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TPY95A6YDXI/AAAAAAAABTY/smrWBzdWxA0/s200/rukola.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trattoria Rukola. Myślicie, że mogłabym przejść obojętnie obok miejsca,  które się tak nazywa? Biorąc pod uwagę, że rukolę przez całe lato  mogłabym wcinać jak królik - nie. Mijałam tę knajpkę kilkakrotnie, w  końcu wybrałam się tam na kolację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Trattoria Rucola  może się spodobać. Jest zielono-biała. Białe stoły, białe krzesła, biała  podłoga. Zielone są ściany, wyklejone tapetą-lasem. Lokal nie jest  duży, ale sprawia wrażenie przestronnego. I jest na tyle ładnie, że  spokojnie można się wybrać i na randkę, i na spotkanie służbowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz garść konkretów. Na przystawkę - pieczywo z oliwkami i fetą,  pokropione pesto z czarnych oliwek, posypane serem Grana Padano (14  zł). Danie główne - risotto z grzybami i pietruszką (28zł). Na deser  tiramisu (12zł). Do tego przyzwoite białe wino (8 zł za kieliszek) i  kawa (espresso macchiato 6 zł). Kulinarnego objawienia nie doznałam, ale wszystko było&amp;nbsp; dobre. O dziwo, byłam nawet w  stanie zjeść całą porcję tiramisu, choć zamówiłam je z rozpędu, zanim  sobie przypomniałam, że ze słodyczy ostatnio najlepiej "wchodzą" mi  kwaszone ogórki. Kawa zrobiona jak trzeba, nawet filiżanki były  podgrzane. Najgorzej wypadła pizza (od 18 do 40 zł), której też miałam  okazję spróbować. Góra świetna, ale mam zastrzeżenia do dołu - było  tak, jakby im trochę mocy w piecu zabrakło albo się ktoś pospieszył z  wyjmowaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i gwóźdź programu. Obsługa. To nie jest knajpa z wyfraczonymi  kelnerami, ale takiej obsługi nie powstydziliby się w żadnej, nawet  najlepszej restauracji. Poważnie, już dawno nikt tak o mnie w  restauracji nie zadbał. Nie sztuka przyjąć zamówienie, podstawić talerz,  a potem czekać na napiwek. Trudniej stworzyć taką atmosferę, że w knajpce czujesz się  jak mile widziany gość. Przy okazji przesyłam więc specjalne  pozdrowienia dla Rafała, który sprawił, że opowiadam o Rucoli znajomym, i  to w samych superlatywach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trattoria Rucola&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. Francuska 6&lt;br /&gt;Warszawa&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.trattoriarucola.pl/"&gt;www.trattoriarucola.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1285576572075872080?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1285576572075872080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1285576572075872080&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1285576572075872080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1285576572075872080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/12/w-lesie-na-francuskiej.html' title='W lesie, na Francuskiej'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TPY95A6YDXI/AAAAAAAABTY/smrWBzdWxA0/s72-c/rukola.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2804840986634787680</id><published>2010-11-29T22:12:00.003+01:00</published><updated>2010-12-01T12:30:55.970+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z dzieckiem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coffee-to-go'/><title type='text'>Cholera, nawet ponarzekać nie można</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co z tego, że śnieg pada od rana i jest pięknie, jak dawno nie było.  Miałam dziś zły dzień. Bardzo, bardzo zły. Wyciągnęłam z szuflad  wszystkie najbardziej smętne płyty i słuchałam aż do znudzenia. Teraz  mam ciężką głowę od myślenia, ale wcale mądrzejsza&amp;nbsp; nie jestem. Nadal  nie wiem, jak (i czy w ogóle) walczyć ze swoim nadmiernym  emocjonalizmem. W co i komu wierzyć? Gdzie sens, gdzie logika?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby dziś ktoś dał mi pretekst do ponarzekania, z pewnością bym to  wykorzystała. Powiedziałabym, że kawa nie taka, że filiżanki brudne, że  ciastko niedobre, że sałata za mało zielona, że obsługa niemiła...  Wierzcie mi, miałabym niezłą satysfakcję, bo z nadmiaru smutku urodziła  się dziś wredna zołza. Jedna z tych, co to kupują czekoladowe Mikołaje  tylko po to, żeby im odgryźć głowę. A resztę rozdeptać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale na Francuskiej 30 wszystko jest na najwyższym poziomie i  naprawdę nie ma czego się przyczepić. Najpierw sympatyczna pogawędka z obsługą. Potem dylemat, czy lepsze brownie, czy sernik (10 zł). Oba dobre, nie  umiem zdecydować. Zajrzałam sąsiadom w talerz - sałatki wyglądają  apetycznie. Kanapki też, następnym razem spróbuję. Na półkach sporo wina  i piwo, między innymi miodowy Ciechan (10zł). Kawa bez zarzutu (espresso 7 zł), ale można się  było tego spodziewać, w końcu Francuska 30 wyszła spod tej samej ręki co &lt;span style="color: #990000;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/01/kawa-dobrej-roboty.html" style="color: #990000;"&gt;Filtry Cafe&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A mnie się tam podoba tak po prostu, bo jest  ładnie, może trochę minimalistycznie, ale przyjemnie. Żadnych kiwających  się stoliczków, babcinych serwetek ani foteli w nadgryzionych zębem  czasu obiciach - ja wiem, że ludzie to lubią, że to tworzy taki "domowy"  klimat. Ale ile może być takich "krakowskich" knajpek w Warszawie? We  Francuskiej 30 podoba mi się ciemna, drewniana podłoga, jasne stoliki,  siedziska obite czerwonym pluszem i szerokie parapety, przy których  można usiąść poczytać gazetę, albo po prostu pogapić się przez okna na  padający śnieg. Kawiarnia z prawdziwego zdarzenia, sama mogłabym taką  chcieć mieć. Daję im 5 gwiazdek i dodaję do ulubionych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Francuska 30&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warszawa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://francuska30.tumblr.com/"&gt;www. francuska30.tumblr.com&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2804840986634787680?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2804840986634787680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2804840986634787680&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2804840986634787680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2804840986634787680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/cholera-nawet-ponarzekac-nie-mozna.html' title='Cholera, nawet ponarzekać nie można'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7452839323487942275</id><published>2010-11-26T14:13:00.003+01:00</published><updated>2010-11-26T14:19:16.125+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><title type='text'>QUIZ: co wiesz o kawie?</title><content type='html'>Niedługo Kawowy skończy 2 lata. Możecie już przeczesywać wpisy w ramach przygotowania do rocznicowego konkursu;) Na rozgrzewkę proponujemy quiz serwisu&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.ugotuj.to/"&gt;Ugotuj.to&lt;/a&gt;: &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/1,107454,8642765,Quiz__Co_wiesz_o_kawie_.html"&gt;Co wiesz o kawie&lt;/a&gt;?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Good luck;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TO-zhz9VcsI/AAAAAAAAAM0/p-HyIda7gOs/s1600/kawa%2Bfili%25C5%25BCanka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TO-zhz9VcsI/AAAAAAAAAM0/p-HyIda7gOs/s400/kawa%2Bfili%25C5%25BCanka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543847059780891330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7452839323487942275?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7452839323487942275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7452839323487942275&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7452839323487942275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7452839323487942275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/quiz-co-wiesz-o-kawie.html' title='QUIZ: co wiesz o kawie?'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TO-zhz9VcsI/AAAAAAAAAM0/p-HyIda7gOs/s72-c/kawa%2Bfili%25C5%25BCanka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1996478415361218625</id><published>2010-11-24T22:42:00.000+01:00</published><updated>2010-11-24T22:42:59.893+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Opowiem Ci o moich ulubionych miejscach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lista miejsc, w których lubię jeść mogłabym ciągle tworzyć na nowo. &lt;/b&gt;Zmieniają się okolice, w których bywam, moje upodobania i same  lokale. Jedne miejsca znikają, inne zmieniają się nie do poznania,  kolejne potrafią mnie oczarować, ale... tylko na krótki czas. Ale dziś będzie trochę sentymentalnie - winę za to zrzucam na karb tego, co się dzieje za oknem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Na Jelonkach chodziłam na pierwsze randki&lt;/b&gt; z moim mężem do pizzerrii,  która chyba się nawet nie nazywała. Akurat pizza była tam średnia, ale  oboje mieliśmy blisko, a od samego jedzenia ważniejsze było towarzystwo i  możliwość spędzenia trochę czasu sam na sam. I tak było super w  porównaniu z McDonaldem, w którym się poznaliśmy ;)&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kiedy mieszkałam na  Mokotowie&lt;/b&gt;, jadałam często w Paście i baście. Byłam tam znów całkiem  niedawno i wygląda na to, że - na szczęście - nic się nie zmienia. Rurki  z  czarnymi truflami, białą włoską kiełbaską i śmietanowym sosem jak zawsze  smakują znakomicie. Moja siostra też kiedyś mieszkała w tej okolicy i  wtedy chadzałyśmy na lody do Grycana na Puławskiej. Po wypróbowaniu  chyba wszystkich możliwych smaków doszłam do wniosku, że moje ulubione  to sułtańskie, śmietankowe i sorbet truskawkowy (koniecznie nakładane w  tej kolejności) i teraz przeważnie zamawiam taki zestaw.&amp;nbsp; A jak jest  bardzo, bardzo zimno, to polecam rurki z bitą śmietaną. W ogóle ta część  Mokotowa to "moja" część Warszawy i jeśli w międzyczasie nie najdzie  mnie na kupno domu pod Warszawą, w Barcelonie albo na jakiejś włoskiej  wsi, to kiedyś tam wrócę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ale idźmy dalej&lt;/b&gt;. Studia to Harenda. To tam któryś z kolegów  rozszyfrował na nowo skrót naszego wydziału. WDiNP - Wydział  Dziennikarstwa i Nauk Politycznych - czyli Wódka Dziwki i Nic Ponadto/Na  Piwo. Akurat do Harendy chodziłam raczej na grzane wino niż na piwo,  ale skrót pozostał. W międzyczasie studiowałam też Politykę Społeczną -  wprawdzie po trzech oblanych egzaminach z ekonomii doszłam do wniosku,  że świata i tak nie zmienię, i że lepiej, żeby poprawą życia  społeczeństwa zajął się ktoś, kto ma do tego więcej cierpliwości. Długo  nad tym myślałam przy stoliku w ogródku U Pana Michała (na Freta), ale  decyzji nie żałuję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z jednej pracy miałam rzut beretem do &lt;/b&gt;Restro i Czarnej Oliwki.  Przyzwoite lokale, zwłaszcza w porównaniu z pobliskim Chicago, gdzie są  niedobre sałatki i nadęta obsługa. Ale nie tak dobre, żeby chciało mi  się tam wybrać specjalnie. Kolejna praca to Fukier - ciągle mam do tej  restauracji ogromny sentyment, ale chyba prędko się do niej nie wybiorę,  bo tyle złych opinii usłyszałam w ostatnim czasie na temat tego  miejsca, że boję się rozczarowania. Miałam tam swoje ulubione dania,  ulubionego kelnera i swój stolik. Nie chcę sprawdzać, czy nadal serwują  tam takie wyśmienite szparagi i zupę nic z chmurkami i czy robią tatara  jak trzeba. Bo jeśli nie, to zawód byłby porównywalny z miłosnym. Jestem  uczuciową hedonistką, więc wolę tego nie sprawdzać, nie rozmieniać  dobrych wspomnień na drobne. Swego czasu bywałam też często w  Słodkim-Słonym - sałaty są genialne, ale większość tamtejszych słodkości  zrobiła się dla mnie... zbyt słodka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co teraz?&lt;/b&gt; &lt;b style="font-weight: normal;"&gt;Jazz Bistro Piękna&lt;/b&gt; -  chyba nawet bardziej niż tamtejsze jedzenie lubię samo miejsce i muzykę  na żywo. Lubię czekoladę z chili w To Lubię. Przy okazji zakupów w  Złotych Tarasach zawsze wstępuję do Baristy. A ostatnio kilka razy byłam  w Wiatrakach (dawniej Lente) i też chce mi się tam wracać, bo kawa  dobra, obsługa taka, że chciałoby się z nimi zakumplować i nie ma tłumów  - lokalizacja w centrum, ale przypadkiem nikt tam nie trafi. A które  miejsca Wy lubicie? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1996478415361218625?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1996478415361218625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1996478415361218625&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1996478415361218625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1996478415361218625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/opowiem-ci-o-moich-ulubionych-miejscach.html' title='Opowiem Ci o moich ulubionych miejscach'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7312271702214759176</id><published>2010-11-19T11:58:00.008+01:00</published><updated>2010-11-19T12:34:22.905+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z dzieckiem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Rozkoszny Kaprys</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Już pisałam, że w karkonoskich kurortach bida z nędzą, albo raczej tłuszcz ze smalcem i nie ma w czym wybierać. Ale tak jak znalazłam&lt;/span&gt;&lt;span&gt; "&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/09/mamma-mia-karpacka.html"&gt;Mamma Mia" w Karpaczu&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, tak i w Szklarskiej Porębie ukrył się przybytek dla podniebienia. I to na najwyższym poziomie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że od czasu do czasu, zdarza mi się coś takiego, co można by nazwać kulinarnym orgazmem. To znaczy, potrawa jest tak wyśmienita, składniki dobrane tak dobrze, niczego nie brakuje ani niczego nie jest za dużo, pełna harmonia, że już pierwszy kęs mnie niesamowicie pobudza, a potem robi mi się błogo; nie wiem za co się zabrać na talerzu, jak jeść, żeby się nie najeść i móc jak najdłużej delektować się smakiem potrawy.&lt;br /&gt;Rzadko tak bywa, bo jednak często jedzenie jest po prostu smaczne. Wyśmienite potrawy zdarzają się nader rzadko. Dlatego tym bardziej zdziwiłam się, spotykając je w Restauracji Kaprys w Szklarskiej Porębie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrzesień w górach bywa kapryśny. Choć załapaliśmy się na ostatni słoneczny tydzień, to jednak wieczory robiły się już nostalgiczne. Może to, a może jakieś skojarzenie, że audycje Trójki w zimie bywały czasem nadawane z Kaprysu, sprawiło, że tam poszliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odetchnęłam z ulgą odnotowując brak dziwolągów struganych z drewna (np. w Karpaczu na wejściu do jednej marnej karczmy stał diabeł z półmetrowym fallusem. nie odważyłam sie tam wejść), drewnianych klejących ław i innego McGóralskiego badziewia. Coś na kształt oranżerii, wygodne kanapy, nastrojowe światło, odrobina secesji. Słowem, pełna klasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ten tydzień w szklarskiej spróbowaliśmy tam kilku rewelacyjnych potraw. uwierzcie, że kiedy przypominam sobie smak polędwiczek z królika, to po prostu mam ślinotok. A makarony? Rewelacja. Doskonale przyprawione sosy, nic dodać, nic ująć. i pyszne desery, i dobre espresso i wino. Coś wyśmienitego od początku do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niestety, mieszkaliśmy w Górnej Szklarskiej, na ul. Oficerskiej, do której trzeba się było dotoczyć parę metrów powyżej morza niż leży Kaprys. I to było wyzwanie.&lt;br /&gt;Nagrzeszyłam na tym urlopie nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Ale grzeszyłam z rozkoszą.&lt;br /&gt;NIE MA lepszej restauracji w Szklarskiej Porębie. Zanotowaliście? Nie-ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli będziecie kiedyś w tamtych okolicach, naprawdę nie możecie tego przegapić. Choćbyście mieli nie zobaczyć wodospadu Kamieńczyka czy czego tam jeszcze, musicie zjeść w Kaprysie. A potem dopisać w komentarzach, czy miałam rację czy nie.&lt;br /&gt;Amen.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Magdaro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post Scriptum: Jest kącik dla dzieci i menu dla najmłodszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TOZgd9zJq9I/AAAAAAAAAMs/kDCSCdM4Yzk/s1600/KAPRYS01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TOZgd9zJq9I/AAAAAAAAAMs/kDCSCdM4Yzk/s400/KAPRYS01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5541222459447552978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Restauracja Kaprys&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Szklarska Poręba&lt;br /&gt;Al. Jedności Narodowej 12 (uwaga, pod 14. jest restauracja fantazja - wielkie FUJ! z podrabianym kaprysowskim menu)&lt;br /&gt;Na stronie nie ma godzin otwarcia, ale zdaje się, że od 10 do 23.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.e-szklarska.com/uslugi/kaprys/"&gt;www.e-szklarska.com/uslugi/kaprys/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7312271702214759176?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7312271702214759176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7312271702214759176&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7312271702214759176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7312271702214759176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/rozkoszny-kaprys.html' title='Rozkoszny Kaprys'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TOZgd9zJq9I/AAAAAAAAAMs/kDCSCdM4Yzk/s72-c/KAPRYS01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2512282254307407280</id><published>2010-11-18T21:06:00.000+01:00</published><updated>2010-11-18T21:06:00.199+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Nasz naleśnik? Chyba Wasz.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dziś będzie krótko i konkretnie. Chciałam Was ostrzec. Jeśli będąc w centrum Warszawy poczujecie głód, idźcie na kebab, kupcie sobie zapiekankę w najbliższej obskurnej budce albo frytki w McDonaldzie. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko będzie lepsze niż naleśniki w nowootwartej knajpce Nasz Naleśnik. Nie dajcie się nabrać na uśmiechnięte dziewczyny z obsługi, na ładne stoliki, sympatyczną nazwę, fajne pomarańczowe ściany i przyjemną muzykę z głośników. Ani na promocyjne ceny naleśników dnia. A jeśli moje ostrzeżenia na was nie podziałają i już tam traficie, pod żadnym pozorem, nigdy w życiu, never ever, nie kupujcie tam kawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do naleśników trzeba szczerze powiedzieć, że ciasto jest niezłe, a naleśniki są robione na bieżąco. Tyle jeśli chodzi o pozytywy. Jedliśmy jednego z pieczarkami i cebulą, drugiego ze szpinakiem i fetą. Oba polane litrem paskudnego sosu, chyba z proszku. Nadzienie smakowało jakby było z najtańszych możliwych składników. Nie wiem co za diabeł mnie podkusił, że zamówiłam dużego. Zresztą, nawet małego nie dałabym rady zjeść całego, i to wcale nie dlatego, że porcje takie duże. Gość koło nas miał naleśnika na słodko. Miał być z bitą śmietaną, ale nikt mu nie powiedział, że w spraju. Jego mina mówiła wszystko. I podobnie jak my, zostawił połowę. Mam nadzieję, że poradzi znajomym, żeby tam nie zaglądali, co ja niniejszym czynię. A jeśli macie ochotę na naprawdę dobre naleśniki, to spróbujcie się wprosić do Magdaro. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nasz naleśnik&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ul.Szpitalna 5&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://nasznalesnik.pl/" style="color: #990000;"&gt;nasznalesnik.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2512282254307407280?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2512282254307407280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2512282254307407280&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2512282254307407280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2512282254307407280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/nasz-nalesnik-chyba-wasz.html' title='Nasz naleśnik? Chyba Wasz.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7710713084989424676</id><published>2010-11-09T21:36:00.003+01:00</published><updated>2010-11-09T21:40:36.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Odkrywanie Saskiej Kępy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój szwagier zawsze krytycznie odnosił się do Pragi. Mówił, że za Wisłą to już nie Warszawa. Z jego opowieści można by wnioskować, że daleko, brudno, niebezpiecznie, normalnie Azja. Może dlatego przejeżdżając kiedyś przez Wisłę powiedział, wzorem Juliusza Cezara, "kości zostały rzucone." Myślących tak jak on, spieszę uspokoić. Praga, jak każda inna część naszego miasta, ma swoje jasne i ciemne strony. Najjaśniejszą, bez dwóch zdań, jest Saska Kępa, na której mam przyjemność mieszkać. A Francuska, oddana w weekend po remoncie (pozdrowienia dla panów drogowców - zdążyli przed zimą, choć wielu w nich wątpiło), to - moim zdaniem - najfajniejsza ulica Warszawy. Ci, co mnie znają, wiedzą, że w moich ustach to największy komplement: na Francuskiej jest prawie jak we Włoszech. Co krok knajpka, cukiernia, herbaciarnia - naprawdę jest w czym wybierać.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkam tu od niedawna, więc jeszcze wszystkich nie przetestowałam. Nie byłam jeszcze na przykład (na pewno nadrobię) w kebabie Efes, który podobno jest najlepszy w Polsce, ani w cukierni Truskawka, słynącej z genialnego makowca. Ale posiedziałam z uroczą staruszką w słoneczny listopadowy dzień (a jednak są takie!) przy stoliku przed herbaciarnią Ganders. Babcia też jest zakochana w ulicy Francuskiej, choć stwierdziła, że kiedyś było fajniej. "Teraz ciągle te samochody z rykiem silników, ludzie gdzieś biegną, a kiedyś można było spokojnie wypić herbatę, czasem tylko dorożka przejechała, stuk, stuk, stuk". Babcia mieszka na Saskiej Kępie od osiemdziesięciu lat i wcale jej się nie dziwię. To miejsce naprawdę ma swój klimat. Jak powiedziała moja koleżanka, która długo tu mieszkała, "to taka Warszawa po drugiej stronie lustra". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam wszystkich na Saską Kępę, do Pikanterii, pizzerii Na Winklu, Rue de Paris (na Francuskiej, nie Paryskiej) albo do legendarnej cukierni Misianka w Parku Skaryszewskim. Nie bójcie się, to naprawdę nie Azja. A propos, jadł ktoś kiedykolwiek lepszą chińszczyznę niż ta na byłym stadionie XX-lecia?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7710713084989424676?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7710713084989424676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7710713084989424676&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7710713084989424676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7710713084989424676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/11/odkrywanie-saskiej-kepy.html' title='Odkrywanie Saskiej Kępy'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-172177801296840378</id><published>2010-10-21T21:02:00.001+02:00</published><updated>2010-10-23T11:39:13.479+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa w reklamie'/><title type='text'>Ona, On i... kawa. Lavazza 2011.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybrzeże Capri o poranku. Toskański krajobraz w samo południe. Wysoki przypływ w wieczornej Wenecji. Balkon Romea i Julii w Weronie. Nocny ogród we Florencji. Historia miłosna w Neapolu. Sześć zdjęć, sześć historii, sześć intymnych momentów. Jeden wspólny mianownik - miłość. A może raczej próba odpowiedzi na pytanie, co to znaczy zakochać się we Włoszech? Bo właśnie &lt;b&gt;Falling In Love In Italy&lt;/b&gt; to temat przewodni 19. edycji kalendarza Lavazza. &lt;i&gt;Być może jest coś takiego w samym powietrzu, co rozpala w ludziach pasje? &lt;/i&gt;- zastanawiają się twórcy projektu Lavazza 2011. &lt;i&gt;- Zakochałem się we Włoszech za sprawą specyfiki ludzi, tu jest taka swoista jakość życia, która sprawia, że Włochy są naprawdę wyjątkowe&lt;/i&gt; - mówi autor zdjęć, Mark Seliger. Trudno się z nim nie zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TMKsOUWNH8I/AAAAAAAABTA/Rpp3w3KHIdc/s1600/napoli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="335" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TMKsOUWNH8I/AAAAAAAABTA/Rpp3w3KHIdc/s400/napoli.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;i&gt;Nasz kalendarz na 2011 rok to hołd złożony uniwersalnemu uczuciu, będącemu ponad językami i kulturami &lt;/i&gt;– podkreśla Michele Mariani, dyrektor artystyczny projektu – &lt;i&gt;uczuciu które w erze Facebooka i wirtualnych związków ciągle intryguje i wzywa, by je odkryć ponownie&lt;/i&gt;. I dlatego postanowiono, że&amp;nbsp; w sesji wezmą udział prawdziwe pary, które z uczuciem przedstawią "przerwę na kawę" we włoskim stylu, między innymi Olivia Wilde ("Trzynastka" z Dr. House'a) i jej włoski mąż, Tao Ruspoli (muzyk i reżyser).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TMKsP5mduqI/AAAAAAAABTE/avrqLZI01NE/s1600/capri.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="336" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TMKsP5mduqI/AAAAAAAABTE/avrqLZI01NE/s400/capri.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Nigdy nie spotkałam nikogo, kto nie zakochałby się we Włoszech po pobycie w tym kraju&lt;/i&gt; – mówi Olivia – &lt;i&gt;czy to dzięki architekturze, czy to dzięki ludziom, czy dzięki jedzeniu, po prostu niemożliwe jest nie kochać tego kraju.&lt;/i&gt; Okazuje się również, że "Trzynastka" jest wybredna w kwestii kawy: - &lt;i&gt;Na planie Dr. House’a poprosiłam o mały ekspres do kawy. Na początku wyśmiewano się ze mnie, ale mówiłam sobie "później mi podziękują!". I teraz każdy członek obsady zaczyna dzień od filiżanki mojego espresso.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więcej na temat tegorocznego kalendarza Lavazza można poczytać m. in. na stronie &lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/kalendarz-lavazza-2011-mark-seliger-21832.html" style="color: #990000;"&gt;Świata Obrazu.&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzyjcie również na&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.2011.lavazza.com/" style="color: #990000;"&gt;www.2011.lavazza.com&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-172177801296840378?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/172177801296840378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=172177801296840378&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/172177801296840378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/172177801296840378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/10/ona-on-i-kawa-lavazza-2011.html' title='Ona, On i... kawa. Lavazza 2011.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TMKsOUWNH8I/AAAAAAAABTA/Rpp3w3KHIdc/s72-c/napoli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-363210478286974272</id><published>2010-10-12T21:08:00.001+02:00</published><updated>2010-10-12T21:09:30.352+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Anegdotka z warszawskiego podwórka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;J. grywa z kolegami w pokera, w każdy poniedziałek w małym klubie w Warszawie - adresu nie podaję, bo nie wiem, czy to do końca legalne ;) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W klubie poza beczkami z piwem i lodówką z napojami stoi też mały, automatyczny ekspres do kawy. W przerwie między jednym rozdaniem, a drugim, J. poleciał do baru zamówić kawę "malutką". Barman przyjął zamówienie, po czym przyniósł jakieś 200 ml kawy. J. pokazał mu filiżanki do espresso, stojące na ekspresie i stwierdził "myślałem, że dasz mi w małej filiżance". A gość na to: "W tym małym? W tym to my mleko do kawy podajemy"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Cóż, człowiek się uczy całe życie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-363210478286974272?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/363210478286974272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=363210478286974272&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/363210478286974272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/363210478286974272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/10/anegdotka-z-warszawskiego-podworka.html' title='Anegdotka z warszawskiego podwórka'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6025006264218725344</id><published>2010-10-06T13:21:00.001+02:00</published><updated>2010-10-06T18:53:45.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>O tym, jak czekolada uratowała Turyn</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto z nas choć raz nie zastanawiał się, jak to zrobić, żeby zarobić, ale się nie narobić? Odpowiedź chyba znalazł znany krytyk kulinarny i autor książek, Piotr Adamczewski. Można go usłyszeć w Radiu TOK FM, gdzie czyta swoje felietony. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że pisze je na kolanie tuż przed nagraniem. Ostatnio opowiadał, że był we Włoszech 26 razy, a nigdy nie dotarł do Piemontu. Dopiero niedawno w książce przeczytał o tamtejszej kuchni i właśnie o niej mówił w felietonie. Cóż, ja nie mam tyle tupetu, żeby opowiadać o czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia ;) I w Turynie byłam, a co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Turyn i okolice słyną z białych trufli i potwornie drogiego wina Barolo (kilkaset zł za butelkę), ale z przyczyn tak jakby oczywistych nie dane było mi ich spróbować. Piemont uznawany jest także za ojczyznę zabaglione, a vermuty Martini i Cinzano produkowane są właśnie tam, z regionalnych win i kilkunastu dziko rosnących ziół. Przyznaję - potraktowałam kuchnię Piemontu po macoszemu. Co więcej, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Sam Turyn wydał mi się tak brzydki i szary, że niczego dobrego po tamtejszych kulinariach się nie spodziewałam i nie bardzo miałam ochotę na testy. Chciałam wyjechać stamtąd jak najszybciej. W porę przypomniało mi się jednak, że Turyn to nie tylko betonowe place, budynki tak równe, że aż boli, przemysł i obskurne przedmieścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze? Czekolada! W końcu niektórzy twierdzą, że to turyńczycy wprowadzili czekoladę do Francji. Ile w tym prawdy nie do końca wiadomo, faktem jednak jest, że produkcja czekolady na eksport zaczęła się w połowie XVII wieku i od tamtej pory czekolada jest jednym z głównych produktów tego miasta. Gdyby zostać tam dłużej, pewnie opłacałoby się wykupić ChocoPass, książeczkę z kuponami uprawniającymi do degustacji czekoladowych smakołyków we wszystkich turyńskich historycznych zakładach, cukierniach i fabrykach czekolady. Karnet za 10 euro umożliwia 10 degustacji w ciągu 24 godzin, za 15e - 15 w ciągu 48 godz. Ja miałam tylko kilka godzin, więc ograniczyłam się do zamówienia gorącej czekolady w jednej z kawiarni. W życiu nie piłam lepszej! Mówi się, że czekolada ma tę przewagę nad psychoterapią, że jest tańsza i nie trzeba umawiać się na wizytę. Coś w tym jest. Cała irytacja spowodowana tym, że to miasto nie jest takie, jak sobie wyobrażałam, wzmocniona jeszcze głodem i zarwaną nocą ulotniła się jak kamfora. I właśnie tak czekolada uratowała Turyn!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6025006264218725344?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6025006264218725344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6025006264218725344&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6025006264218725344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6025006264218725344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/10/o-tym-jak-czekolada-uratowaa-turyn.html' title='O tym, jak czekolada uratowała Turyn'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3173136449482325586</id><published>2010-09-30T13:11:00.000+02:00</published><updated>2010-09-30T13:11:21.099+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Kilka słów o panu z Cafe Giorno</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mokre włosy, zimne ręce, wiatr uparcie wciska się pod kurtkę... "Hej,  Mała, czemu się nie odzywasz?" - pyta Ktoś esemesem. Powiedzieć, że ten  chłód przenika mnie na wskroś, że zimno mi od środka, że tonę w bajorze  nastrojów i na nic nie mam ochoty? W takie dni jak dziś nie wychodzę z  domu, żeby nie psuć innym humoru i nie musieć panować nad złością, która  ogarnia mnie z byle powodu (choć oczywiście można by polemizować, czy  zgniła pietruszka w sklepie to byle powód). Aż trudno uwierzyć, że dwa  tygodnie temu grzałam się na plaży niczym jaszczurka na kamieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Castiglioncello na miejsce plażowania wybraliśmy przypadkiem.  Początkowo mieliśmy szukać słońca w Ligurii. Plany uległy zmianie z  bardzo prostej przyczyny - im dalej na południe, tym cieplej. Padło więc  na Toskanię. A Castiglioncello brzmi ładnie, kojarzy się z Limoncello i  akurat było po drodze. Tak więc sprawdziliśmy, czy jest fajna plaża, a  kiedy okazało się, że jest - poszukaliśmy sobie miejsca do spania. Muszę  Wam powiedzieć, że to był całkiem niezły strzał. Miasteczko jest ładne,  plaża przepiękna i prawie pusta. W lokalnych knajpkach menu, jeśli w  ogóle było, to tylko po włosku, co potraktowaliśmy jako dobry znak. A po  trzech dniach, kiedy zobaczyłam błysk rozpoznania w oku baristy,  zrobiło mi się naprawdę miło. Pewnie gdybyśmy tam zostali na dłużej niż  tydzień, bylibyśmy "swoi". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą wspomniany wyżej barista z Cafe Giorno zasługuje na  kilka zdań tylko o sobie. Każdego ranka stawaliśmy w kolejce po espresso  i z podziwem obserwowaliśmy tempo, z jakim przygotowywał kolejne  wzorcowe kawy. Espresso jedno za drugim, od czasu do czasu cappuccino.  Turystę poznasz po tym, że zamawia cafe latte ;) Kilogramy kaw nikną w  okamgnieniu, filiżanki grzechoczą, kolejka do baru szybko przesuwa się  do przodu. Un cafe. Prego. Grazie. Nikt tu nie traci czasu na pogawędki,  dostajesz kawę, wypijasz ja na trzy łyki i idziesz dalej. Na plotki  przychodzi się później, kiedy już przetoczy się fala amatorów porannego  zastrzyku kofeiny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś? Rozgrzewam się grzanym winem i ubolewam nad brakiem kominka. Po  raz pierwszy od przeprowadzki zaczynam tęsknić za starym mieszkaniem, bo  tam na pewno kaloryfery już grzeją. Dam sobie radę z ta nostalgią...  Tylko żeby już nie padało. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3173136449482325586?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3173136449482325586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3173136449482325586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3173136449482325586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3173136449482325586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/kilka-sow-o-panu-z-cafe-giorno.html' title='Kilka słów o panu z Cafe Giorno'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4612609878904805429</id><published>2010-09-29T22:06:00.000+02:00</published><updated>2010-09-29T22:06:25.127+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Romeo, kawę poproszę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jeśli espresso kosztuje więcej niż 2 euro (8 zł), to znak, że albo jesteście w Polsce, albo... w miejscu przeznaczonym tylko dla turystów. Włoch tyle nie zapłaci.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Weronie są dwa miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów. Jedno to dom Julii, drugie - starożytna rzymska Arena. Na starym mieście wręcz nie sposób się zgubić, prędzej czy później znajdziecie się bowiem przez jedną z tabliczek z napisem "Jeśli pójdziesz prosto/w lewo/w prawo dojdziesz do Domu Julii". A pod domem Julii można napisać swoje inicjały,  "kocham Krzyśka" albo namalować serce przebite strzałą. Z kolei Arena jest z zupełnie innej bajki. Zbudowana w I wieku n.e. była miejscem walk gladiatorów, dziś odbywają się tam spektakle operowe. Plac wokół Areny to liczne knajpki i kawiarnie. Kawa, oczywiście, wszędzie powyżej 2 e.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wystarczy zejść z głównego traktu, zignorować kilka tabliczek wskazujących "Casa di Giulietta" i już jesteście w Weronie nieturystycznej, gdzie cafe kosztuje mniej niż 1 euro i nikt nie mówi po angielsku. I przyznam, że właśnie to mi się najbardziej w tym mieście spodobało. Werona historyczna i Werona dzisiejsza to nie są dwa odrębne światy, one się przenikają i wystarczą dwa kroki, żeby zupełnie zmienić klimat. Można schować przewodnik, aparat upchnąć w torbie i spróbować zobaczyć, jak w tym mieście jest naprawdę. Jeśli dobrze opanowaliście podstawowe włoskie zwroty to jest spora szansa, że nikt się nie zorientuje, że nie jesteście stąd. Właśnie tak było w Cafe Anastasia tuż koło kościoła Św. Anastazji. Pan podał nam dwie kawy, a J. dostał jeszcze "La gazzetta dello sport". W kawiarniach i knajpkach jest zwykle taki ruch i gwar, że i tak nikt się nie będzie wsłuchiwał, tylko podadzą wam to, co im się wydaje, że chcieliście dostać. Włoski luz ma swój urok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed wyprawą do Werony nie trzeba się uczyć włoskiego, ale koniecznie trzeba opanować jedno słowo: cavallo - czyli koń, albo raczej konina - specjalność tamtego regionu. Choćby ze względu na zaprzyjaźnionego &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/09/mazury-z-fasonem.html" style="color: #990000;"&gt;konia Mefisto ze Sterławek&lt;/a&gt; (uratowany przez obecnych właścicieli przed wyjazdem na rzeź do Włoch), myśl o jedzeniu końskiego mięsa nie mieści mi się w głowie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4612609878904805429?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4612609878904805429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4612609878904805429&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4612609878904805429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4612609878904805429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/romeo-kawe-poprosze.html' title='Romeo, kawę poproszę'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6694190283301124381</id><published>2010-09-25T10:07:00.005+02:00</published><updated>2010-09-25T13:52:02.858+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><title type='text'>Wreszcie w Trieście</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy przystanek na trasie tegorocznych wakacji to Triest. Wyobraźcie  sobie nadmorski bulwar - po jednej stronie Adriatyk, w głąb którego  wcinają się kamienne mola, cumują statki i eleganckie jachty. Po drugiej  - plac wielkości boiska piłkarskiego, otoczony z trzech stron gmachami,  które w dzień wyglądają imponująco, a nocą zachwycają oświetleniem.  Jest też Canale Grande, który wprawdzie nie robi takiego wrażenia, jak  kanały w Wenecji, ale też może dzięki temu w Trieście nie ma tylu  turystów. To sprawia, że bez większego trudu można się wtopić w rytm  miasta i zobaczyć jego nieturystyczne oblicze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_x3saB_hudSU/SFHOtHYEIHI/AAAAAAAAAXk/OUKS2JCmpRc/s1600/Illyquore.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_x3saB_hudSU/SFHOtHYEIHI/AAAAAAAAAXk/OUKS2JCmpRc/s320/Illyquore.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;Z kawowego punktu widzenia Triest jest jednym z najważniejszych miast w  Europie. To jeden z największych&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_x3saB_hudSU/SFHOtHYEIHI/AAAAAAAAAXk/OUKS2JCmpRc/s1600/Illyquore.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;kawowych portów - dość powiedzieć, że  tu trafia większość ziaren sprowadzanych do Włoch. To czuć. Wielokrotnie  spacerując po uliczkach zapach palonych ziaren wodził nas za nos. W ten  sposób bezbłędnie trafialiśmy do torrefazioni, sklepów gdzie kawę się  pali, parzy i sprzedaje na wagę. W jednym z takich miejsce, Cremcaffe na  Piazza Goldni 10, zrobiłam nawet małe zakupy. Zapach tej kawy po  powrocie do domu - nie do opisania. Żadna paczkowana kawa kupiona w  Polsce tak nie pachnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o Trieście, nie można nie wspomnieć o&lt;span style="color: #990000;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/03/zrob-mi-filizanke-powiem-ci-kim-jestes.html" style="color: #990000;"&gt;illy&lt;/a&gt;. Kiedyś rodzinna firma  handlująca kawą, dziś jest jedną z najbardziej znanych marek tej  branży. Poza paczką kawy illy do Polski przywieźliśmy też illyquore (700ml, 12 euro).  Fantastyczne połączenie kawy i likieru. 100 procent arabiki, 30 procent  alkoholu. Szczerze polecam. A propos Triestu i napojów alkoholowych -  dziś w Trieście reprezentacja Polski siatkarzy rozpocznie grę w  mistrzostwach świata. Trzymamy kciuki i wznosimy toast za zdobycie  tytułu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6694190283301124381?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6694190283301124381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6694190283301124381&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6694190283301124381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6694190283301124381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/wreszcie-w-triescie.html' title='Wreszcie w Trieście'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_x3saB_hudSU/SFHOtHYEIHI/AAAAAAAAAXk/OUKS2JCmpRc/s72-c/Illyquore.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5323807736780088448</id><published>2010-09-24T17:52:00.004+02:00</published><updated>2010-09-24T18:35:11.136+02:00</updated><title type='text'>Mamma Mia karkonoska</title><content type='html'>w tym roku trochę z przekory, a trochę z ciekawości miast egzotycznych krajów eksploruję na urlopie Polskę. A dokładnie Karkonosze oraz jeleniogórską Dolinę Pałaców. I dziś odkryłam taką perełkę, że specjalnie męczę się i piszę kciukiem przez komórkę,by się z Wami podzielić wrażeniami.&lt;br /&gt;Zaczęło się od rozczarowania. Po morderczej - jak dla mnie - wspinaczce na Śnieżkę i wykańczającym zejściu, liczyłam, że Karpacz przywita nas wyborem uroczych restauracyjek. Błąd. Długa ul. Konstytucji 3 Maja to rządek lichych jadłodajni, głównie stylizowanych na drewniane karczmy lokali, puszczających w tle ścinającą mózg muzyczną sieczkę radia eska, serwujących tonące w śmierdzącym, nawet na oko starym tłuszczu żarcie typu golonka, ziemniaki, kiełba i żeberka. Blee. Nie tego szukaliśmy.&lt;br /&gt;Byliśmy gotowi spędzić ten dzień na zmiażdżonych w plecaku kanapkach z pasztetem popijanych herbatą z termosu i metaxą z piersiówki, gdy doszliśmy do początku ul. Konstytucji, na obrzeżach Karpacza.&lt;br /&gt;Stoi tam w niepozornym domku trattoria Mamma Mia. Otwarte od wtorku do niedzieli, od 15. Już mi się spodobał ten dystans do pogoni za kasą. Weszliśmy.&lt;br /&gt;Czas zwolnił. Bezpretensjonalne wnętrze przywitało nas saksofonem sączącym się w tle. Menu włoskie. Uprzedzają, że na dania się czeka,bo są robione po zamówieniu i bez pośpiechu. Zamówilam bruschettę oraz tagliatelle emillia (borowiki, cukinia, czosnek i oliwa) a Piter poprosił o zupę soliankę i poledwiczki w szynce parmeńskiej.&lt;br /&gt;I wtedy wyjrzałam przez okno i zobaczyłam jak pani z kuchni zrywa listki ziół z ogródka. Więcej mi nie było trzeba.&lt;br /&gt;Potem było już niebo w gębie. Karmiliśmy się galązkami rozmarynu i zachwycaliśmy zapachem liści mięty. Jedzenie było tak wyborne,że stwierdziłam,że Wam nie napiszę o troszkę rozwodnionym espresso.&lt;br /&gt;Teraz umieram z przejedzenia na drodze do Szklarskiej Poręby, wijącej się jak serpentyna. I boli mnie kciuk;) miałam Wam napisać, że jak będziecie w Karpaczu, odwiedźcie Mamma Mia. Ale prawda jest inna: wybierzcie się do Karpacza, by tam zjeść.&lt;br /&gt;Magdaro&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5323807736780088448?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5323807736780088448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5323807736780088448&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5323807736780088448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5323807736780088448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/mamma-mia-karpacka.html' title='Mamma Mia karkonoska'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3105062807349395690</id><published>2010-09-23T21:49:00.000+02:00</published><updated>2010-09-23T21:49:35.582+02:00</updated><title type='text'>Italia? Si!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ambitny plan był taki: jadę do Włoch i opisuję wszystkie fajne kawowe  miejsca, zupełnie jak w Polsce. Bardzo szybko okazało się, że tak się  nie da. Gdybym chciała opisać wszystkie te kawiarnie, w których przez  prawie trzy tygodnie "studiowałam kawologię", zabrakłoby miejsca w  internecie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/SPcfJynUEyI/AAAAAAAAAM4/LUsjaI0Bcdg/s1600/P9187076.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/SPcfJynUEyI/AAAAAAAAAM4/LUsjaI0Bcdg/s320/P9187076.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówi się, że nigdzie kawa nie smakuje tak dobrze jak na  pierwszej stacji benzynowej we Włoszech. Potwierdzam! Niezależnie od  tego, z której strony przekracza się granicę, pierwsza kawa uświadamia  nam, że dotarliśmy na miejsce. Tym razem tę "pierwszą włoską" kawę piłam  w Trieście. Kiedyś wydawał mi się mało włoski i kojarzył raczej z  Chorwacją, niż Italią, tym razem jednak rozsiadłam się w pierwszej  lepszej kawiarni (z widokiem na tę niebieską ścianę ze zdjęcia) z prawdziwą przyjemnością. - &lt;i&gt;No, to jesteśmy na  wakacjach&lt;/i&gt; - stwierdziłam delektując się espresso. - &lt;i&gt;Tak? A po czym to  się poznaje?&lt;/i&gt; - zapytał J.&amp;nbsp; - &lt;i&gt;Po tym, że jesteśmy we Włoszech.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;I tak to właśnie wyglądało. Pierwszy włoski dzień, to Piazza Unitá  d'Italia, olbrzymi plac, z trzech stron otoczony budynkami, a z czwartej  otwarty na morze, spacery śladami Jamesa Joyce'a, smakowanie kolejnych  kaw, zakupy w palarni, koty leniwie wylegujące się na parapetach i  narastająca ekscytacja - bo przecież już jest tak dobrze, a będzie  jeszcze lepiej, więcej, inaczej... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;O tym wszystkim "lepiej", o inspiracjach, wrażeniach, smakach i kawowych  przygodach będę dla Was pisać w najbliższych dniach, więc zaglądajcie  koniecznie. Kawowy is back!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3105062807349395690?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3105062807349395690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3105062807349395690&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3105062807349395690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3105062807349395690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/italia-si.html' title='Italia? Si!'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/SPcfJynUEyI/AAAAAAAAAM4/LUsjaI0Bcdg/s72-c/P9187076.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-4802491702130168643</id><published>2010-09-14T15:16:00.005+02:00</published><updated>2010-09-14T15:42:35.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polecamy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Coffee Bike. Powered by Polskanarowery.pl</title><content type='html'>Jeszcze chwile musicie poczekać na nasze autorskie posty (obiecujemy powrót w wielkim stylu;), ale już dziś dzielę się z Wami ciekawym materiałem, który nam podrzucił Bohdan z serwisu &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://polskanarowery.pl/"&gt;Polskanarowery.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Rzecz dotyczy Rwandy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;Rwanda to państwo, którego pełna cierpienia, bratobójczych walk między Tutsi i Hutu wyniszczająca wojna domowa, sprawiła, że wiele osób żyje w skrajnym ubóstwie. W 2005 roku Tom Ritchey, Amerykanin na co dzień zajmujący się produkcją profesjonalnych ram kolarskich, wybrał się w podróż na dwóch kółkach po tym afrykańskim kraju. Kiedy jechał przez niewielkie pola pełne kawowców, wpadł na pomysł, jak chociaż trochę pomóc Rwandyjczykom.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://projectrwanda.org/sites/default/files/wbc_label_logo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 70px; height: 69px;" src="http://projectrwanda.org/sites/default/files/wbc_label_logo.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;O ciekawej akcji zaradnego Amerykanina możecie przeczytać więcej&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,8357083,Rowerem_ci_pomoge.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; oraz na &lt;a href="http://projectrwanda.org/cargo-bike"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;stronie akcji&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zaś polecam Wam gorąco przy tej okazji znakomity reportaż &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Hatzfeld"&gt;Jeana Hatzfelda&lt;/a&gt;, "Strategia antylop" (&lt;a href="http://www.czarne.com.pl/lang/pl/view_fragment.php?a=229"&gt;fragment&lt;/a&gt;). Po tej lekturze, już nigdy nie zapomnicie, gdzie leży Rwanda. I chociaz wydaje się, że konflikt dotyczy tak odległego kraju, że równie dobrze mógłby się dziać na Marsie, to jednak schematy zachowań i instynkty są przerażająco uniwersalne. To jedna z tych książek, które poszerzają horyzonty. Niestety o takie perspektywy, o których oczywiście wygodniej jest nie myśleć. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps: oddalam się na wyczekiwany urlop, ale I.nna jest już w drodze z Toskanii z zapasem tematów w bagażu podręcznym. doniosłam jej, że blog zapuszczony jak podrzędna plantacja i gotowiście zbojkotować nasze spóźnione zadośćuczynienia;)&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-4802491702130168643?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/4802491702130168643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=4802491702130168643&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4802491702130168643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/4802491702130168643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/09/coffee-bike-powered-by-polskanarowerypl.html' title='Coffee Bike. Powered by Polskanarowery.pl'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2758267518490792482</id><published>2010-08-18T10:45:00.007+02:00</published><updated>2010-08-18T11:42:38.708+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Kawa z Frankiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Frank Sinatra to w mojej kuchni pozycja tak samo obowiązkowa jak oliwa i kawa. Zakochuję się w nim co roku jak tylko temperatura spada poniżej 20 stopni. Jak dla mnie przy żadnej innej muzyce kawa nie smakuje tak, jak z Frankiem. I nie ma lepszego "ocieplacza" w zimie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jeszcze mamy sierpień, ale pogoda już bardziej sprzyja gorącym napojom niż w ostatnich tygodniach, więc mam dla Was coś od Franka. The Coffee Song. W dwóch wersjach. Osobiście jestem fanką wersji pierwszej, z cudownym kontrabasem w tle. Sinatra pierwszy raz wykonał tę piosenkę w 1946 roku. Autorem dowcipnego tekstu jest Bill Hillard. Oczywiście nie zwracajcie uwagi na radosną twórczość autorów pierwszego materiału (doprawdy, nie wiem, co tam robi "Dziewczyna z perłą" Vermeera ;)))))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Have a good cup of coffee!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vVGXcjM9SOQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vVGXcjM9SOQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YixwrxRzCd4?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YixwrxRzCd4?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2758267518490792482?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2758267518490792482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2758267518490792482&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2758267518490792482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2758267518490792482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/08/kawa-z-frankiem.html' title='Kawa z Frankiem'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6590883351043785718</id><published>2010-08-04T10:12:00.009+02:00</published><updated>2010-08-04T11:07:49.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa w reklamie'/><title type='text'>Dwa bażanty i "expresso"</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W moim miasteczku na obrzeżach Warszawy przerobili ostatnio dwa stare garaże przy głównej ulicy. Teraz dumnie noszą nazwę "Karczma Dwa Bażanty", a w menu można znaleźć - oczywiście stali czytelnicy pewnie się już domyślają - expresso.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TFkstMklb-I/AAAAAAAAAMc/8R4XkZC1ZfQ/s1600/expresso.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 162px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TFkstMklb-I/AAAAAAAAAMc/8R4XkZC1ZfQ/s320/expresso.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501477574790180834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nieprawidłowe wymawianie nazw zapożyczonych z innych języków jest u nas powszechne. W kwestii kawy obie z I.nną jesteśmy purystkami, ale litościwymi. Wybaczamy konsumentom (pamiętacie akcję z "kafe lejt z mlekiem";), za to nasza litość kończy się w przypadku profesjonalistów. O ile użycie błędnej nazwy przez jakiegoś przedsiębiorczego mieszkańca małego miasteczka mnie nawet rozczula, o tyle reklama nowego produktu Carte Noire "Expresso" już lekko jeży sierść.&lt;br /&gt;Z zawodu jestem PRowcem, wiec doskonale jestem w stanie sobie wyobrazić tłumaczenie producenta. Otóż wspomniana kawa niewątpliwie "stanowi nową jakość na rynku kaw, nawiązując do tradycji espresso, odpowiada jednak na potrzeby człowieka nowoczesnego". Expresso to zapewne nazwa tej nowej jakości właśnie (zniewalającej, jak mówi claim), a nie jakiejś tam kawy o wiekowej tradycji. To wymyśliłam ja, Magdaro. Ale stawiam dolary przeciw orzechom, że o to chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwa właśnie duża kampania reklamowa "Expresso" (aż mnei boli jak to piszę) - to dzieki niej trafiłam na stronę producenta, na której jest napisane, czym "Expresso" przewyższa włoskie espresso. Polecam zajrzeć, mozna sie usmiać: &lt;a href="http://zniewalajaceexpresso.pl/"&gt;zniewalajaceexpresso.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Jakby się dłużej zastanowić, to paradoksalnie, nietrafiona nazwa nowego produktu Carte Noire jest zupełnie na swoim miejscu. Bo niby co "Expresso" ma mieć wspólnego z napojem przygotowanym&lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/01/jak-zrobic-espresso.html"&gt; w ten sposób&lt;/a&gt; i chronionym jako &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2008/12/espresso-woskie-dobro-narodowe.html"&gt;dobro narodowe&lt;/a&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że w karczmie "Dwa Bażanty" już nigdy nie poprawią tego błędu w menu. Przecież teraz w telewizji, w sieci i na bilbordach będą nam tłukli do głów nowy marketingowy shit. Same błedy w wymowie potrafią być czasami rozczulające, poruszałyśmy już ten temat &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/03/lejta-maciate-panocku.html"&gt;i tu&lt;/a&gt; i &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/03/poprosze-duza-czarna-kawe.html"&gt;tam&lt;/a&gt;. Ale zakłamywanie rzeczywistości jest jakieś takie obciachowe, po prostu.&lt;br /&gt;Cała akcja przypomina mi bowiem opowieśc koleżanki. Kaśka na jakimś przydrożnym straganie na warszawskich Szmulkach widziała buty, których producent nie mógł sie chyba zdecydowac, kogo podrobić, więc nazwał buty "Adinajki". "Expresso" Carte Noire to właśnie takie adinajki. Oczywiście można sobie tych produktów używać i być szczęśliwym, ale ja wstawiam "Expresso" na półkę&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/10/100-arabiki-0-sensu.html"&gt; &lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;z tymi radosnymi produktami&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6590883351043785718?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6590883351043785718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6590883351043785718&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6590883351043785718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6590883351043785718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/08/dwa-bazanty-i-expresso.html' title='Dwa bażanty i &quot;expresso&quot;'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/TFkstMklb-I/AAAAAAAAAMc/8R4XkZC1ZfQ/s72-c/expresso.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7197175255015440621</id><published>2010-07-31T13:46:00.002+02:00</published><updated>2010-07-31T13:48:26.546+02:00</updated><title type='text'>Pozdrowienia z Saskiej Kępy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tak się składa, że autorki bloga są ostatnimi czasy bardzo zajęte -  Magdaro ma na głowie remont, a ja przeprowadzkę. Sama nie wiem, czy  gorzej jest się potykać o worki z cementem, czy o pudła, które zawsze  okazują się zbyt mało dokładnie opisane. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo wszystko uważam, że  takie zmiany są bardzo potrzebne. Mam wrażenie, że większość kłopotów,  czy to w związku, czy w pracy, bierze się z nudy. Gwarantuję Wam, że  przeprowadzka zapewnia wiele nowych emocji. Mnie dodała skrzydeł, choć  oczywiście były momenty, że miałam tego całego zamieszania serdecznie  dość. Pewnie prędzej czy później odezwą się sentymenty, zatęsknię za  starym mieszkaniem, listonoszem i sąsiadką spod ósemki, ale teraz...  Teraz czuję się jak na wakacjach, choć miasto pozostało to samo,  zamieniłam jedynie Mokotów na Saską Kępę. Chodzę więc z psem na długie  spacery, zwiedzając przy okazji okolicę. Notuję w myślach gdzie szewc, a  gdzie pralnia, szukam dobrego pieczywa, a wieczorami próbuję nie  pomylić podwórek, które wszystkie wyglądają podobnie. Zaskakująco szybko  polubiłam się z tą dzielnicą i mam nadzieję, że tutejsze kawiarnie mnie  nie rozczarują. Na razie jest dobrze. Mam już w zanadrzu dobry adres dla  miłośników słodkości i wkrótce się nim z Wami podzielę.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7197175255015440621?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7197175255015440621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7197175255015440621&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7197175255015440621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7197175255015440621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/07/pozdrowienia-z-saskiej-kepy.html' title='Pozdrowienia z Saskiej Kępy'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5067504226084021314</id><published>2010-06-26T07:01:00.004+02:00</published><updated>2010-06-28T14:28:40.477+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzęt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie kupić'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><title type='text'>Świeżo Palona</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sama nie wierzę w to, co się dzieje. Jest sobota rano, godz. 6:50 (yes!). A ja nie śpię. Pomińmy powody profanacji sobotniego poranka. Skupmy się na tym, co  mam o tej porze w filizance. Bo warto.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wpadlibyście dzisiaj do mnie na kawę, zaserwowałabym Wam napój prosto z jednej z najlepszych plantacji kawy na świecie - Sigri, znajdującej si&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ę &lt;/span&gt;na wyspie Nowa Gwinea. No, może nie całkiem prosto, bo ziarna po dotarciu z Nowej Gwinei do Polski zostały wypalone w jednej z polskich palarni. Ale to tylko in plus. Papua New Guinea AA Grande Sigri, bo tak dokładnie nazywa się kawa, jest znakomitą towarzyszką poranków (choć dla śpiochów, których rano najlepiej budzić młotem pneumatycznym, będzie trochę za słaba). To taka kawa-flirciara, kawa-zjawa. Uwodzi aromatem (ech, jak wiele określeń dla kawy jest wyświechtane przez reklamy), ale po skosztowaniu zaskakuje - jest bardzo delikatna, nie jest kwaśna, idealnie wyważona, lekko gorzka, z wyczuwalną nawet dla laików owocową nutą. Klasa.&lt;br /&gt;Papua New Guinea AA Grande Sigri została wyhodowana w poł. XX wieku ze szczepu Jamaica Blue Mountain (uhm) i rzeczywiście jest do niej trochę podobna. Jest to jedna z tych kaw, które można pić na wszelkie sposoby. Smakuje równie dobrze z ekspresu ciśnieniowego jak i z kawiarki, czy po prostu zalana wrzątkiem. Byle wcześniej świeżo ją zmielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash1/hs525.ash1/30864_442392123377_375129063377_5750429_6019650_n.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 121px; height: 127px;" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash1/hs525.ash1/30864_442392123377_375129063377_5750429_6019650_n.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście nie pisałabym tego, gdyby był to jakis nieosiągalny zwykłemu śmiertelnikowi cymes. Grande Sigri podsunął mi Paweł ze Świeżo Palonej (&lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.swiezopalona.pl/"&gt;www.swiezopalona.pl&lt;/a&gt;) - butiku internetowego z kawą oraz akcesoriami kawowymi. Polecam zajrzeć. Wybór jest ciekawy a ceny naprawdę przystępne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec ogłoszenie. Paweł był tak miły, że czytelnikom Kawowego zafundowal 15% zniżki (prawda, że miły?). Myślę, że warto się skusić na małe zakupy...;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5067504226084021314?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5067504226084021314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5067504226084021314&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5067504226084021314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5067504226084021314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/06/swiezo-palona.html' title='Świeżo Palona'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-781383480612145605</id><published>2010-06-18T00:19:00.000+02:00</published><updated>2010-06-18T00:19:34.779+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Jazzowe truskawki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;J. twierdzi, że skoro jest czerwiec i są mistrzostwa świata, to muszą być truskawki. Cóż, generalnie się zgadzam, choć faceci ganiający za piłką nie są mi do niczego potrzebni. No, chyba, że są to moi ulubieńcy z Wybrzeża Kości Słoniowej i właśnie wymieniają się z kimś koszulkami. Wtedy, owszem, uważam, że mistrzostwa świata mają sens. W pozostałych momentach - wystarczyłyby same truskawki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poważnie mówiąc, sezon na truskawki jest w pełni, co wykorzystują niektóre kawiarnie i restauracje, przygotowując specjalne, truskawkowe menu. I bardzo dobrze! Szczególnie przypadły mi do gustu propozycje Jazz Bistro, między innymi chłodnik truskawkowy z nutką wanilii i chrustem z tortilli (17 zł) oraz eskalopki z polędwiczki wieprzowej w pieprzu pomarańczowym z truskawkami w balsamico i świeżą rucolą (34zł). Są naprawdę wspaniałe. Jeśli chodzi o kawę - piłam cappuccino (8 zł) i było bez zarzutu. A jeśli dodać do tego, że w Jazz Bistro codziennie jest muzyka na żywo (polecam zwłaszcza środy, kiedy jest pianino i kontrabas), to faceci naprawdę mogą się schować z tymi swoimi idiotycznymi mistrzostwami!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jazz Bistro&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;ul. Piękna 20, Warszawa&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.jazzbistro.pl/" style="color: #990000;"&gt;www.jazzbistro.pl &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-781383480612145605?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/781383480612145605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=781383480612145605&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/781383480612145605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/781383480612145605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/06/jazzowe-truskawki.html' title='Jazzowe truskawki'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6948298312088133249</id><published>2010-06-14T13:00:00.001+02:00</published><updated>2010-06-14T13:09:36.824+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><title type='text'>Co przedstawia to zdjęcie?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TBYFgH3Io6I/AAAAAAAABR4/93vO5MlItxQ/s1600/kolory.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TBYFgH3Io6I/AAAAAAAABR4/93vO5MlItxQ/s400/kolory.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie od razu skojarzyło się z próbnikiem kolorów, ale to pewnie dlatego, że od kilku dni zastanawiam się na jaki kolor przemalować pokój. Przyznam, że kolorystyka przedstawiona jest mi bliska, i nawet trochę żałuję, że nie ma patyczka pod tytułem "white chocolate", bo już byście wiedzieli, jaka będzie wkrótce moja sypialnia :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wracając do tematu - to co widzicie na zdjęciu, to kawa na patyku, gadżet z serii "czego to ludzie nie wymyślą". Wystarczy włożyć go do wrzątku, pomieszać i mamy gotową kawę 3w1 - do wyboru, do koloru. Cóż... Prezentuje się znacznie ciekawiej niż saszetki, ale smakuje pewnie podobnie. Dlatego wątpię, bym się skusiła na tego typu nowość, no chyba, że miałby służyć tylko jako tester kolorów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6948298312088133249?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6948298312088133249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6948298312088133249&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6948298312088133249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6948298312088133249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/06/co-przedstawia-to-zdjecie.html' title='Co przedstawia to zdjęcie?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/TBYFgH3Io6I/AAAAAAAABR4/93vO5MlItxQ/s72-c/kolory.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5360098607958789532</id><published>2010-06-03T23:34:00.000+02:00</published><updated>2010-06-03T23:34:19.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Jak brzmi włoska ulica</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście pierwszym dźwiękiem, jaki przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Italii, jest grzechot filiżanki stawianej na spodku. Ten odgłos jest wszechobecny, słyszalny niezależnie od tego, czy jesteśmy na stacji benzynowej, czy w przytulnej kawiarni. Łatwo jednak wyobrazić, że Włochy mogłyby brzmieć tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MA2xfKYYpwc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MA2xfKYYpwc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy przymykam oczy, widzę Triest, kawiarnię w bocznej uliczce i stolik z widokiem na bezpańskie koty grzejące się na murku starej kamienicy. Kiedy tam byłam, przy sąsiednim stoliku dwóch dziadków grało w karty, czas sączył się leniwie, i gdyby to był film, ta piosenka mogłaby być tłem dla takiego obrazka. Kto by pomyślał, że tak gra austriacki zespół?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilkanaście lat temu, w Salzburgu, spotkało się kilku muzyków: gitarzysta Robert Wolf (do tej pory stale koncertował z zespołem Paco de Lucia),  saksofonista Mulo Francel (uznany jazzman i członek większych zespołów filharmonicznych), basista D.D. Lowka (wprawiony w muzyce latynoamerykańskiej), oraz Andreas Hinterseher (kultywujący ludową muzykę akordeonową Paryża). Spotkanie było przypadkowe, zaaranżowane na potrzeby telewizji. Wkrótce jednak wspomniana czwórka rozpoczęła bliższą współpracę i powstało Quadro Nuevo. Tango, muzyka orientalna, francuski walc musette, flamenco, muzyka filmowa, włoskie canzony. Wszystkie te gatunki wykonują ze smakiem, wszystkie wydane przez nich albumy (a jest ich ponad 10) otrzymywały Niemiecką Nagrodę Jazzową oraz osiągały wysokie miejsca w pierwszej dziesiątce wydawnictw jazzowych na świecie. Mimo to nigdy o tym kwartecie nie słyszałam, tym bardziej więc dziękuję &lt;a href="http://mistrzyniprzypraw.blogspot.com/" style="color: #990000;"&gt;Tilo&lt;/a&gt; za podesłanie "kawowego" swingu, a Wam polecam posłuchanie również innych utworów tej grupy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji ciekawa jestem, czy są takie piosenki, które kojarzą Wam się z jakimś konkretnym miejscem? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5360098607958789532?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5360098607958789532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5360098607958789532&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5360098607958789532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5360098607958789532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/06/jak-brzmi-woska-ulica.html' title='Jak brzmi włoska ulica'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-220083581773300559</id><published>2010-05-26T11:31:00.012+02:00</published><updated>2010-05-26T12:33:55.849+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Palm Cafe. Zdecydowanie lepszy róg.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzisiaj coś optymistycznego i nie z Warszawy. Już ten fakt powinien Was zachęcić do przeczytania tego wpisu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;W całym swoim krótkim życiu byłam we Wrocławiu może z pięć razy, więc nie znam tego miasta dobrze i wpis nie będzie rankingiem wrocławskich kawiarni. Za to jeśli tak jak ja, będziecie tam przejazdem, polecam Wam po spacerze po wrocławskim Rynku usiąść w &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.palmcafe.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Palm Cafe &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;na Oławskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_zw8uSC9wI/AAAAAAAAAMU/rtE0QiMAy2Y/s1600/palmcafe.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 152px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_zw8uSC9wI/AAAAAAAAAMU/rtE0QiMAy2Y/s200/palmcafe.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475516172982220546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przyjemna kawiarnia z dużymi oknami, ciekawym, przestronnym wnętrzem, to strzał w dziesiątkę i rewelacyjny następca sklepu odzieżowego, który zajmował wcześniej  tą rewelacyjną miejscówkę na rogu Oławskiej i Świdnickiej. Jeśli załapiecie się na dobre miejsce (polecam przy oknach od Oławskiej), to możecie sobie popijać kawę i obserwować ruch na Rynku i pobliskich uliczkach. Zaiste, przyjemne to.&lt;br /&gt;Cieszę się, że właściciele nie ulegli pokusie i nie zrobili z tego miejsca dwupoziomowej sieciówki napchanej stolikami i mieszaniną foteli i krzeseł, w której co chwila ktoś cię potrąca. A mogli tak przecież zrobić i pokusa na pewno była dużo - więcej miejsc to większa "przepustowość" i większy utarg. Dlatego doceniam to i poczytuję właścicielom za duży plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Espresso dobre. Ceny średnie - teraz już dobrze nie pamiętam, bo to było miesiąc temu - ale cena espresso chyba w okolicach 6 PLN. Latte około 10 PLN. Dodatkowo Palm Cafe serwuje świetne desery, a bardziej głodni mają do wyboru kilka przekąsek.  Wypieki mozna tez wziąć na wynos. Właściwie moja jedyna drobna uwaga, to gołe nogi kelnerek. Ale to kwestia estetyki. Moim zdaniem, kobieta w takich warunkach powinna bezwzglednie nosić rajstopy. Bo blade, zmęczone od stania nóżki naprawde nie prezentuja się dobrze w krótkiej spódniczce, nie mówiąc o tym, ż nie licują z wnętrzem w klimacie glamour. Poza tym drobnym szczegółem obsługa miła i profesjonalna.&lt;br /&gt;Byłam pewna, że pisząc o tym miejscu na Kawowym, dokładne nazwy deserów i dań oraz ich ceny wezmę ze strony internetowej, dlatego ich nie notowałam. Ale się przeliczyłam. Strona &lt;a href="http://www.palmcafe.pl/"&gt;www.palmcafe.pl &lt;/a&gt;to na razie tylko wizytówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym niemniej, wierzcie mi na słowo. Palm Cafe szau może nie robi, ale jednak 4 gwiazdki można mu przyznać. Warto się wybrać i odpocząć. Tylko uważajcie na fotele - oparcia nie sięgają głowy i rzucając się w otchłań takiego siedziska można - jak ja - zupełnie poważnie uderzyć się potylicą w ścianę. Co odbiera trochę przyjemności z kontestowania wnętrza i zewnętrza;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palm Cafe Snack&amp;amp;Sandwich&lt;br /&gt;Wrosła, ul. Oławska 1&lt;br /&gt;www.palmcafe.pl&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-220083581773300559?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/220083581773300559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=220083581773300559&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/220083581773300559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/220083581773300559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/05/palm-cafe-zdecydowanie-lepszy-rog.html' title='Palm Cafe. Zdecydowanie lepszy róg.'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_zw8uSC9wI/AAAAAAAAAMU/rtE0QiMAy2Y/s72-c/palmcafe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3410005678402416586</id><published>2010-05-20T11:02:00.014+02:00</published><updated>2010-05-20T16:46:49.283+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Kawiarnie w centrum  Warszawy obniżają loty. [Dla ludzi o mocnych nerwach]</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przykro mi, ale muszę to powiedzieć. Warszawska ulica Chmielna i jej okolice powoli stają się dla mnie miejscem obleśnych gastronomicznych oszustów. A to ci zaserwują latte z posypką z kakao instant, a to ci kelnerka rzuci talerzem po godzinie oczekiwania, a to ci kulkę lodów owiną we włosa. Czy tak powinno wyglądać centrum stolicy w XXI wieku?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Czasami nie mogę się oprzeć wrażeniu, że niektóre lokale gastronomiczne w centrum założyli po prostu kolesie ze złotymi łańcuchami, którzy się dorobili na Stadionie X-lecia sprzedając adinajki, purmy i inne podróby. Zainwestował taki potem w marmury w łazience, bmw, a żonie sprawił knajpę w świetnej lokalizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulica Chmielna testowała moją cierpliwość wiele razy. Zdzierżyłam burkliwą paniusię w Między słowami, udało mi sie nie zwymiotować na widok włosa w sałatce w Świętej Pamięci Centorino, jakoś przeżyłam naleśnika przypominającego podeszwę od kalosza w Cafe Almondo czy problemy żołądkowe po wizycie w Bordo. Ale wczoraj miarka sie przebrała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj bowiem, Moi Kochani, miało miejsce comiesięczne spotkanie z moimi dobrymi znajomymi ze studiów (pozdrowienia dla PR Teamu!). Zaproponowałam spotkanie w &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Lorelei&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://www.lorelei.pl/"&gt;www.lorelei.pl&lt;/a&gt;), na ul. Widok 8 (równoległa do Chmielnej), który to lokal polecił mi znajomy. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_UMwH4FYcI/AAAAAAAAAL8/fh4iijCKYHo/s1600/t_200lorelei200.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 131px; height: 131px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_UMwH4FYcI/AAAAAAAAAL8/fh4iijCKYHo/s200/t_200lorelei200.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473294943026241986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj już wiem: z kawiarnią czy restauracją jest jak z mieszkaniem, musisz ją zobaczyć i w nocy, i za dnia. Ja w Lorelei byłam wczesniej raz, w nocy, po kilku drinkach było mi własciwie wszystko jedno. Ale kiedy wczoraj tam weszłam po południu, zbladłam. Na kanapie leżało podziurawione coś, co było kiedyś pokrowcem. Było zmięte, ukurzone, brudne po prostu, pełne okruchów. Stolik był niewytarty, krzesła za wysokie i nie można było zmieścić nóg pod stołem. Zamówienia przy barze, luz. Poszliśmy po frytki, sałatkę caprese i makaron. Paliłam się ze wstydu, kiedy mój kumpel głodny jak wilk dostał garstkę penne (na moje oko 50 g) w sosie koloru łososiowego, bo łososia to tam nie widziałam. W cenie tego żałosnego makaronu, można dostać rewelacyjną pastę z truflami w &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/05/kluski-i-juz.html"&gt;Pasta i Basta&lt;/a&gt;. Caprese wyglądała żenująco. Nie wiedziałam, że można tak cienko pokroić mozarellę, brawo dla kucharza i jego noża. Jak również całość pokrywało coś, co w menu nazwane było "pesto", a wygladało i smakowało jak starte ogórki kiszone.&lt;br /&gt;Na stronie Lorelei pisza, że za dnia można tam spokojnie pogadać bez przekrzykiwania się. Myślę, że moi przyjaciele w komentarzach poświadczą, jak to miło się tam rozmawia.&lt;br /&gt;Podsumowując, w Lorelei jest za drogo i obleśnie. Chciałabym niniejszym powiedzieć włascicielom, że nazwanie lokalu "klubokawiarnią" nie zwalnia ze sprzątania. A czasy, kiedy outsiderskie klimaty utożsamiało się z brudem i niedojadaniem też już minęły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyliśmy piwo i wyniesliśmy się z Lorelei. Niczym z deszczu pod rynnę, poszliśmy na Chmielną. Zdegustowani i zażenowani, usiedliśmy w "Czekoladzie".&lt;br /&gt;Uważam, że jakiś związek producentów czekolady czy coś w tym stylu powinien tej kawiarni wytoczyć proces. I znowu się pytam: czy był jakiś strajk służb sprzatających, o którym nie wiem? I co do cholery robi warszawski sanepid?!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_UODDRGQKI/AAAAAAAAAMM/13B5WZ-pOEk/s1600/czekolada.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_UODDRGQKI/AAAAAAAAAMM/13B5WZ-pOEk/s200/czekolada.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473296367718121634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zapewniam Was, że w lokalu &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;"Czekolada"&lt;/span&gt; w Warszawie, na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chmielnej 28 &lt;/span&gt;(nie mylić z &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2008/12/chocolate-club_04.html"&gt;pijalnią czekolady BCC&lt;/a&gt; po drugiej stronie ulicy) nie trzeba zamawiać kawy, żeby podnieść sobie ciśnienie. Wystarczy iść do WC. Poczujecie się jak w "Testosteronie" oraz "REC" naraz. Najpierw dostaniecie kluczyk. Będziecie próbowali otworzyć pierwsze drzwi, które jednak będą otwarte. Wtedy znajdziecie się na obleśnej klatce w kamienicy. Obok windy będzie dwoje drzwi. Jeśli Wam sie uda, traficie we właściwe. Te trzeba będzie otworzyć. Uwaga, w środku jest brudno jak w robotniczym kiblu, ale nie martwcie się, to jest miejsce, w którym myją ręce ludzie, którzy właśnie w tym czasie szykują Wam jedzenie, co można poznac po tym, że nad umywalką będzie instrukcja mycia rąk - żeby się sanepid nie przyczepił (sic!!!).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Po tej przygodzie wróciłam do stolika pod parasolem z wrażeniem, jakbym wyszła przez jakąś szafę z Narni, tylko opanowanej nie przez Białą Królową, a potwory z reklamy Domestosa. Na stoliku stało już moje latte z posypką z kakao instant (!), a obok tarta jabłkowa z kulką lodów. Lodów włoskich. Tak, tak, Kochani. Co wrażliwsi moga dalej nie czytać. Wokół moich lodów owinięty był tak z kilkunastocentymetrowy czarny włos. Widac, że właściciel włosa się zdrowo odzywia, bo włos gruby i lśniący.  Dwóch chłopaczków robiących za kelnerów nie od razu zczaiło, o co mi chodzi, że tak rzucam im to posuwistym ruchem na bar. Ale potem ten bystrzejszy zaczął,  nie wiem po co, tego włosa z kulki wyciągać - cudny widok. Może chciał sprawdzić długość i znaleźć właściela. Tych cudownych przeżyć nie wyparł fakt przyniesienia mi gratis (zdziwiłam się, że na to wpadli) ogromnej porcji tortu czekoladowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, myslę, że wybaczycie mi tym razem, że nie napisze, jaką kawę podają w "Czekoladzie" i "Lorelei", prawda? A może ktos z Was chciałby sie tam wybrac i sprawdzić, czy to był tylko wypadek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przykrością po prostu muszę oświadczyć, że testowanie lokali w okolicach Chmielnej. uważam za zakończone. Zbyt wiele razy płaciłam tam zbyt wysokie rachunki za podobne obrzydliwości. Prawdziwych smaków poszukujcie w innych miejscach w Warszawie. Czasami warto pojechać na Ochotę, Saską czy Pragę, by nie tylko dostac to, za co się płaci, ale też podziwiać piękne i czyste wnętrza.&lt;br /&gt;Magdaro&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3410005678402416586?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3410005678402416586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3410005678402416586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3410005678402416586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3410005678402416586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/05/kawiarnie-w-centrum-warszawy-obnizaja.html' title='Kawiarnie w centrum  Warszawy obniżają loty. [Dla ludzi o mocnych nerwach]'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S_UMwH4FYcI/AAAAAAAAAL8/fh4iijCKYHo/s72-c/t_200lorelei200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-374831403487219523</id><published>2010-05-18T12:04:00.002+02:00</published><updated>2010-05-18T12:05:38.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Trzy zdania o Między słowami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Między słowami" lubię za lokalizację. Teoretycznie - Chmielna 30. W  praktyce - urokliwe podwórko odnowionej kamienicy, do którego prawie nie  dociera gwar Chmielnej, nawet jeśli wędrują nią tłumy. Zawsze siadałam  na zewnątrz, na jednym z bambusowych foteli, więc o  wnętrzu wam nie opowiem, choć na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem  przyjemne. Ale największy atut tego miejsca to "ogródek". Rok temu o tej  porze parapety wszystkich okien wychodzących na podwórko uginały się  pod skrzynkami czerwonych pelargonii. Donice z tymi kwiatami stały  również w kilku innych miejscach i wyglądało to fantastycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S_JhJlMN9aI/AAAAAAAABRI/8lgTcl4PVP0/s1600/miedzyslowami.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S_JhJlMN9aI/AAAAAAAABRI/8lgTcl4PVP0/s320/miedzyslowami.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku pelargonie jeszcze nie kwitną, więc miejsce od razu traci  kilka punktów. Poza tym trafiłam tam tuż przed niedzielnym oberwaniem  chmury. W środku tłoczno i duszno, więc siedliśmy na zewnątrz. Chwilę  później lunęło. Niespecjalnie mi to przeszkadzało - siedzenie pod  parasolem, wokół którego momentalnie wyrosła ściana deszczu miało swój  urok. Niestety, kelnerka chyba nie podzielała tego zdania. Z krzywą miną  podano nam karty, a realizacja zamówienia trwała tyle, że śmiem  przypuszczać, że obsługa czekała, aż przestanie padać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Espresso kosztuje 6 zł i nie jest to żadna rewelacja (na 3+). Uważam  również, że 8 zł za czekoladę z proszku, to zbyt wygórowana cena. Tosty  i kanapki zaczynają się od 9 zł. Trochę drogo. Można byłoby uznać, że  to miejsce jest tego warte, ale... No właśnie, znowu wracamy do obsługi.  Ja naprawdę nie wymagam od pracowników kawiarnii gracji baletnicy.  Kiedy jednak ktoś stawia przede mną talerz na tyle głośno, że cichną  rozmowy przy stoliku obok, to chyba coś jest nie tak. I - niestety - nie  mogę powiedzieć, że widocznie kelnerka miała "zły dzień", bo ten styl  obsługi zwrócił moją uwagę już kiedy byłam w Między słowami wcześniej.  Staram się być miła dla ludzi, którzy coś dla mnie robią, zazwyczaj  metoda "uśmiech za uśmiech" działa. W tym przypadku nie, i wiecie co?  Chyba jeszcze nigdy nie korciło mnie tak bardzo, żeby sobie stamtąd  pójść nie płacąc rachunku ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Między słowami&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ul. Chmielna 30, Warszawa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.kawiarniamiedzyslowami.pl/" style="color: #990000;"&gt;www.kawiarniamiedzyslowami.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-374831403487219523?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/374831403487219523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=374831403487219523&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/374831403487219523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/374831403487219523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/05/trzy-zdania-o-miedzy-sowami.html' title='Trzy zdania o Między słowami'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S_JhJlMN9aI/AAAAAAAABRI/8lgTcl4PVP0/s72-c/miedzyslowami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2602133807777972464</id><published>2010-05-12T16:15:00.001+02:00</published><updated>2010-05-12T16:15:50.507+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Z gwiazdą na kawę</title><content type='html'>Robert De Niro wziął niedawno udział w charytatywnej aukcji Centrum  Roberta F. Kennedy'ego, organizacji walczącej o przestrzeganie  praw człowieka. Zaoferował możliwość umówienia się ze sobą "na kawę".  Znalazł się fan, gotów zapłacić za to spotkanie 8,5 tysiąca dolarów,  czyli prawie 30 tysięcy złotych. Wiadomo, że nie o napój tutaj chodzi,  tylko towarzystwo, ale przypuszczam, że to będzie najdroższa kawa w  życiu tego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S-q2BvdiVAI/AAAAAAAABQo/u148bKRc9qk/s1600/deniro.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S-q2BvdiVAI/AAAAAAAABQo/u148bKRc9qk/s400/deniro.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Robert De Niro i Al Pacino w scenie z filmu Gorączka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam się zastanawiać, czy jest taka osoba, z którą sama tak  bardzo chciałabym się spotkać? Jasne, że gdyby z propozycją kawowego  spotkania wystąpił Matt Damon czy  George Clooney, to popędziłabym na nie od razu, nawet jeśli mielibyśmy  popijać  Nespresso ;) Ale mówiąc poważnie - to wcale nie jest takie oczywiste.  Nigdy nie zbierałam autografów, nie wieszałam sobie plakatów idoli na  ścianach. Spotkanie z Clooneyem wydaje się mało prawdopodobne, a nasze  rodzime gwiazdy (a czasem raczej "gwiazdy"), jakoś nie  robią na mnie wrażenia. Może dlatego, że większość z nich miałam okazję  poznać. Wiele takich spotkań wspominam bardzo miło, ale - niestety - równie często rozmowy z tymi ludźmi były... rozczarowujące.  Inna sprawa, że pewnie podczas kontaktów z dziennikarzami zachowują się  zupełnie inaczej, niż prywatnie. Stawiałabym więc raczej na autorytet w  jakiejś dziedzinie niż aktora, muzyka czy osobę "znaną z tego, że jest  znana", ale żadne konkretne nazwisko nie przychodzi mi w tej chwili do  głowy. Ja chyba po prostu wolę spotykać się ze "zwykłymi" ludźmi. Mniejsze ryzyko rozczarowania, nie mówiąc już o aspektach ekonomicznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wy? Z kim chcielibyście pójść na kawę?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2602133807777972464?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2602133807777972464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2602133807777972464&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2602133807777972464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2602133807777972464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/05/z-gwiazda-na-kawe.html' title='Z gwiazdą na kawę'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S-q2BvdiVAI/AAAAAAAABQo/u148bKRc9qk/s72-c/deniro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1094694958904292951</id><published>2010-05-03T22:11:00.000+02:00</published><updated>2010-05-03T22:11:16.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Kluski i już</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S98si2k7U9I/AAAAAAAABQc/iAh2lKc56Ks/s1600/pastaibasta.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S98si2k7U9I/AAAAAAAABQc/iAh2lKc56Ks/s200/pastaibasta.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio "na kawę" ciągle mi było nie po drodze. Zaglądałam do miejsc  już znanych, opisanych i ocenionych, dlatego dział "miejsca" został  troszkę zaniedbany. Co więcej, nie obiecuję poprawy w najbliższym czasie  ;) Mimo wszystko jednak czasem udaje mi się odkryć jakieś nowe, godne  polecenia miejsce... Takie jak Pasta i basta na Mokotowie. W porównaniu z  makaronami, jakie tam serwują, kawa schodzi na dalszy plan. Wprawdzie  byłam tam tylko raz, ale chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że to moja  ulubiona włoska knajpka w okolicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy bruschetty z pomidorami (14zł) zaskoczyły (pozytywnie!) jędrnymi  kawałkami pomidorów. Z czystym sumieniem rekomenduję również kremową  zupę z cebuli (10 zł) - lepsza, niż sama robię w domu, lepsza niż z  opisywanego kiedyś &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/11/espresso-w-garze.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Gara&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (w czasach, kiedy serwowano tam kuchnię  francuską). Doskonale skomponowana, głęboka w smaku... Nie należy jednak  zapominać, że specjalność lokalu to świeże makarony. Żeby spróbować ich  jak najwięcej, najlepiej zamówić Tris di pasta fresca (29zł). Na jednym  talerzu znajdziemy trzy rodzaje pasta fresca, każdy z innym sosem:&lt;br /&gt;- długie wstążki z gałką muszkatołową i kremem z trufli oraz gotowaną  szynką&lt;br /&gt;- szerokie wstążki z mięsnym sosem bolońskim&lt;br /&gt;- ravioli z ricottą i szpinakiem. &lt;br /&gt;Właśnie na to danie skusił się J., a ja skubnęłam mu z talerza kęs  każdego z makaronów. Sama zamówiłam Penne alla norcina, czyli rurki z  czarnymi truflami, białą włoską kiełbaską i śmietaną (21zł). I to był  strzał w dziesiątkę. Tym daniem zostałam kompletnie zauroczona! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deseru nie daliśmy rady zjeść, zamówiliśmy tylko espresso (7zł) i to był  najsłabszy punkt programu (choć piłam gorsze w teoretycznie lepszych  miejscach).&amp;nbsp; Następnym razem skuszę się na panna cottę - ta z  sąsiedniego stolika wyglądała baaardzo zachęcająco ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Ceny w Paście i baście są bardzo przyzwoite. Byłam w sobotę wieczorem i za  swoją pastę zapłaciłam 21 zł. W ciągu tygodnia to samo danie (i każdy  inny zestaw makaron+sos) w porze lunchowej &lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;(od 12:00 do 17:00&lt;/strong&gt;) kosztuje 15 zł, co jest ceną  zdecydowanie niewarszawską. Niewarszawski (i na szczęście niekrakowski)  jest też wystrój restauracyjki. Nie ma ani zimnych i pustych  korporacyjnych przestrzeni, ani gratów powyciąganych z okolicznych  kamienic. Jest świeżo, jasno i przestronnie, stoły się nie kiwają,  krzesła są solidne. Lubię takie bezpretensjonalne wnętrza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pasta i basta&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. Odolańska 5&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warszawa&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pastaibasta.pl/" target="_blank"&gt;www.pastaibasta.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Restauracja tylko dla niepalących, w dodatku przyjazna dzieciom.  Jest dla nich nawet specjalne menu. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1094694958904292951?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1094694958904292951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1094694958904292951&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094694958904292951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094694958904292951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/05/kluski-i-juz.html' title='Kluski i już'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S98si2k7U9I/AAAAAAAABQc/iAh2lKc56Ks/s72-c/pastaibasta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8661956584161238287</id><published>2010-04-22T20:34:00.002+02:00</published><updated>2010-04-22T20:36:20.209+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Dla kogo Bursztynowa Filiżanka? Festiwal Kawy w Gdyni.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://gdyniazaprasza.pl/UserFiles/System/Mini/img_4b7ecef83cab9.jpg_320x-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" src="http://gdyniazaprasza.pl/UserFiles/System/Mini/img_4b7ecef83cab9.jpg_320x-.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Czy wśród naszych Czytelników jest ktoś, kto zamierza spędzić długi  majowy weekend w Trójmieście? Jeśli tak, to mam dobre wieści - w tym  czasie w Gdyni odbędzie się II Festiwal Kawy. W programie przewidziano  m.in. degustacje, konkursy, prezentacje marek kawy i  liczne występy artystyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Program festiwalu:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;29 kwietnia&lt;/b&gt; o&amp;nbsp;godz. 15.00 uruchomienie  tzw. prologu i&amp;nbsp;degustacji kawy w&amp;nbsp;lokalach gastronomicznych ("Cafe Clabe"  ul. Abrahama 36 - wejście od Władysława IV)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;30 kwietnia&lt;/b&gt; o&amp;nbsp;godz.  18.00 Wieczór Kawowy w&amp;nbsp;Hotelu "Gdynia" (za zaproszeniami)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;01 maja:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;11.00 - uroczyste otwarcie festiwalu w&amp;nbsp;Centrum Kultury i&amp;nbsp;Rozrywki  "Gemini"&lt;br /&gt;ok.  11.40 - uruchomienie stoisk festiwalowych w&amp;nbsp;"Gemini" wraz z&amp;nbsp;degustacją  kawy - do godz. 19.00&lt;br /&gt;ok. 12.20 - występ artystyczny zespołu  z&amp;nbsp;YMCA&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok.12.40 - prezentacja marek kawy przez Mistrza Baristę - cz.I&lt;br /&gt;ok.  13.20 - występ artystyczny zespołu z&amp;nbsp;YMCA&lt;br /&gt;ok. 13.40 -&amp;nbsp;konkurs  dla publiczności&lt;br /&gt;ok. 14.20 - prezentacja marek kawy przez Mistrza  Baristę - cz.II&lt;br /&gt;ok. 15.00 - prezentacje poetyckie z&amp;nbsp;kawą w&amp;nbsp;tle&lt;br /&gt;ok.  15.40 - występ zespołu tańca i&amp;nbsp;muzyki indonezyjskiej&lt;br /&gt;ok. 16.30 -  konkurs dla publiczności&lt;br /&gt;ok. 17.20 - prezentacje marek kawy  przez Mistrza Baristę - cz.III&lt;br /&gt;ok. 18.00 - prezentacje firm  partnerskich Festiwalu&lt;br /&gt;ok. 19.00 - zamknięcie stoisk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;02&amp;nbsp;maja:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;godz.  11.00 - otwarcie stoisk festiwalowych&lt;br /&gt;ok. 12.20 - występ&amp;nbsp;zespołu  akrobatyki z&amp;nbsp;YMCA&lt;br /&gt;ok. 12.40 - konkurs dla publiczności&lt;br /&gt;ok.  13.30 - prezentacja marek kawy przez Mistrza Baristę&amp;nbsp;- cz.IV&lt;br /&gt;14.30  - prezentacja Fundacji "Polska Akcja Humanitarna"&lt;br /&gt;15.30 -  publiczna&amp;nbsp;prezentacja marek kawy dla profesjonalnego jury&lt;br /&gt;17.00 -  występ artystyczny i&amp;nbsp;poezja z&amp;nbsp;kawą w&amp;nbsp;tle&lt;br /&gt;18.00 - zamknięcie  stoisk festiwalowych/ obrady jury/ występ gościa specjalnego dla  publiczności&lt;br /&gt;18.30 - ogłoszenie wyników konkursów festiwalowych,  rozdanie nagród dla marek kawy, losowanie nagród w&amp;nbsp;konkursie  publiczności&lt;br /&gt;ok.19.00 - 19.15 zamknięcie festiwalu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej  na temat organizatorów, sponsorów i patronów na stronie &lt;a href="http://www.gdyniazaprasza.pl/news/festiwal_kawy_Gdynia" style="color: #990000;"&gt;gdyniazaprasza.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8661956584161238287?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8661956584161238287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8661956584161238287&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8661956584161238287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8661956584161238287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/04/dla-kogo-bursztynowa-filizanka-festiwal.html' title='Dla kogo Bursztynowa Filiżanka?&lt;br&gt; Festiwal Kawy w Gdyni.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1220198804507489808</id><published>2010-04-08T14:47:00.009+02:00</published><updated>2010-04-08T15:31:17.640+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Stary Młynek. The Italian Is Not Enough.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warszawski hotel uniwersytecki Hera jest jak złośliwa stara wiedźma, która pokazuje jęzor wymuskanemu Hyattowi po drugiej stronie Belwederskiej, a swój nieprzyzwoicie obdrapany tył - nobliwym Łazienkom Królewskim. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Hery w zeszłym roku wyeksmitowano obskurne gastronomiczne c-o-ś, by zrobić miejsce &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.starymlynek.pl/"&gt;Staremu Młynkowi&lt;/a&gt;, latającej kawiarni, która przyleciała z Aleji Ujazdowskich. Osobiście mnie to ucieszyło, bo brakowało mi tam takiego miejsca, wystarczająco blisko od pracy, żeby wyjść na koniec dnia na pogaduchy  z przyjaciółką i wystarczająco daleko, by stoliki nie były okupowane przez ludzi z pracy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S73VkkvwM2I/AAAAAAAAAL0/YmVujgujPc0/s1600/starymlynek.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S73VkkvwM2I/AAAAAAAAAL0/YmVujgujPc0/s320/starymlynek.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457753147758883682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Trafiłam do Młynka we wtorkowe popołudnie. W środku panowała miła pustka. Na plus wygodne stoliki i wygodne krzesła - nie cierpię pić kawy na klubowych kanapach, wygięta w pałąk, uprawiająca wygibasy, by odstawić filiżankę&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;na fikający stoliczek. Dla miłośników takiej gimnastyki są w rogu wygodne kanapy, ale jak będę chciała podotykać sobie czołem do kolan, to pójdę na jogę. W kawiarni chcę się wygodnie oprzeć o solidny stół, móc się pochylić w stronę rozmówcy i dyskretnie porozmawiać. I w Młynku to dostałam. Podoba mi się też bezpretensjonalne wnętrze i możliwość obserwacji ruchu na ulicy. Nie jest to kandydat do Elle Decoration, ale jest miło, przyjemnie i niezobowiązująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na minus wymięte menu. Wszystko ma swoje granice. Ja wiem, że stary młynek i te klimaty, ale bez przesady. A w menu niespodziewanka! Nazwy dań z lekka bawią. Widać, że autor wiedział, że gdzieś dzwonią, ale nie wiedział, w którym kościele. A to było we włoskim. Trochę się czepiam, ale jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latte&lt;/span&gt; to może nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coffee&lt;/span&gt; tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cafe&lt;/span&gt;? No i oczywiście nieszczęsna "&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/03/poprosze-duza-czarna-kawe.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;americana&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;".&lt;/span&gt; Ale gdzie tam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"americana&lt;/span&gt;" to za mało! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Coffee americana&lt;/span&gt;". Czad. Jeszcze bym wybaczyła, jakby to było w jakiejś restauracyjce, dajmy na to, w jakimś starym garze, starym chlebaku, ale w starym MŁYNKU? No chyba, że chodzi o młynek do pieprzu, to przepraszam. Ale jak do kawy, to należałoby jednak przyłożyć się do menu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech nam jednak te minusy nie przesłonią plusów, że odwórcę cytat zacnego klasyka z lat 90. Polecam to miejsce, zwłaszcza po spacerku w Łazienkach czy Traktem Królewskim. Jeśli ktoś ma ochotę uciec od tłumu (i cen) z łazienkowych kawiarni, niech wpada do hotelu Hera.  Bo w Starym Młynku było mi bardzo miło, pozwierzałyśmy się sobie do woli, a ja jedynie na wszelki wypadek, widząc tą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"coffee americana&lt;/span&gt;" nie zaryzykowałam po prostu espresso (bo ignorancja w zakresie nazw budziła wątpliwości, że z parzeniem kawy może być podobnie) i poprzestałam na latte. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Coffee latte&lt;/span&gt;":).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.starymlynek.pl/"&gt;Cafe Stary Młynek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warszawa, ul. Belwederska 26/30&lt;br /&gt;(Hotel Hera)&lt;br /&gt;godz. niepodane&lt;br /&gt;&lt;a href="http://starymlynek.pl/"&gt;www.starymlynek.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1220198804507489808?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1220198804507489808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1220198804507489808&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1220198804507489808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1220198804507489808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/04/stary-mynek-italian-is-not-enough.html' title='Stary Młynek. The Italian Is Not Enough.'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S73VkkvwM2I/AAAAAAAAAL0/YmVujgujPc0/s72-c/starymlynek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1094649336299174253</id><published>2010-04-07T17:18:00.001+02:00</published><updated>2010-04-07T17:20:37.989+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Inspiracje chemiczno-kulinarne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7ycuzJG7gI/AAAAAAAABPk/9vHnwvQFqbc/s1600/kofeina.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="146" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7ycuzJG7gI/AAAAAAAABPk/9vHnwvQFqbc/s200/kofeina.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt; Kofeina, teobromina, kapsaicyna. C8H10N4O2, C7H8N4O2, C18H27NO3. Pierwsza występuje w kawie, druga w  czekoladzie, trzecia jest odpowiedzialna za ostrość papryczek chili.  Każda z tych substancji ma swój chemiczny wzór. Na papierze przypominają  mi czasy, kiedy (bez większych sukcesów) zmagałam się z chemią. Dlatego o  wiele bardziej podobają mi się w takiej postaci:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7ycy8_A9AI/AAAAAAAABPs/M5jkYYhzW6Y/s1600/kofeina.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7ycy8_A9AI/AAAAAAAABPs/M5jkYYhzW6Y/s320/kofeina.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7yc3zXpzEI/AAAAAAAABP0/X5rWnJlaxmE/s1600/teobromina.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7yc3zXpzEI/AAAAAAAABP0/X5rWnJlaxmE/s320/teobromina.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7yc59j3t-I/AAAAAAAABP8/UDmr3Ide-Qs/s1600/kapsaicyna.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7yc59j3t-I/AAAAAAAABP8/UDmr3Ide-Qs/s320/kapsaicyna.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Biżuteria jest do kupienia na stronie &lt;a href="http://makersmarket.com/sellers/45?profile_section=products" style="color: #990000;"&gt;www.makersmarket.com&lt;/a&gt;&amp;nbsp; Ta prezentowana na zdjęciach, kosztuje od 40 do 90&lt;span class="price" id="price_display"&gt;$ (115-260zł), ale można też sobie zamówić inne wzory, na przykład endorfinę czy dopaminę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1094649336299174253?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1094649336299174253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1094649336299174253&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094649336299174253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094649336299174253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/04/inspiracje-chemiczno-kulinarne.html' title='Inspiracje chemiczno-kulinarne'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S7ycuzJG7gI/AAAAAAAABPk/9vHnwvQFqbc/s72-c/kofeina.png' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-705185401956385930</id><published>2010-03-23T22:15:00.012+01:00</published><updated>2010-12-01T13:28:53.202+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z dzieckiem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Gdzie pójść z dzieckiem na kawę?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu w internetowym wydaniu Polski znalazł się &lt;a href="http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/352574,kawa-na-placu-zabaw-czyli-lokale-przyjazne-mamom-i-dzieciom,id,t.html" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;artykuł, poświęcony lokalom przyjaznym dzieciom&lt;/a&gt;. Autorka wymienia  ich zaledwie sześć: Zielnik (ul. Odyńca 15),&amp;nbsp; Szczotki Pędzle (ul. Tamka  45b), Kalimba Kofifi (ul. Mierosławskiego 9), Biosfeera (al.  Niepodległości 80), Restauracja Stary Dom (ul. Puławska 104/106) i  Kawiarnia Misianka (park Skaryszewski). Powyższe miejsca na tle  pozostałych lokali wyróżniają się tym, że są w nich atrakcje dla  dzieci, kąciki zabaw, kolorowanki, książeczki z bajkami, czasami  specjalne  menu. Niektóre z nich są wyposażone w przewijaki dla niemowląt, czasem  nawet podgrzewacze  do  butelek z mlekiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6kuiUXZfcI/AAAAAAAABPc/HsK1Hwp0QUg/s1600-h/naszemiastopl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="316" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6kuiUXZfcI/AAAAAAAABPc/HsK1Hwp0QUg/s400/naszemiastopl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/352574,kawa-na-placu-zabaw-czyli-lokale-przyjazne-mamom-i-dzieciom,galeria,347188,id,t,tm,zid.html"&gt;&amp;nbsp;***&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc, jeszcze do niedawna "stosunek do dzieci" był na  szarym końcu listy rzeczy, na które zwracałam uwagę, oceniając  kawiarnię. Jednak coraz więcej mam wokół siebie maluchów "w drodze", i  wiem, że wkrótce napicie się kawy z ich mamami nie będzie takie proste.  Trzeba się będzie umawiać między spaniem a przewijaniem, w miejscu,  gdzie się nie pali i gdzie znajdą się jakieś rzeczy, którymi można choć  na chwilę zająć dziecko. Myślę, że te wszystkie przewijaki i  podgrzewacze na stanie kawiarni nie są konieczne - takie rzeczy tylko w  Ikei ;) Wystarczy przysłowiowe pudełko kredek, i żeby obsługa nie  patrzyła krzywo na małego człowieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popytałam znajomych, poczytałam opinie w internecie i wygląda na to,  że liczba miejsc "przyjaznych dzieciom" w Warszawie nie ogranicza się do sześciu. Myślę, że w każdej dzielnicy jest ich kilka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bemowo&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Al Pomodoro&lt;b&gt; (&lt;/b&gt;ul. Szeligowska 4) są krzesełka dla dzieci, kredki, a na ścianach nawet wystawa tego, co  maluchy kredkami namalowały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gocław&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Pizza Marzano (w Promenadzie) - jest fajne menu dla dzieci, kredki i kolorowanki. Bardzo miła,  zagadująca obsługa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kabaty&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/04/poderwij-mnie-na-kabatach.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Antich Cafe&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (ul. Wąwozowa 6a) są książeczki, zabawki i specjalne  krzesełka.&lt;br /&gt;- Mamma mia cafe &amp;amp; shop &amp;amp; baby (Aleja KEN 56 / lok. 5 )  &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Mokotów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Blue Cactus (Zajączkowska 11). Menu dla dzieci,a poza tym kredki,  kolorowanki, balony. Blisko stąd na plac zabaw, a w restauracji są  specjalne  krzesełka i przewijak.&lt;br /&gt;- &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2010/05/kluski-i-juz.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Pasta i basta&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (Odolańska 4). Menu dla dzieci, książki, kredki, specjalne krzesełka.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Ochota&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Kolonia (róg Łęczyckiej i Ładysława, koło parku Powstańców  Wielkopolskich) -&amp;nbsp; pomyślana jako  miejsce, gdzie dzieci są najważniejsze i mogą czuć się swobodnie.  Podobno furorę robią tosty z odciśniętą Myszką Miki ;)&lt;br /&gt;- Mam Ochotę (w Ośrodku Kultury Ochoty na Grójeckiej) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Powiśle&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Czuły Barbarzyńca (Dobra 31) - co niedzielę o 11. są zaplanowane  "czułe czytanki"&lt;br /&gt;- Kafka (ul. Oboźna 3) - kredki, układanki itp. akcesoria sprawią, że  dziecko się nie będzie nudziło, a latem można wziąć kocyk i posiedzieć  na zewnątrz, na trawie. &lt;br /&gt;- Tarabuk (Browarna 6) - w każdą niedzielę jest "tarabajanie", czyli  opowieści dla dzieci&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Saska Kępa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Boathouse (Wał  Miedzeszyński 389a) Na co dzień - krzesełka i dziecięce menu. Latem duży  ogród z placem zabaw; w  weekendy: kącik zabaw.&lt;br /&gt;- Ganders Tea Room (Francuska 12). Latem jest w ogródku kącik dla dzieci, z plastikowym dużym domkiem,  huśtawki etc.&lt;br /&gt;- Francuska 30 - kredki, zabawki, duży wybór gier.&lt;br /&gt;- Trattoria Rucola (Francuska 6). Przewijak, foteliki, kącik zabaw. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Starówka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;/b&gt;&lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2008/12/to-lubi-wpadnij-na-kaw-z-dominikanami.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;To lubię&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (róg Freta i Długiej) - kącik z kredkami i zabawkami.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Trattoria Bellini (Rynek Starego Miasta) - dla dzieci skomponowane  jest specjalne menu, a sam lokal jest tak duży, że znalezienie  ustronnego zakątka nie powinno stanowić najmniejszego problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Śródmieście&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Numery Litery (Wilcza 26), jest sporo książeczek dla dzieci,  zabawki, gry i puzzle, a w każdy weekend odbywają się zajęcia  plastyczne; &lt;br /&gt;- Bar w Oficynie (Chmielna 28a). Są foteliki, a kucharz  chętnie spełnia dziecięce zachcianki.&lt;br /&gt;- Presto Cafe (Krucza 16/22) - osobna salka dla dzieci, na którą jest dobry widok z różnych stolików,  więc można mieć dziecko na oku&lt;br /&gt;- Street przy Rondzie ONZ (al. Jana  Pawła II 19)&lt;br /&gt;- Czekoladziarnia Amor (Marszałkowska 17) - kącik dla dzieci.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ursus&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Al Pomodoro (Dzieci Warszawy 27a, lok. 2) - menu dla dzieci,  krzesełka, klocki, kolorowanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wola&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Między wierszami (ul. Krochmalna 57 lok. 5, w podwórzu)&lt;br /&gt;- Mesita Cafe (Sienna 93, &lt;span class="street_add"&gt;w podwórku, ostatni lokal po lewej stronie).&amp;nbsp;&lt;/span&gt; Lokal dla niepalących, dzieciaki są bardzo mile widziane. Mają  krzesełko do karmienia, zabawki, książeczki dla dzieci, blok i kredki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na pewno nie wszystkie przyjazne maluchom lokale, pewnie zaledwie ich  mała część. I tu gorąca prośba do Was wszystkich: jeśli znacie miejsca,  gdzie można się wybrać na kawę z dzieciakami, koniecznie dajcie nam  znać - wspólnie stworzymy uzupełnianą na bieżąco listę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-705185401956385930?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/705185401956385930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=705185401956385930&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/705185401956385930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/705185401956385930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/gdzie-pojsc-z-dzieckiem-na-kawe.html' title='Gdzie pójść z dzieckiem na kawę?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6kuiUXZfcI/AAAAAAAABPc/HsK1Hwp0QUg/s72-c/naszemiastopl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1649092834942660556</id><published>2010-03-21T00:07:00.000+01:00</published><updated>2010-03-21T00:07:05.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Piosenka na niedzielę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Roberto Murolo (1912-2003) był jednym z najsłynniejszych włoskich pieśniarzy. Nagrywał niemal do końca długiego życia, pod koniec którego został uhonorowany najwyższym cywilnym odznaczeniem we Włoszech. Kiedy umierał w wieku 91 lat, płakała cała Italia, z jego rodzinnym Neapolem na czele. Właśnie muzyce neapolitańskiej Murolo poświęcił całe życie. Nie tylko odnajdywał, aranżował i nagrywał utwory, stworzone nawet w XVI wieku, ale jeszcze potrafił je sprzedać w milionowych nakładach. Poniżej jeden z jego przebojów.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zRV7RAg5iyA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zRV7RAg5iyA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1649092834942660556?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1649092834942660556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1649092834942660556&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1649092834942660556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1649092834942660556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/piosenka-na-niedziele.html' title='Piosenka na niedzielę'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3422748932510107235</id><published>2010-03-18T18:37:00.008+01:00</published><updated>2010-03-18T18:55:30.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><title type='text'>Poproszę dużą, czarną kawę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami słyszę tego typu  zamówienia w kawiarniach i zawsze ciekawa byłam, jakie są sposoby na  wybrnięcie z tej prośby tak, aby jednocześnie zadowolić klienta i nie  sprofanować espresso. Niektórzy moi goście też uważają, że 25 ml to  zdecydowanie za mało, żartobliwie stwierdzają, że tym w ogóle "nie da  się napić". Proponuję wtedy cappuccino albo latte. Jeśli ma być bez  mleka, to robię americano albo stawiam na palnik kawiarkę. W końcu nie o  to chodzi, żeby kogoś na siłę uszczęśliwiać, serwując mu espresso. Wprawdzie podobnie jak Michael Ovadenko (jeden z założycieli Coffeeheaven, właściciel Baristy) "wierzę w edukację konsumentów, bo klienci często nie wiedzą, czego  chcą", stawiam jednak na stopniową zmianę przyzwyczajeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6JkkjLyytI/AAAAAAAABPU/tsC9vW7Nb1M/s1600-h/americano.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="186" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6JkkjLyytI/AAAAAAAABPU/tsC9vW7Nb1M/s320/americano.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W kawiarniach metody na "dużą kawę" są różne. W Coffeheaven to kawa z  ekspresu przelewowego. W Bariście można zamówić french press. W Empik  Cafe do espresso dolewa się trochę gorącej wody. Niestety, to nie jest  ogólnie obowiązujący standard. W wielu kawiarniach "duża kawa" to  "americana", a robi się to tak: filiżankę do cappuccino podstawia się  pod wylewkę i... leje do pełna (100-120 ml). Co w tym złego? Im  więcej  wody przeleje się przez kawę, tym bardziej gorzki będzie otrzymany  napar. Do przelewania wody przez kawę, wymyślono ekspresy przelewowe - ekspresy  ciśnieniowe służą tylko i wyłącznie do robienia espresso. Co  więcej, "americana" wcale nie jest w zgodzie z "tradycją"  amerykańską,  bo oni używają do tego innych maszyn, to raczej zwyczaje niemieckie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodatkowy zamęt wprowadzają producenci domowych ekspresów  automatycznych,  pozwalając na zaprogramowanie "wielkości kawy". Trzy przyciski (albo  pokrętło) sugerują, że ilość mililitrów może być dowolna. Owszem, tyle  tylko, że zmienia się tylko ilość wody a porcja kawy cały czas jest taka   sama, pomyślana "pod espresso". Tak naprawdę, to te trzy  przyciski są po to, żeby zaprogramować&amp;nbsp; espresso (20-30ml),  ristretto (15-20ml)  oraz lungo (30-35ml). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wbrew pozorom, włoskie zwyczaje nie kłócą się aż tak bardzo polskimi  upodobaniami. Jeśli dodamy do espresso gorącą wodę, otrzymamy całkiem  niezłe americano. Trzeba w zasadzie spełnić tylko jeden warunek -  espresso musi być dobre.  I tak możemy zaproponować dwie wersje: słabą, czyli &lt;i&gt;1 x  espresso + gorąca woda&lt;/i&gt; oraz mocną, czyli &lt;i&gt;2 x espresso + gorąca  woda. &lt;/i&gt;Ilość wody uzależniona jest od pojemności filiżanki,  ale żeby nie otrzymać lury proponuję nie przekraczać 120 ml. Ta metoda pozwala  zadowolić wszystkich miłośników "dużej czarnej", pozostając  jednocześnie w zgodzie z włoską tradycją espresso. Cała reszta,  to kwestia psychologii. Pewnie gdyby tak dać ludziom do wyboru tylko  "espresso italiano" lub "rozwodnioną kawę z ekspresu  ciśnieniowego, zaparzoną po niemiecku" albo - jeszcze lepiej -  "lurę", to większość od razu pokochałaby espresso. W końcu odrobina  snobizmu jest w każdym z nas.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3422748932510107235?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3422748932510107235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3422748932510107235&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3422748932510107235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3422748932510107235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/poprosze-duza-czarna-kawe.html' title='Poproszę dużą, czarną kawę'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S6JkkjLyytI/AAAAAAAABPU/tsC9vW7Nb1M/s72-c/americano.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2328266983167188147</id><published>2010-03-17T11:34:00.003+01:00</published><updated>2010-03-17T12:21:28.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><title type='text'>Święty Patryk i największa kawa świata</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzisiaj St. Patrick's Day, który kojarzy mi się nieodmiennie i pewnie niezbyt oryginalnie z jednym z najpopularniejszych na świecie piw - Guinnessem. Co ja mówię, piw? W stosunku do Guinnessa nie używa się przecież określenia beer.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszyscy podążają za prostym skojarzeniem, że ten sam piwowy Guinness zapoczątkował słynne dzisiaj rekordy Guinnessa. A tymczasem tak właśnie było. Księga wydana przez browar po raz pierwszy w 1955 roku miała bawić piwoszy humorystycznymi historyjkami. Z czasem ewoluowała w stronę prestiżowej publikacji. Jeśli Irlandczykom gratulujemy Guinnessa, to Guinnessowi gratulujemy marketingowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;perpetuum mobile&lt;/span&gt;, o jakim pomarzyć może większość marek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji Dnia Świętego Patryka pochodziłam sobie po&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.guinness.com/en-row/"&gt; stronie Guinnessa&lt;/a&gt; oraz &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.guinnessworldrecords.com/default.aspx"&gt;oficjalnej witrynie rekordów&lt;/a&gt; w poszukiwaniu czegoś bliskiego naszej kawowej skórze. I znalazłam między innymi największą cup of coffee świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.guinnessworldrecords.com/images/adjudications/080519_largest_coffee_cup_1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 260px; height: 226px;" src="http://www.guinnessworldrecords.com/images/adjudications/080519_largest_coffee_cup_1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rekord zainicjowany przez największego wietnamskiego producenta kawy, Vincafe Bien Hoa, padł w 2007 roku i miał za zadanie promować wietnamską kawę (notabene i tak jest jej dużo na rynku, w Polsce na przykład 90% dostępnej kawy jest made in Vietnam - &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/12/good-morning-vietnam.html"&gt;pisałyśmy o tym tutaj&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą filiżankę świata budowało ponad 100 ludzi. Wykonana ze stali nierdzewnej, miała (ma nadal) 1,53 metra wysokości, 2,33 metra średnicy i ważyła ponad tonę. Swoją droga, uniesienie takiej filiżanki z małym paluszkiem w górze to dopiero byłby rekord;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta filiżaneczka zmieściła ponad 3,5 tysiąca litrów kawy, zrobionej z 4 tysięcy litrów wody i - i tu niestety wielki żal - z 801 kg kawy instant (teraz jakieś zadanko maturalne, ile&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/03/zyczy-sobie-pani-buraczka-do-kawy.html"&gt; buraków&lt;/a&gt; znalazło się w tej filiżance;). Z drugiej strony, gdyby mieli zaparzyć wcześniej prawdziwą kawę, jak duże &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/12/kawowy-konkurs-wygraj-wietnamska.html"&gt;wykapowatko&lt;/a&gt; musieliby wcześniej zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wietnamski rekord pobili co prawda Kolumbijczycy, którzy w tym samym roku zmajstrowali filiżankę mieszczącą ponad 4 tysiące litrów kawy, ale Wietnam dzierży palmę pierwszeństwa i poza tym, kto by się tam spierał o jakieś bagatela 500 litrów kawy, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle. Miłego Dnia Świetego Patryka. I szykujcie młynki, bo nasze &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2010/02/kawa-mazowiecka.html"&gt;wspólne mielenie &lt;/a&gt;na pewno kiedyś dojdzie do skutku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2328266983167188147?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2328266983167188147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2328266983167188147&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2328266983167188147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2328266983167188147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/swiety-patryk-i-najwieksza-kawa-swiata.html' title='Święty Patryk i największa kawa świata'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-61195905210067277</id><published>2010-03-16T14:18:00.009+01:00</published><updated>2010-03-16T14:25:39.387+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><title type='text'>Życzy sobie Pani buraczka do kawy?</title><content type='html'>&lt;b&gt;Czy ktoś z Was zamówiłby sobie w kawiarni kawę z dodatkiem buraków, żyta czy owsa?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5-Ei5S7dbI/AAAAAAAABPE/3zzpRq6TdoU/s1600-h/buraki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5-Ei5S7dbI/AAAAAAAABPE/3zzpRq6TdoU/s320/buraki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę, taka mieszanka musi smakować jak... jak stara, "dobra" Inka.  Tymczasem okazuje się, że wszyscy, którzy kupują kawę rozpuszczalną lub  mieloną, muszą się z tym ryzykiem liczyć. Wielu producentów,  minimalizując koszty, funduje nam w swoich produktach takie  niespodzianki. Jak dla mnie - zwykłe oszustwo. Jeśli ktoś chce się napić  "kawy zbożowej", to może ją kupić za jakieś 30  zł za kilogram (tyle kosztuje Inka), a nie 80 zł (tak, to cena za kg  rozpuszczalnej Nescafe Classic!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skala problemu okazała się na tyle duża, że laboratorium Głównego  Inspektoratu Jakości Handlowej  Artykułów Rolno-Spożywczych w Gdyni opracowało specjalne programy  badawcze, które pozwolą na kompleksową ocenę jakości handlowej kawy. Na &lt;a href="http://www.ijhar-s.gov.pl/news/items/laboratorium-gijhars-w-gdyni-walczy-z-falszerzami-kawy-w-polsce.html" style="color: #990000;"&gt;ich  stronie&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt; &lt;/span&gt;możemy  przeczytać, że zafałszowania w kawie naturalnej mielonej potwierdzane są  nowatorską  metodą mikroskopową, umożliwiającą wykrywanie upalonych surogatów między  innymi jęczmienia, owsa, żyta, pszenicy, buraka czerwonego, buraka  cukrowego oraz cykorii. Zupełnie inna metoda, polegająca na sprawdzaniu  zawartości cukrów prostych (glukozy, fruktozy i  ksylozy), będzie stosowana w przypadku kawy rozpuszczalnej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Od dawna nawracam wszystkich na samodzielne mielenie i kupowanie tylko  kawy ziarnistej. Nie sądziłam jednak, że producenci kawy mielonej i  rozpuszczalnej podsuną mi taki argument. Gwarantuję Wam, że gdyby ktoś  do Waszego domowego młynka do kawy próbował wepchnąć buraka, to na pewno  to zauważycie. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-61195905210067277?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/61195905210067277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=61195905210067277&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/61195905210067277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/61195905210067277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/zyczy-sobie-pani-buraczka-do-kawy.html' title='Życzy sobie Pani buraczka do kawy?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5-Ei5S7dbI/AAAAAAAABPE/3zzpRq6TdoU/s72-c/buraki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2225866735634275200</id><published>2010-03-12T13:00:00.000+01:00</published><updated>2010-03-12T13:00:55.885+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Jak obliczyć najlepszy moment na kawę?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Trzeba wziąć pod uwagę smak (S), otoczenie (O), naczynie, w którym jest ona podawana (N), towarzystwo (T) oraz porę dnia, na którą przypada przerwa (C). Równanie ułożone na tej podstawie wygląda tak: &lt;i&gt;M= 0,5xS + 0,5xO + 0,3xN + 0,15xT + 0,05xC&lt;/i&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego autor, prof. Charles Spence z Wydziału Psychologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Oksfordzkiego uważa, że aby móc w pełni cieszyć się "coffee break", trzeba wziąć pod uwagę następujące czynniki:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;czas&lt;/b&gt; - najlepiej będzie nam smakowała kawa wypita o 11, ponieważ o tej porze podniebienie człowieka osiąga swoją szczytową formę. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;miejsce&lt;/b&gt; - istotne jest, żeby pomieszczenie, w którym się znajdujemy, było dobrze oświetlone. Jeszcze lepiej byłoby znaleźć się o tej porze w słońcu, na łonie natury. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;zapach&lt;/b&gt; - 80% smaku napojów i pokarmów pochodzi z nosa, a nie języka, dlatego ważne, żeby kawa była aromatyczna (czyt. świeżo zmielona). &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5osSyUrKTI/AAAAAAAABO4/DX41ZjmcSJE/s1600-h/coffeebreak.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="305" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5osSyUrKTI/AAAAAAAABO4/DX41ZjmcSJE/s320/coffeebreak.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze tylko &lt;b&gt;towarzystwa&lt;/b&gt; i miłych dla ucha &lt;b&gt;dźwięków&lt;/b&gt; (prof. Spence sugeruje włoską operę bądź wokalistę o niskim i chropawym głosie). Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2009/01/po-brazylijsku.html"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;ciepło lub zimno stymuluje&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; określone obszary kory mózgowej, odpowiadające m.in. za chorobliwą nieufność i podejrzliwość względem innych, to lepiej, żeby kawa byłą gorąca. W końcu skoro już mamy idealny moment na kawę, to warto zadbać o najdrobniejsze szczegóły - także o to, żeby postrzegać innych w korzystniejszym niż zazwyczaj świetle. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;Równanie opublikował &lt;a href="http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1256579/Formula-reveals-11am-ideal-time-perfect-coffee-break.html" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;Daily Mail&lt;/a&gt;, natomiast szerzej doświadczenia Spence'a zostały opisane w artykule "Changing Tastes". Autor wyjaśnia w nim, w jaki sposób poszczególne czynniki otoczenia wpływają na przyjemność wynikającą z jedzenia czy picia. Myślę sobie jednak, że wcale nie trzeba być naukowcem z Oxfordu, żeby dojść do podobnych wniosków co wspomniany wyżej profesor. Ja na przykład lubię pić kawę na balkonie. Mam stamtąd przyjemny widok na drzewa, jest cicho, spokojnie i słonecznie. A jeśli jeszcze rzeczywiście zbliża się godzina 11, to najpewniej mamy weekend. I jak tu się nie cieszyć?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2225866735634275200?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2225866735634275200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2225866735634275200&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2225866735634275200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2225866735634275200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/jak-obliczyc-najlepszy-moment-na-kawe.html' title='Jak obliczyć najlepszy moment na kawę?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5osSyUrKTI/AAAAAAAABO4/DX41ZjmcSJE/s72-c/coffeebreak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1813295809956681406</id><published>2010-03-11T19:03:00.004+01:00</published><updated>2010-03-11T19:14:12.753+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Jednogwiazdkowa kawa w pięciogwiazdkowym hotelu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5kuxgQYN2I/AAAAAAAABOo/rxjRmArMQKY/s1600-h/Hilton.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5kuxgQYN2I/AAAAAAAABOo/rxjRmArMQKY/s320/Hilton.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tatar z łososia z sosem musztardowym, pomidorkami cherry i grilowanymi karczochami. Potem medalion z argentyńskiej polędwicy wołowej z grzybami, zielonymi szparagami i sosem z porto. A na koniec parfait z mango z czekoladowym brownie, szaszłykiem ze świeżego ananasa oraz malinami. Brzmi nieźle? Mnie też spodobało się na tyle, że z przyjemnością przyjęłam zaproszenie na... galę boksu zawodowego w warszawskim Hiltonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogłam doczekać się szparagów. Nieważne - białe, zielone, gotowane, pieczone czy marynowane - uwielbiam je w każdej postaci. Kłopot z nimi jest taki, że nie zawsze wychodzą mi takie, jak bym chciała. Niedoścignionym ideałem pozostają szparagi z warszawskiego Fukiera. Wersja najprostsza, z sosem holenderskim, smakuje mi najbardziej i kiedy tylko zacznie się na nie sezon, muszę tam pójść, chociaż raz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, w Hiltonie, na wielkim talerzu, obok plastra polędwicy leżały tylko dwa szparagi (i dwa zżynki marchewki). Jędrność i smak straciły dawno temu, i ten zgrzyt przyćmił urok naprawdę dobrego mięsa. Czekałam więc z niecierpliwością na deser. W wielu miejscach przystawki i desery traktuje się po macoszemu, jakby liczyło się tylko danie główne. Myślę, że niesłusznie. W końcu porządne &lt;span style="background-color: white;" title="wejście"&gt;entrée to połowa sukcesu, a przystawki dają ogromne pole do popisu. &lt;/span&gt;Z drugiej strony - jeśli po superobiedzie dostaniemy kiepski deser, od razu siada atmosfera przy stoliku, przestajemy być skłonni do zostawienia sutego napiwku, i jeszcze ostrzeżemy przed tym lokalem znajomych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz uwaga. Parfait okazało się niejadalne. Smakowało jak margaryna z żelatyną. Ananasowy szaszłyk, to były trzy kosteczki ananasa nabite na wykałaczkę. Brownie... Zaraz, jakie brownie, raczej dwudniowy sucharek. Na szczęście kawałek był tak mały, że długo nie psuł wrażenia. Najlepszy z tego wszystkiego był malinowy sos. Wszystko to, zagubione na talerzu imponujących rozmiarów, było klasycznym przykładem przerostu formy nad treścią. O espresso nawet nie warto pisać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5ku25vdyZI/AAAAAAAABOw/sO_9mQczO84/s1600-h/LeRegina_Arcades.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5ku25vdyZI/AAAAAAAABOw/sO_9mQczO84/s400/LeRegina_Arcades.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście jakimś usprawiedliwieniem może być fakt, że trzeba było wydać jednocześnie blisko 300 porcji. Ale pięć gwiazdek zobowiązuje, i takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Gdyby ktoś pytał mnie o zdanie w kwestii organizacji przyjęcia, np. weselnego, to nie poleciłabym Hiltona, tylko np. &lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;hotel&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://mamaison.com/" style="color: #990000;"&gt;Le Regina &lt;/a&gt;(też pięć gwiazdek; na zdjęciu powyżej). Podobnie zresztą jak wszystkim zagranicznym gościom. Jeśli ktoś jest skłonny wydać prawie 500 zł za pokój, to (nawet jeśli nie ma zamiaru stołować się w hotelu) lepiej, żeby miał widok z okna na Starówkę, niż na Wolę. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Hotel Hilton*****&lt;br /&gt;Warszawa, ul. Grzybowska 63&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www1.hilton.com/"&gt;http://www1.hilton.com&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1813295809956681406?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1813295809956681406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1813295809956681406&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1813295809956681406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1813295809956681406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/jednogwiazdkowa-kawa-w.html' title='Jednogwiazdkowa kawa w pięciogwiazdkowym hotelu'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5kuxgQYN2I/AAAAAAAABOo/rxjRmArMQKY/s72-c/Hilton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2182806619830899832</id><published>2010-03-09T16:28:00.006+01:00</published><updated>2010-03-10T11:58:41.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o kawie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marki'/><title type='text'>O urokliwym pudełeczku, sprytnym kupcu i kawie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swego czasu dostałam od znajomej piękne pudełeczko z kawą Dallmayr Ethiopian Crown. Ponieważ w pracy nie mam ekspresu, zmuszona jestem drugą kawę dziennie wypijać po polsku, czyli po prostu zaparzam ją w filiżance (pierwszą zawsze kupuje rano na wynos). Kawa z pięknej puszeczki tak bardzo mi smakowała, że już kilka razy zamierzałam zgłębić historię marki Dallmayr i Wam o niej napisać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.dallmayr.com/images/produkte/produkt_prodomo_dose_hoflef.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 168px; height: 186px;" src="http://pl.dallmayr.com/images/produkte/produkt_prodomo_dose_hoflef.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I tak minął rok, a ja znalazłam się w centrum handlowym na Sadybie pół godziny przed otwarciem empiku. Wszystkie sklepy zamknięte były na cztery spusty i jedynie "punktowa" kawiarnia New Cafe, jedna z tych plomb stawianych w centrach handlowych na środku alejek, przyszła mi z pomocą. Zajęta rozmową z koleżanką, nie od razu zwróciłam uwagę na rodzaj serwowanej kawy. Aż spróbowałam zamówionego café au lait. Było świetne. Dokładnie takie, jakie powinno być au lait do croissanta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kawa serwowana w tej kawairence to była właśnie Dallmayr Kaffee. Historia tej marki siega 1933 roku i nie mówi o żadnym egzotycznym miejscu, tylko o naszych sąsiadach. W tamtym to czasie pewien sprytny młody kupiec z branży kawowej Konrad Werner Wille założył dział kawowy w monachijskich delikatesach Dallmayr.  Werner Wille nie był zwykłym kupcem. Był smakoszem-pasjonatem, więc kupował surową kawę, by osobiście pilnować procesu palenia. W ciągu następnych lat kawowy biznes stał się główną działalnością Dallmayr. Po czasach turbulencji związanych z II wojną światową,  w latach 60. odbudowano fantastyczne delikatesy przy Dienerstrasse w Monachium, a w latach 80. powołano spółkę Alois Dallmayr Kaffee OHG, która zajęła się tylko i wyłącznie kawą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.cmct.pl/img/nazwy/dallmayr.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 144px; height: 116px;" src="http://www.cmct.pl/img/nazwy/dallmayr.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj delikatesy Dallmayr można spotkać w całych Niemczech, podobnie jak kawę tej marki. Dziennie w palarni Dallmayr produkuje się 200 ton kawy. Firma oferuje kilka jej rodzajów, w większości składających się w 100% z arabiki. W specjalnych seriach wypuszczane są mieszanki Ethiopian Crown (piłam i jest rewelacyjna), San Sebastian, &lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Antigua Tarrazu, &lt;/strong&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Dyawa Antara oraz &lt;/strong&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Sigri Estate. Dla zwolenników E.S.E. dostępne są też wersje w saszetkach.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Zatem polecam z czystym sumieniem. Jeśli będziecie szukali czegoś na prezent, możecie wybrać wersję w ozdobnym pudełeczku, jakie ja dostałam. Jeśli bedziecie na zakupach w centrum na warszawskiej Sadybie, odnajdźcie niepozorną kawową plombę obok Empiku i American Bookstore - daję jej 4 gwiazdki, bo do pełni szczęścia brakuje jej tylko odpowiedniego wnętrza. A jeśli będziecie w Monachium, absolutne MUST BE dla Was to wizyta w &lt;a href="http://www.delikatessenhaus-dallmayr.de/cafe.bistro"&gt;Cafe&amp;amp;Bistro&lt;/a&gt; Dallmayr i podzielenie się wrażeniami - monachijska kawiarnia awansem dostaje od Kawowego 5*.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kawiarenka Dallmayr Kaffee&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;CH Sadyba&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;ul. Powsińska 31, Warszawa&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;Café &amp;amp; Bistro Dallmayr&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dienerstr. 14-15&lt;br /&gt;D-80331 München&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2182806619830899832?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2182806619830899832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2182806619830899832&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2182806619830899832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2182806619830899832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/o-urokliym-pudeeczku-sprytnym-kupcu-i.html' title='O urokliwym pudełeczku, sprytnym kupcu i kawie'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-432862157718183028</id><published>2010-03-06T19:44:00.001+01:00</published><updated>2010-03-06T19:45:10.887+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Po prostu Wola</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wola to taka dziwna dzielnica, w której zapyziałe podwórka sąsiadują z lśniącymi biurowcami. Jeśli więc szukacie szewca albo tapicera, to tam na pewno go znajdziecie. Nie wiadomo tylko jak długo, bo stare kamienice coraz częściej są wyburzane, a na ich miejscu powstają wieżowce.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5KhgfQfh3I/AAAAAAAABOg/kwUg9PVf7K0/s1600-h/wola+blog+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="285" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5KhgfQfh3I/AAAAAAAABOg/kwUg9PVf7K0/s400/wola+blog+2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Po prostu cafe w jednym z takich nowoczesnych budynków trafiłam przypadkiem, klucząc w okolicy i szukając "kawowego" miejsca, w którym jeszcze nie byłam. W środku przytulnie, uwagę przykuwa zwłaszcza podłoga z bielonych desek. Poza tym pachnie nowością - ale nic dziwnego, w końcu lokal ma dopiero trzy dni :) Dlatego nie będę krytykować kiepsko spienionego mleka w cappuccino (7 zł), szwankujących głośników ani braku bitej śmietany. O tym ostatnim zostaliśmy poinformowani z tak rozbrajającym uśmiechem, że nie sposób tego zanotować in minus. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przejdźmy więc do pozytywów - espresso (5zł) było całkiem niezłe, a jeszcze lepszy był rogalik z serowym nadzieniem i pączki (po 2,20 zł). Bardzo apetycznie wyglądały kanapki (5 zł), poza tym w menu jest sporo lunchowych pozycji - zaciekawiły mnie zwłaszcza makowe pierogi (to chyba najdroższa opcja, 6 sztuk kosztuje 15 zł) i pewnie następnym razem ich spróbuję. Pani, która nas obsługiwała (pewnie właścicielka), była tak sympatyczna, że gdybym mieszkała w okolicy, wpadałabym tam nie tylko na kawę. W końcu nic tak nie poprawia humoru, jak miła pogawędka z samego rana. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli w kawiarni są miejsca przy oknie, to, siedząc na wysokim barowym stołku, niemal na sto procent mamy zapewniony widok na ruchliwą ulicę. Rzadko idę na kawę sama, ale jeśli już tak się zdarzy, to lubię siadać właśnie w takim miejscu i obserwować. Do Po prostu cafe wprawdzie nie poszłam sama, ale wybrałam miejsce przy oknie ze względu na słońce, które przez nie wpadało. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy okazało się, że mam widok na warsztat samochodowy w starym stylu, z wielkim szyldem "Wulkanizacja". W tle co prawda jakiś wieżowiec, ale tak czy siak, ten widok dobrze oddaje klimat Woli. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po prostu cafe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ul. Chłodna 48, Warszawa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-432862157718183028?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/432862157718183028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=432862157718183028&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/432862157718183028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/432862157718183028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/po-prostu-wola.html' title='Po prostu Wola'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S5KhgfQfh3I/AAAAAAAABOg/kwUg9PVf7K0/s72-c/wola+blog+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7594845050624775171</id><published>2010-03-03T14:28:00.004+01:00</published><updated>2010-03-03T15:26:16.098+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>"Matin du café"</title><content type='html'>&lt;a href="http://imagecache5.art.com/p/LRG/10/1082/1T8V000Z/caroline-saxon-cafe-du-matin.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://imagecache5.art.com/p/LRG/10/1082/1T8V000Z/caroline-saxon-cafe-du-matin.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 327px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 253px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fail-Better podrzucił nam tak piękny utworek, że nie sposób się nim nie podzielić. Zwłaszcza, że za oknem zaczyna padać śnieg i o wiośnie lepiej na razie zapomnieć. Zachęcamy zatem do posłuchania "Matin du Cafe" francuskiego zespołu Felipecha. Ponieważ znacznie lepiej brzmi to w oryginale niż w wersjach na żywo - odwiedźcie &lt;a href="http://www.myspace.com/felipecha" style="color: #990000;"&gt;stronę Felipechi na MySpace&lt;/a&gt;. Matin du Cafe to utwór pierwszy.&lt;br /&gt;Miłego bujania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7594845050624775171?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7594845050624775171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7594845050624775171&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7594845050624775171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7594845050624775171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/matin-du-cafe.html' title='&quot;Matin du café&quot;'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3135224784645392493</id><published>2010-03-01T08:15:00.004+01:00</published><updated>2010-03-01T12:25:19.816+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabierz ze sobą kawiarkę'/><title type='text'>Nowica 21</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wydaje się miejscem na końcu świata. Z Warszawy jedzie się tam chyba z 7 godzin, a ostatnie kilkanaście kilometrów to droga pełna wiraży i stromych zboczy.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jeśli  po zimie tęsknicie za lasem, zapachem drewna, mokrej ziemi i wiosną w powietrzu, to Nowica - gdybyście się tam wybrali - spełniłaby te zachcianki z nawiązką. Byliśmy tam w kwietniu (dwa lata temu), ale tamtejszy klimat tak mi utkwił w pamięci, że co roku o tej porze myślę, że fajnie byłoby tam jeszcze kiedyś pojechać. Odwiedzić znajome miejsca, iść na długi spacer, zatrzymując się przy każdej kapliczce, podumać na wojskowym cmentarzu, pozachwycać się cerkwiami, poszukać smaczków, niewidocznych na pierwszy rzut oka. Co tu dużo mówić, Nowica nas urzekła. Nie tylko widokami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4p-gPY9JUI/AAAAAAAABOA/wnhoQr-btr0/s1600-h/01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4p-gPY9JUI/AAAAAAAABOA/wnhoQr-btr0/s400/01.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4qBhbxF6kI/AAAAAAAABOY/N0BSrG4_vsU/s1600-h/P4095040_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4qBhbxF6kI/AAAAAAAABOY/N0BSrG4_vsU/s400/P4095040_500.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Alina i Leszek, u których się zatrzymaliśmy, przenieśli się tam z Warszawy. Kupili ziemię w górach, tradycyjną łemkowską chyżę (taki dom z drewnianych bali, który w połowie był przeznaczony dla zwierząt) i kurnik, po czym z kurnika Leszek (własnoręcznie!) zrobił Mały Domek, w którym mieszkaliśmy (trzy sypialnie, salon z kominkiem, kuchnia i łazienka), a chyżę zmodernizował i teraz to jest piękny, drewniany dom - nowoczesny, ale wpisujący się w tamtejszy klimat, wypełniony urokliwymi drobiazgami wykonanymi przez samego Leszka, jego plastycznie uzdolnione córki i okolicznych artystów, którzy również upodobali sobie te okolice. Nie znaliśmy się wcześniej, więc tym milszym zaskoczeniem był sposób, w jaki nas ugościli. Z Alinką przegadałyśmy wiele godzin, popijając herbatę i grzejąc się przy (albo i na) wiekowym piecu, a Leszek męskiej części wycieczki zaimponował umiejętnościami budowlano-artystyczno-kuchennymi. Tak, tak, kuchennymi też - w trakcie naszego pobytu dwa razy piekł ciasto.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4qAe-H-91I/AAAAAAAABOQ/NkoZw4YRW3k/s1600-h/P4115521_male.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4qAe-H-91I/AAAAAAAABOQ/NkoZw4YRW3k/s400/P4115521_male.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jadąc tam, trzeba wiedzieć o kilku rzeczach. Po pierwsze - żeby gdzieś zadzwonić, trzeba wejść na górkę za domem (na zdjęciu powyżej), niżej nie ma zasięgu. Do najbliższego sklepu, w Uściu, jest 5 km., ale też pieczywo tam jest lepsze niż w Warszawie i można kupować je raz na kilka dni. Dzieci są bardzo mile widziane i jest spora szansa, że jak pojedziecie tam w sezonie, to będą miały towarzystwo w swoim wieku do zabawy. Właściciele nie mają też nic przeciwko psom, pod warunkiem, że są pokojowo nastawione do ludzi i innych zwierząt. Jeśli chodzi o jedzenie - można sobie samemu coś ugotować albo zamówić śniadanie i obiadokolację. W okolicy nie ma żadnego baru ani kawiarni, więc kawiarkę trzeba zabrać obowiązkowo.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Nowica 21&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; 38-315 Uście Gorlickie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.nowica21.pl/"&gt;www.nowica21.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3135224784645392493?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3135224784645392493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3135224784645392493&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3135224784645392493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3135224784645392493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/03/nowica-21.html' title='Nowica 21'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4p-gPY9JUI/AAAAAAAABOA/wnhoQr-btr0/s72-c/01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-720460274648836733</id><published>2010-02-27T09:34:00.000+01:00</published><updated>2010-02-27T09:34:29.545+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Cup of Coffee</title><content type='html'>Dziś jeszcze trochę nostalgicznie - ale jak za chwilę buchnie wiosna, to nie będzie wypadało się dołować taką muzyką... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Garbage, Cup of Coffee:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4A2JZFXhPdY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4A2JZFXhPdY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-720460274648836733?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/720460274648836733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=720460274648836733&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/720460274648836733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/720460274648836733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/cup-of-coffee.html' title='Cup of Coffee'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7120104552774946635</id><published>2010-02-25T08:30:00.001+01:00</published><updated>2010-02-25T08:30:00.320+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Zdrowa historia</title><content type='html'>Dostałyśmy pierwszą serwetkę w ramach &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/02/historie-kawiarniane.html"&gt;historii kawowych&lt;/a&gt;. JG przysłała nam swoją może nie tyle historię, co z manifest? przesłanie? W mailu napisała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Staram się ograniczyć picie kawy bardzo usilnie, nic z tego. Wmawiam więc sobie, że kawa zdrowa, na tłuszcz, na celulit, na cerę i na myślenie z rana. I tost z Nuttelą - też zdrowy, bo kakao, magnez itp. Mniam mniam aka nom nom (jak mówią Brytole).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S4U4W3a665I/AAAAAAAAALk/b0zr9FUZr_E/s1600-h/nom.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 332px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S4U4W3a665I/AAAAAAAAALk/b0zr9FUZr_E/s400/nom.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441817690232253330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O zdrowotnych właściwościach kawy napiszemy Wam już niedługo, ale już dzisiaj podkreślamy: kawa w zdrowych ilościach nie szkodzi i jeśli pijemy 2-3 filiżanki dziennie, nie trzeba jej ograniczać.&lt;br /&gt;Tymczasem czekamy na kolejne &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/02/historie-kawiarniane.html"&gt;historie kawowe&lt;/a&gt;. Miłego weekendu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7120104552774946635?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7120104552774946635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7120104552774946635&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7120104552774946635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7120104552774946635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/zdrowa-historia.html' title='Zdrowa historia'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S4U4W3a665I/AAAAAAAAALk/b0zr9FUZr_E/s72-c/nom.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-504795787099773975</id><published>2010-02-24T10:54:00.000+01:00</published><updated>2010-02-24T10:54:40.247+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Lato w tytule</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;... to wystarczający powód, by o tej porze roku sięgnąć po książkę. A jeśli do tego jej akcja toczy się w kawiarni nad brzegiem oceanu, to staje się niemal pozycją obowiązkową. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Babie lato" Philipa Bessona to nie jest romans, którego akcja zaczyna się w kawiarni, by potem przenieść się gdzieś indziej. Wprawdzie to książka o spotkaniu dwojga ludzi, co więcej - ludzi, którzy kiedyś się kochali, ale na tym podobieństwa do romansu z oceanem w tle się kończą. Dlaczego? Dlatego, że nikt na nich nie czeka&lt;i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt; Mają niepewne spojrzenia ludzi samotnych -&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;pisze Besson&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;i&gt; Krótki oddech ludzi wyczerpanych. Powolne gesty nędzarzy. Schronili się w nierzeczywistej kawiarni na skraju kontynentu&amp;nbsp; i przesuwają ziarenka swego życia tak, jak modlący się przesuwają kościstymi palcami paciorki różańca. Dotarli do jakiegoś krańca, jednak nie są w stanie dostrzec, co takiego mogłoby się dla nich rozpocząć. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4RHVVsWdHI/AAAAAAAABNk/hn-BEJESCJE/s1600-h/babie-lato.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4RHVVsWdHI/AAAAAAAABNk/hn-BEJESCJE/s320/babie-lato.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Cała ta opowieść snuje się tak, jak tytułowa nić babiego lata, występuje w niej tylko czworo bohaterów, a jeden z nich pojawia się chyba tylko po to, żeby powiedzieć, że kawiarnie są jak latarnie morskie i nigdy nie powinny być zamknięte. Ta książka to w zasadzie sztuka, utwór (bardzo) dramatyczny, jednoaktowy. Z racji tego, że prawie nic w niej się nie dzieje, bohaterowie są do bólu zwyczajni, a problemy standardowe, na początku wydawała mi się nudna. Wciągnęłam się dopiero w połowie i to głównie dlatego, że zaintrygował mnie sposób, jakim została napisana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwięzły styl, przeciwstawiony chwilom trwającym kilka stron. Krótkie, dynamiczne zdania, jak energiczne pociągnięcia pędzlem, przemieszane z soczystymi opisami krajobrazów. Kiedy Besson pisze, że znad oceanu podnosi się lekki wietrzyk, to robi to w taki sposób, że jego powiew niemal czuć na ramionach, i słychać skrzypienie bujanych foteli, które ten podmuch porusza. Tak jak wtedy, gdy jest mowa o wydmach, po których przebiega drżenie. Zdarzało mi się czytać niektóre zdania kilka razy, tak były smakowite, mimo że zwykle opisy krajobrazów traktuję dość pobieżnie. I choć książka jest dziwna, i na pewno nie każdemu będzie się podobała, to jedno jest pewne - mało kto potrafi rozkoszować się chwilą tak, jak Besson. &lt;br /&gt;&lt;i&gt;  &lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-504795787099773975?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/504795787099773975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=504795787099773975&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/504795787099773975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/504795787099773975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/lato-w-tytule.html' title='Lato w tytule'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S4RHVVsWdHI/AAAAAAAABNk/hn-BEJESCJE/s72-c/babie-lato.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2546953850635984829</id><published>2010-02-23T10:47:00.009+01:00</published><updated>2010-02-23T11:31:02.106+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Kawa Mazowiecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. marca 120 osób będzie biło rekord Guinessa w parzeniu kawy na czas. Nawet mnie ta wiadomość rozemocjonowała na początku. Ale potem przeczytałam, że to w &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://maps.google.pl/maps?oe=utf-8&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;q=Rawa+Mazowiecka&amp;amp;fb=1&amp;amp;gl=pl&amp;amp;ei=Y6mDS57CMpmF_Aaq7oT3Dg&amp;amp;ved=0CBYQpQY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;view=map&amp;amp;geocode=FdbjFQMd5hU1AQ&amp;amp;split=0&amp;amp;iwloc=A&amp;amp;sa=X"&gt;Rawie Mazowieckiej&lt;/a&gt;. Pomyślałam sobie, o rany, ale fajnie mają ci mieszkańcy Rawy. Potem jednak doczytałam, że to nie mieszkańcy Rawy będą parzyć kawę, tylko pracownicy firmy Tchibo. No cóż, pani w szkole zawsze mówiła, żeby czytac teksty ze zrozumieniem i do końca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fajna akcja promocyjna Tchibo trochę straci na tym, że do parzenia kawy w 20. wystawionych do tego ekspresach dopuszczą tylko swoich pracowników. No i sam fakt robienia espresso na czas jakoś mi sie kłóci z kulturą tego  napoju. Ale przeciez w Guinessie nie chodzi o celebrację, tylko o dobrą zabawę.&lt;br /&gt;Mieszkańcy Rawy Mazowieckiej będa mieli z tego tyle, że pod hotelem, w którym będzie bity rekord, będzie można zażyć sporą dawkę espresso (na miejscu organizatorów zadbałabym o jakąś opiekę lekarską).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej finezyjne byłoby, gdyby organizatorom udało sie namówić władze samorządowe do zmiany nazwy miasta na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kawa Mazowiecka&lt;/span&gt;, no to by było coś! W USA był taki przypadek, że serwis internetowy Half.com namówił miasteczko Halfway na to, by na jakiś czas zmieniło nazwę. No ale do tego trzeba mieć marketingowców i władze samorządowe na nieco innym poziomie. Jeśli interesuje Was historia World's First Dot Com City, case możecie znaleźć m. in. &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://geography.about.com/library/weekly/aa012400a.htm"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/96/Coffeepalestine1.jpg/250px-Coffeepalestine1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 250px; height: 208px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/96/Coffeepalestine1.jpg/250px-Coffeepalestine1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;My do Rawy się nie wybieramy, ale postanowiłysmy zastanowić się nad tym, jaki kawowy rekord mogłybyśmy pobić wspólnie z Wami. Może rekord w mieleniu kawy na czas ręcznym młynkiem? I każdy przyszedłby ze swoim (tylko Mico by nie mógł rozwalać kawy dookoła siebie przy mieleniu).&lt;br /&gt;Jakieś pomysły?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2546953850635984829?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2546953850635984829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2546953850635984829&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2546953850635984829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2546953850635984829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/kawa-mazowiecka.html' title='Kawa Mazowiecka'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-6525657712362345220</id><published>2010-02-18T16:00:00.003+01:00</published><updated>2010-02-18T16:06:21.440+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Redaktor drobno zmielona</title><content type='html'>Dostajemy z I.nną na skrzynki przeróżne maile, najczesciej pytacie, jaki ekspres kupić. Ale ostatnio trafiło do nas coć rozbrajającego. Pani redaktor z jednej dużej gazety ogólnopolskiej napisała lakonicznego maila w trybie rozkazującym, że oto przygotowuje przewodnik po warszawskich kawiarniach i domaga się od nas czem prędzej przesłania menu wraz z cennikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, odpisałyśmy, że co prawda bardzo byśmy chciały móc przesłać jej menu, ale niestety nie prowadzimy żadnej kawiarni ani restauracji, a jedynie wirtualnego i zupełnie niejadalnego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w sumie mogliby napisać, że Kawowy jest bezcenny i czynny 24 h.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-6525657712362345220?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/6525657712362345220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=6525657712362345220&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6525657712362345220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/6525657712362345220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/redaktor-drobno-zmielona.html' title='Redaktor drobno zmielona'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5707105039981166061</id><published>2010-02-18T15:16:00.007+01:00</published><updated>2010-02-18T16:00:17.862+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>Posłuchaj pan, panie podróżny...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, może po prostu to dlatego, że nie zabrał mnie tam żaden kochanek czuły, żaden Jan kancelista, nikt mi po prostu nie zmącił umysłu. Nie było to też latem, tylko wśród topniejącego śniegu przebiegłam przez Próżną i wpadłam do Cafe Próżna na spotkanie z dawno nie widzianą znajomą.&lt;br /&gt;Nie wiem, czego się spodziewałam. Ale raczej czegoś innego. Zwłaszcza, że Cafe Próżna uchodzi za miejsce, gdzie należy rezerwować stolik. Zanim jednak przejdę do totalnie już subiektywnych odczuć, garść faktów.&lt;br /&gt;Na miejscu podają Cellini, co nie wszędzie się zdarza, więc to już zawsze plus na wejściu. Okazuje się jednak, że można spaprać nawet dobrą kawę i podać wodniste espresso. A na stronie piszą, że Jeremi, właściciel, przywiązuję wagę, żeby było jak należy, żeby nie było kwaśno, crema żeby była et cetera. No nic, może po prostu trafiłam na nowego baristę lub na gorszy dzień. In plus jest na pewno to, że można się napić Koźlaka, którego uwielbiam, oraz kilku rodzajów pszenicznych piw. Ciesze się, że jest w Warszawie coraz więcej miejsc, gdzie można zamówić cos więcej niż żywca czy tyskie z pianą na dwa palce. No ale przecież kawowy nie jest od tego, żeby polecac, gdzie się piwa napić, prawda?&lt;br /&gt;Coś mi w Cafe Próżna nie grało. Mam czasami wrażenie, że niektórzy właściciele kawiarni myślą, że wystarczy postawić parę nieupranych sof i niewygodne krzesła, a najlepiej jeszcze nie dogrzac lokalu, a wtedy wygięci w pałąk klienci poczują "prawdziwą" atmosferę, cokolwiek by to miało oznaczać. Na szczęście na tym blogu nie muszę być obiektywna, więc nie muszę też jakoś szczególnie doszukiwać się przyczyny złego samopoczucia w Cafe Próżna. Na mój gust coś jest nie tak z aranżacją przestrzeni, nie czułam się tam swobodnie.&lt;br /&gt;Dlatego jeśli pytacie, czy warto tam wpaść na dobrą kawę, odpowiadam: można próbować, choć z miejsca mogę wymienić kilka innych kawiarni w pobliżu, gdzie na pewno się nie zawiedziecie. Czy warto się tam umówić na spotkanie ze znajomymi? Nie, bo nie można dyskretnie porozmawiać. Czy można się tam wybrać na randkę? Można, jeśli zarezerwujecie jedyne dyskretne miejsce: na dole przy WC.&lt;br /&gt;Jedyne co warto, to iść tam latem, jeśli wystawiają ogródek na zewnątrz. Stare warszawskie kamienice, zrujnowane podwórka, robią niezłe wrażenie. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, bo ja tak.&lt;br /&gt;Są takie kawiarnie, po wizycie w których smak espresso zostaje na języku długo po wyjściu. Cafe Próżna nie zostawia takich wspomnień, za to po przejściu się Próżną napadła mnie piosenka Osieckiej "Oczy tej małej". [Którą uwielbiam - dawno, dawno temu śpiewałam ją jednemu Jankowi kanceliście z gatunku utracjuszy. Na szczęście skończyło się nieco bardziej szczęśliwie.]&lt;br /&gt;Dlatego na deser "Oczy tej małej" (brzmi jak z menu rodziny Adamsów;). Nie przepadam za Magdą Umer, ale moim zdaniem ta piosenka jest najlepsza w wykonaniu kobiety, więc wklejam Umerową. Chociaż jej anemiczny głos sprawia, że czuję się jak owinięta w jakiś kokon z waty, to trzeba jej jednak przyznać, że ma świetne wyczucie tekstu. Wobec tego, reszta to kwestia gustu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/axaNXuro6Jw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/axaNXuro6Jw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cafe Próżna&lt;br /&gt;Warszawa, ul. Próżna 12&lt;br /&gt;godz.: 10:00 - 23:00&lt;br /&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.cafeprozna.pl/index.html"&gt;www.cafeprozna.pl &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5707105039981166061?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5707105039981166061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5707105039981166061&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5707105039981166061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5707105039981166061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/posuchaj-pan-panie-podrozny.html' title='Posłuchaj pan, panie podróżny...'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-8389952297093612484</id><published>2010-02-17T15:39:00.000+01:00</published><updated>2010-02-17T15:39:55.856+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coffee-to-go'/><title type='text'>To nie kubek. To sztuka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednorazowe kawowe kubki mogłyby być symbolem XXI. Niezależnie od stosunku&amp;nbsp; do&amp;nbsp; nich w ogóle, trzeba przyznać, że w pewnych sytuacjach możliwość wzięcia kawy na wynos bywa zbawienna. Dla mnie - miłośniczki filiżanek i celebrowania chwili - taki kubek to ostateczność, ale jak już mam pić z papieru, to miło by było, żeby wyglądał estetycznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cheeming Boey ma 32 lata, urodził się w Malezji, mieszka w Kalifornii i bywa nazywany Warholem naszych czasów. Któregoś dnia, idąc ulicą, poczuł potrzebę narysowania czegoś &lt;i&gt;absolutnie koniecznie w tej chwili&lt;/i&gt;. Sięgnął po to, co leżało na wierzchu kosza na śmieci. Tak się złożyło, że był to styropianowy kubek po kawie. Jak widać na tym jednym się nie skończyło, a wszyscy Ci, którzy mówili, że &lt;i&gt;nigdy tego nie sprzeda&lt;/i&gt;, pewnie palą się teraz ze wstydu, bo kubki Boey'a trafiły do galerii sztuki i można je kupić za 120-240 dolarów (ok. 350-700zł).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vmsJn14tI/AAAAAAAABM0/d2K6DRo2cJE/s1600-h/boey1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vmsJn14tI/AAAAAAAABM0/d2K6DRo2cJE/s400/boey1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vmv9VsnGI/AAAAAAAABM8/lx8WEm_QA7o/s1600-h/boey2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="293" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vmv9VsnGI/AAAAAAAABM8/lx8WEm_QA7o/s400/boey2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vm4peGcOI/AAAAAAAABNE/eA-Dx6PbsoM/s1600-h/boey3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vm4peGcOI/AAAAAAAABNE/eA-Dx6PbsoM/s400/boey3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.sharpieuncapped.com/frame.aspx?url=http://blog.sharpie.com/2009/07/cup-o-sharpie/"&gt;*** &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Więcej kubków możecie zobaczyć na &lt;a href="http://www.iamboey.com/" style="color: #990000;"&gt;www.iamboey.com&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-8389952297093612484?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/8389952297093612484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=8389952297093612484&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8389952297093612484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/8389952297093612484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/to-nie-kubek-to-sztuka.html' title='To nie kubek. To sztuka.'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3vmsJn14tI/AAAAAAAABM0/d2K6DRo2cJE/s72-c/boey1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2615228368074971872</id><published>2010-02-16T12:22:00.012+01:00</published><updated>2010-02-16T12:31:18.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coffee-to-go'/><title type='text'>Czy Costa przejmie Coffee Heaven?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno temu, we Włoszech, w miasteczku nieopodal Parmy, żyła rodzina Costa. Rodzina, jakich wiele w każdym kraju, ani bardzo biedna, ani bogata. Od swoich sąsiadów różnili się jednak tym, że bardzo chcieli coś w swoim życiu zmienić. Dlatego dwaj bracia, Sergio i Bruno, wyjechali do Anglii. Na miejscu okazało się, że owszem, Anglia niebrzydkim krajem jest, ale lokalnej kuchni z tym, co serwowała la Mamma nie da się porównać, a kawa... No właśnie, kawa to była porażka. W związki z tym bracia postanowili wrócić do Włoch. Pojechali do Mediolanu, żeby tam, w najlepszych palarniach, studiować kawologię. Prawie dziesięć lat później (1971 r.) wybrali się do Anglii jeszcze raz. Za wszystkie oszczędności kupili trzypoziomowy budynek w centrum Londynu. Trzy piętra były dobrym pomysłem - zielone ziarna kawy składowano na najwyższym piętrze, na środkowym je wypalano, a na parterze zajmowano się pakowaniem i wysyłką kawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na początku bracia Costa zajmowali się paleniem kawy &lt;/b&gt;i handlem hurtowym, zaopatrując restauracje i sklepy. Nie wiadomo, czy ich produkty były tak wysokiej jakości, czy też tylko takie się wydawały w porównaniu z tym, co Anglicy pili do tej pory. Faktem jednak jest, że rodzinny biznes zaczął się bardzo dynamicznie rozwijać. Sklepik z kawą, otworzony na początku jedynie po to, żeby żony braci miały czym się zajmować, okazał się tak dużym sukcesem, że wkrótce Sergio i Bruno otworzyli kolejne. Bary te były prowadzone przez rodzinę i przyjaciół familii Costa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3p9QhAog2I/AAAAAAAABMU/63_mluYbvjI/s1600-h/costalogo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3p9QhAog2I/AAAAAAAABMU/63_mluYbvjI/s320/costalogo.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W ciągu 17 lat bracia otworzyli ponad 40 kawiarni.&lt;/b&gt; Taki układ trwał do połowy lat 90, kiedy to na scenę wkroczyła grupa Whitbread.&amp;nbsp; Widząc, jak wielką popularnością cieszą się sieci barów kawowych w USA, postanowiła wprowadzić podobne w Wielkiej Brytanii. Dostrzegli potencjał, kryjący się w kawowej branży i postanowili działać. Złożyli braciom Costa propozycję nie do odrzucenia - 45 ml funtów! Chyba mieli nosa do interesów, bo wkrótce sieć Costa Coffee zaczęła się rozwijać w błyskawicznym tempie. Pierwszy bar kawowy Costa Coffee na rynku międzynarodowym został otwarty w Dubaju w roku 1999 a obecnie jest ich ok. 1000 w Anglii i drugie tyle w 22 krajach na całym świecie, także w Polsce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dlaczego o tym piszę?&lt;/b&gt; Otóż mamy do czynienia z ciekawą sytuacją. Mimo kryzysu Costa ma się świetnie, a Whitbread prowadzi również sieć hoteli i pubów. Brytyjskie media donoszą, że spółka prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie przejęcia &lt;a href="http://kawowy.blogspot.com/2008/12/coffee-heaven-prosto-z-polski.html" style="color: #990000;"&gt;Coffee Heaven&lt;/a&gt;. Lider naszego rynku wprawdzie notowany jest na londyńskiej giełdzie, działa w Czechach, na Węgrzech, Łotwie i w Bułgarii, ale w ciągu pierwszego półrocza 2009 r. ponieśli 554 tys. funtów (prawie 3 mln zł) straty (głównie na rynku czeskim). Transakcję przejęcia Coffee Heaven przez Costa Coffee wycenia się na 32 miliony funtów. To tylko trochę mniej, niż Whitbread zapłacił za Costa Coffee.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Trudno powiedzieć, jaką decyzję podejmą właściciele Coffee Heaven,&lt;/b&gt; i czy to, że ich strona jest w przebudowie oznacza, że sprawa została "klepnieta". - Dlaczego miałbym sprzedawać coś, co się rozwija i dobrze prosperuje? - ucina pytania Richard Worthington, prezes i jeden z głównych udziałowców. Wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste. Można sprzedać jedną firmę po to, żeby stworzyć kolejną. W biznesie nie ma miejsca na sentymenty, trudno zresztą być emocjonalnie związanym ze stoma kawiarniami ;) Myślę, że gdyby Coffee Heaven było moje, to zdecydowałabym się na sprzedaż właśnie po to, żeby móc znowu poczuć urok NOWEGO. A co Wy byście zrobili?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2615228368074971872?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2615228368074971872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2615228368074971872&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2615228368074971872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2615228368074971872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/czy-costa-przejmie-coffee-heaven.html' title='Czy Costa przejmie Coffee Heaven?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3p9QhAog2I/AAAAAAAABMU/63_mluYbvjI/s72-c/costalogo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-865368930375888871</id><published>2010-02-14T13:38:00.002+01:00</published><updated>2010-02-14T13:41:16.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Alicja w krainie kawy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozbawiona zdolności manualnych, zawsze zazdrościłam ludziom, którzy potrafili na kartce papieru wyczarować inny świat. Teraz też często jest tak, że nie potrafię swoich pomysłów zmaterializować. Wiem CO bym chciała, nie wiem JAK to zrobić. Grzegorz Ptak, jak widać, wie co i jak. Spodobały mi się jego obrazy, klimatem przypominające nieco Alicję w Krainie Czarów. I bardzo się cieszę, że motyw kawy pojawia się na tak wielu z nich.&amp;nbsp; Dzięki temu jest pretekst, żeby Wam to pokazać:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b90J2UNZI/AAAAAAAABMM/vg9xjMrP93I/s1600-h/ptakg6d.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b90J2UNZI/AAAAAAAABMM/vg9xjMrP93I/s400/ptakg6d.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b9dxiw_PI/AAAAAAAABL8/c_N2dENpPoQ/s1600-h/Cappucino____by_G__Ptak_by_ptakart.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b9dxiw_PI/AAAAAAAABL8/c_N2dENpPoQ/s400/Cappucino____by_G__Ptak_by_ptakart.jpg" width="365" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b9qHZBVCI/AAAAAAAABME/z-slFO57z68/s1600-h/ptak8d.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b9qHZBVCI/AAAAAAAABME/z-slFO57z68/s400/ptak8d.jpg" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Więcej na &lt;a href="http://www.ptak.art.pl/" style="color: #990000;"&gt;www.ptak.art.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-865368930375888871?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/865368930375888871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=865368930375888871&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/865368930375888871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/865368930375888871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/alicja-w-krainie-kawy.html' title='Alicja w krainie kawy'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S3b90J2UNZI/AAAAAAAABMM/vg9xjMrP93I/s72-c/ptakg6d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1898760661681979311</id><published>2010-02-12T12:41:00.004+01:00</published><updated>2010-02-12T12:57:26.087+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Latająca kawiarnia "Kawowy" oraz innne marzenia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://wysokieobcasy.pl/"&gt;"Wysokich Obcasach"&lt;/a&gt; natknęłam się ciekawy artykuł&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,7529420.html"&gt; "Knajpki dla wtajemniczonych"&lt;/a&gt;. Polecam Wam w wolnej chwili lekturę tegoż inspirującego tekstu. Mniej więcej po przeczytaniu leadu pomyślałam sobie, że taka Latająca Kawiarnia "Kawowy" to byłby niezły pomysł (a jeśli jeszcze do tego I.nna serwowałaby tam pączki, to uwierzcie, nie chcielibyście wyjść!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak puściłam wodze fantazji, przyszło mi do głowy, że gdybyśmy tak wydały ucztę wspólnie z Liską i paroma innymi boginiami i bogami świata blogów kulinarnych, mogłyby z tego wyjść istne bachanalia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestię Latającej Kawiarni "Kawowy" rozważymy jak tylko stopnieją śniegi - opcja wspólnego z Wami pikniku chodzi nam po głowie od roku. Tymczasem jednak snujemy się smętnie z kąta w kąt i patrzymy, jak się zachowuje kot Pilot - w końcu - jak mówią w jednym dowcipie - kota, panie, nie oszukasz. Pilot na razie dba o linię i to chyba jedyna oznaka, że wiosna jednak kiedyś przyjdzie i będzie można zaprezentować się bez zbędnego futra (a, przy okazji, gdyby ktoś chciał odchudzić kota to I.nna wie jak - Pilot wygląda teraz z dwa kocie lata młodziej, a jeszcze nie tak dawno przypominał posła Łyżwińskiego...).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na koniec optymistyczna pieśń Starego Dobrego Małżeństwa. Miłego weekendu!&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kn0zy6Ked5k&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kn0zy6Ked5k&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1898760661681979311?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1898760661681979311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1898760661681979311&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1898760661681979311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1898760661681979311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/latajaca-kawiarnia-kawowy-oraz-innne.html' title='Latająca kawiarnia &quot;Kawowy&quot; oraz innne marzenia'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-3653838798613866226</id><published>2010-02-11T14:52:00.004+01:00</published><updated>2010-02-11T15:02:07.896+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Może po studencku, ale za to z klasą!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może &lt;a href="http://demotywatory.pl/"&gt;demotywatory.pl&lt;/a&gt; nie zawsze są w dobrym guście, może i zdjęcie niezbyt estetyczne, ale przecież większość tu obecnych była kiedyś (a pewnie niektórzy jeszcze są) studentami i na pewno każdy ma przynajmniej jedną historię o tym, jak próbował zrobić coś z niczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego dzisiaj, w Tłusty Czwartek, chociażby po to, żeby spalić więcej kalorii, warto się pośmiać z pomysłowych studentów, którzy - chociaż biedni i bez kuchenki - wiedzą, że pewnych granic przekroczyć nie można....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201002/1265301005_by_nintendo_500.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 699px;" src="http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201002/1265301005_by_nintendo_500.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;PS: Za podesłanie demota dziękuję Kryfce, a wszystkim kobietom w ten Tłusty Czwartek dedykuję &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://statichg.demotywatory.pl/uploads/201002/1265895245_by_Lechuncio_500.jpg"&gt;jeszcze jeden powód do uśmiechu.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-3653838798613866226?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/3653838798613866226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=3653838798613866226&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3653838798613866226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/3653838798613866226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/moze-po-studencku-ale-za-to-z-klasa.html' title='Może po studencku, ale za to z klasą!'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-2879178612014811096</id><published>2010-02-08T10:51:00.007+01:00</published><updated>2010-03-24T13:22:12.097+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Historie kawowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z pozytywnymi emocjami, które wzbudził &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2010/02/krotkie-historie-z-serwetka-w-tle.html"&gt;poprzedni post&lt;/a&gt;, mamy dla Was propozycję. Zachęcamy mianowicie do przysyłania na nasze adresy mailowe (znajdziecie w zakładce o autorkach) fotek z Waszymi serwetkami i papierowymi kubkami. Zdjęciom mogą towarzyszyć historie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma ograniczeń czasowych. Jeśli za pół roku w pracy na jakimś nudnym spotkaniu zrobicie ze swojego styropianowego kubka po kawie statek kosmiczny, cyknijcie fotę komórką i podeślijcie. A jeśli na randkę w kawiarni nie przyjdzie Wasza Walentynka, macie szansę wyznać jej, co myślicie na serwetce - my, niczym rubryka samotnych serc, przyjmiemy taka serwetkę z rozkoszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najciekawsze prace opublikujemy oczywiście na Kawowym (brzmi jak konkurs plastyczny w podstawówce, c'nie?;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzymy w Waszą kreatywność i twórcze umiejętności:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://graphics8.nytimes.com/images/blogs/niemann/posts/2008/11/11beer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 500px;" src="http://graphics8.nytimes.com/images/blogs/niemann/posts/2008/11/11beer.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-2879178612014811096?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/2879178612014811096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=2879178612014811096&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2879178612014811096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/2879178612014811096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/historie-kawiarniane.html' title='Historie kawowe'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-29594091322941181</id><published>2010-02-05T21:16:00.006+01:00</published><updated>2010-02-05T21:33:04.967+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Krótkie historie z serwetką w tle</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2x0TDVTCRI/AAAAAAAABL0/o1qIeQgG9DE/s1600-h/niemann.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2x0TDVTCRI/AAAAAAAABL0/o1qIeQgG9DE/s400/niemann.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypuszczam, że pod taką serwetką mógłby się podpisać każdy Czytelnik Kawowego, ale tę na zdjęciu stworzył &lt;a href="http://www.christophniemann.com/" style="color: #990000;"&gt;Christoph Niemann&lt;/a&gt;, amerykański ilustrator. Wiem o nim właściwie tylko tyle, że współpracuje z kilkoma pismami (The New Yorker, Atlantic Monthly, The New York Times Magazine, American Illustration), a po 11 września 2001 przeprowadził się z Nowego Jorku do Berlina. Nie ulega&amp;nbsp; również wątpliwości, że lubi kawę. &lt;a href="http://niemann.blogs.nytimes.com/2008/12/02/coffee/" style="color: #990000;"&gt;Link do serii kawowych serwetek&lt;/a&gt; podesłała Magda-nie-ro (dzięki!) i z przyjemnością Was tam odsyłam. Przyznam, że bardzo mi się spodobały - większość z nich spokojnie mogłabym sobie oprawić i powieścić na ścianie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-29594091322941181?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/29594091322941181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=29594091322941181&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/29594091322941181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/29594091322941181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/02/krotkie-historie-z-serwetka-w-tle.html' title='Krótkie historie z serwetką w tle'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2x0TDVTCRI/AAAAAAAABL0/o1qIeQgG9DE/s72-c/niemann.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-7049330490075392932</id><published>2010-01-29T13:28:00.000+01:00</published><updated>2010-01-29T13:28:02.645+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><title type='text'>Jezus pije kawę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż, przynajmniej na zdjęciach Michaela Belka z kolekcji &lt;a href="http://www.thejourneysproject.com/" style="color: #990000;"&gt;The Journeys with Messiah&lt;/a&gt;. Projekt jest zupełnie wyjątkowy - Belk, fotograf mody, od lat współpracujący z pismami takimi jak Vogue czy Elle, postanowił pokazać, jak mógłby wyglądać Jezus, gdyby żył w XXI wieku.&amp;nbsp; - &lt;i&gt;Chciałbym by ta kolekcja&lt;/i&gt; - mówi autor - &lt;i&gt;obdarła chrześcijaństwo z jego „religijności,” z powodu której tak wielu ludzi się odwróciło, a pokazała samo sedno jego przesłania, tego kim jest Jezus i czego nauczał&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeba przyznać, że zdjęcia robią wrażenie, i to niezależnie od religijnych przekonań odbiorców. Są po prostu świetne z fotograficznego punktu widzenia. Co ciekawe, Belk sam sfinansował cały projekt, który kosztował 600.000 dolarów i trwał ponad półtora roku, a zrealizowany został we Włoszech, w tym samym mieście, w którym Mel Gibson kręcił Pasję.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2LSoPaxZhI/AAAAAAAABLs/5QqFSqz4GFk/s1600-h/24.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2LSoPaxZhI/AAAAAAAABLs/5QqFSqz4GFk/s640/24.jpg" width="427" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie od razu wpadła w oko fotografia, na której Jezus gra w Monopoly i popija espresso, choć prawdziwy Jezus, żyjący jakieś 2 tysiące lat temu, nie miał szans napić się kawy. Wprawdzie ziarna kawowca znali już Etipoczycy w I tysiącleciu przed naszą erą (pili ziarna gotowane z masłem i solą - fuj!), ale na Bliski Wschód dotarły dużo później, podobnie, jak do Europy i Polski. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-7049330490075392932?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/7049330490075392932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=7049330490075392932&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7049330490075392932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/7049330490075392932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/01/jezus-pije-kawe.html' title='Jezus pije kawę'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S2LSoPaxZhI/AAAAAAAABLs/5QqFSqz4GFk/s72-c/24.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1094123749130934214</id><published>2010-01-21T13:52:00.002+01:00</published><updated>2010-01-22T13:18:36.684+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadżety'/><title type='text'>Tu twoje auto, zatrzymaj się na kawę!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samochód, który przypomina o tym, że kończy się paliwo, albo olej silnikowy - standard. Taki, który informuje o braku płynu do spryskiwaczy, wody w chłodnicy czy innego borygo - też coraz częściej. Ale taki, który sprawdza poziom kawy w ogranizmie kierowcy? Tak, tak! Właśnie zaczęłam na niego zbierać. Brakuje mi jeszcze tylko 249 950 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S1mXbi2_svI/AAAAAAAABLg/oQ0FvI78ODs/s1600-h/mercedesklasaE.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S1mXbi2_svI/AAAAAAAABLg/oQ0FvI78ODs/s400/mercedesklasaE.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc, nie znam się na samochodach. Interesuje mnie głównie wygląd, ilość podręcznych schowków i wygoda. Kwestie bezpieczeństwa? No, muszą być pasy, przydałaby się poduszka powietrzna. Nazwy skomplikowanych systemów ABS, AMBA, LKAS, NVA, SLAS, ILS, AB i wiele innych, mówią mi mniej więcej tyle samo, co HWDP i KGB...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W skrócie chodzi o to, że samochód jest mądry i dba o bezpieczeństwo na niespotykanym wcześniej (może tylko w Volvo) poziomie. Jeden system dba o to, by nie oślepiać światłami kierowców jadących z naprzeciwka, inny włącza wibracje na kierownicy kiedy zmienimy pas bez użycia kierunkowskazu, kolejny rejestruje znaki ograniczenia prędkości i daje znać, gdy za bardzo naciskamy na gaz. Są jeszcze systemy sprawdzające, czy nie jedziemy za blisko poprzedzającego nas samochodu i reagujące w razie zagrożenia kolizją. Ale najbardziej i tak zaimponował mi system kawowy - to znaczy sama go tak nazwałam, nie wiem, jaka jest jego oficjalna nazwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S1hMj5fLC7I/AAAAAAAABLY/yT3E5MUm5zY/s1600-h/mercedes_wskaznikkawy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S1hMj5fLC7I/AAAAAAAABLY/yT3E5MUm5zY/s400/mercedes_wskaznikkawy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak to działa? Mercedes monitoruje nie tylko drogę i jej otoczenie, ale także kierowcę. Sprawdza wiele rzeczy, między innymi częstotliwość mrugania oczami, siłę nacisku na pedały, ruchy rękami na kierownicy. Kiedy dojdzie do wniosku, że kierowca jest zbyt zmęczony, na desce rozdzielczej zapala się ikonka filiżanki kawy. I choć brzmi to, jak jakieś science fiction, to jest to rzeczywistość. "Tu twój samochód. Szefie, jesteś zmęczony, robisz się senny. Stań na kawę, bo inaczej czeka mnie prostowanie pogiętej blachy". &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niniejszym informuję, że właśnie zaczęłam zbierać na takie auto. Jak ktoś chce się dorzucić, zapraszam. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PS Zainteresowanym tematem polecam artykuły:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.roadlook.pl/frankfurt-2007/duze-volvo-mowi-stary-zatrzymaj-sie-i-napij-sie-kawy.html" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;Duże Volvo mówi: Stary, zatrzymaj się na kawę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.flota.com.pl/?id=33036" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;Mercedes klasy E - bez słabych stron&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wysokieobroty.moto.pl/auto/1,71361,6408244,Wciaz_na_szczycie___Mercedes_klasy_E.html" style="color: #990000;" target="_blank"&gt;Mercedes wciąż na szczycie&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1094123749130934214?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1094123749130934214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1094123749130934214&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094123749130934214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1094123749130934214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/01/tu-twoje-auto-zatrzymaj-sie-na-kawe.html' title='Tu twoje auto, zatrzymaj się na kawę!'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S1mXbi2_svI/AAAAAAAABLg/oQ0FvI78ODs/s72-c/mercedesklasaE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-1395278946922563709</id><published>2010-01-19T10:24:00.007+01:00</published><updated>2010-01-19T11:15:48.231+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impresje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Literatura orgazmiczna z kawą w tle</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie lubię tego robić. Staram się zawsze odłożyć tą chwilę w czasie ile tylko mogę, ale w końcu przecież trzeba skapitulować, postawić ten ostatni krok i się pożegnać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ostatni raz tak się czułam czytając "Szkarłatny płatek i biały" Fabera i teraz, kiedy przewracałam osiemsetną stronę trzeciego tomu "Millenium" Stiega Larssona czułam dokładnie ten sam żal - ale jak to? W sensie, że co oni teraz będą robić i dlaczego ja już się tego nie mogę dowiedzieć? Ja chcę więcej! Ze też Larsson był tak bezczelny, by odejść z tego świata w tak młodym wieku!&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Po "Millenium" sięgnęłam zachęcona Waszymi komentarzami pod wpisem o miejscu &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://kawowy.blogspot.com/2009/11/jaki-narod-pije-najwiecej-kawy.html"&gt;Szwecji w rankingu&lt;/a&gt; największych światowych kawoszy. I od pierwszego tomu notowałam sobie kreseczki na zakładce za każdym razem, kiedy bohaterowie pili kawę. I wiecie ile tego było? Tom pierwszy: 93 razy na 634 strony. Tom II: 80 razy na ponad 700 stron. I wreszcie tom III: 103 razy na 800 stron. Przyznacie, że nieźle, co? Kreseczkis tawiałam tylko wtedy, kiedy opisywane było picie kawy. Statystyki użycia słowa "kawa" na pewno byłyby wyższe. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to nic dziwnego wobec ponad 2 tys. stron kryminału. Bzdura to. W większości książek nie znajdziemy w ogóle wspomnienia o kawie. To po prostu świetnie odzwierciedla zwyczaje Szwedów - zresztą, całe "Millenium" jest zwierciadłem szwedzkiego społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co znamienne, bohaterowie Millenium kawę piją niczym wodę i nie przywiązują do tego wiekszej wagi. Piją ją głownie w kubkach ceramicznych, ale tez w plastikowych kubkach z automatu, w filiżankach, z termosu, w pracy, w domach, na stacjach beznynowych, w kawiarniach. Wszędzie. Wódkę piją dwa razy, a piwo z pięc na całe trzy tomy. Kawą zaczynają dzień, kawę popijają w pracy i kawą przyjmują się na wieczornym spotkaniu. A mimo to kawa wcale aż tak się w oczy nie rzuca. Stanowi naturalne tło, z czasem nie zwraca się na nią uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym tu napisac coś więcej o tej znakomitej trylogii, ale nie chcę zepsuć Wam frajdy. To jest naprawdę świetna literatura. I u mnie, i u I.nnej sa już zapisy na czytanie, kilka osób z mojego otoczenia już podbiło statystyki sprzedaży. To nie jest jakiś tam bestseller nad rozlewiskiem. To jest jedna z najlepiej napisanych historii jakie czytałam (inna rzecz, że tłumaczenia się dość różnią, zdecydowanie najsłabiej przetłumaczony jest tom I).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytajcie to koniecznie, ale bądźcie ostrożni. Dość powiedzieć, że I.nna zakmnęła się w domu na cały dzień, a ja prawie zrujnowałam swoje życie małżeńskie, czytając w łóżku przez miesiąc od wieczora do późnych godzin nocnych. I na koniec, kiedy już starałam się czytać jak najwolniej, by sobie przedłużyc przyjemność, pomyślałam, że z "Millenium" jest jak z orgazmem: po każdym wydaje się, że lepiej już być nie może. A potem - surprise! - jednak jest! Tak samo każda kartka "Millenium" buduje napięcie i nie pozwala nam się znudzić. Myśli się: jeszcze jedną stronę, jeszcze pół i gaszę światło, ale na tej następnej dzieją się już takie rzeczy, że - no sorry - nie można tak po prostu iść spać, kiedy akurat Lisbeth Salander...&lt;br /&gt;Ech, na tym muszę poprzestać. Zaprawdę powiadam Wam, kupując "Millenium" kupcie od razu trzy tomy, przeprowadźcie wcześniej poważną rozmowę z rodziną, przygotujcie sobie zapasy ulubionych napojów i przekąsek, wygodne legowisko, na wszelki wypadek uprzedźcie szefa, że możecie jutro nie przyjść do pracy i zróbcie to. Będzie bosko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S1WEcAV6qqI/AAAAAAAAALc/7veZTeG-Cto/s1600-h/millenium.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 106px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S1WEcAV6qqI/AAAAAAAAALc/7veZTeG-Cto/s320/millenium.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428390542528129698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Stieg Larsson&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "Millenium"&lt;/span&gt;, wyd. Czarna Owca&lt;br /&gt;Tom I: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&lt;/span&gt;. Tom II: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziewczyna, która igrała z ogniem&lt;/span&gt;. Tom III: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zamek z piasku, który runął&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: Acha, i jeszcze jedno: lektura grozi nabraniem lewicowych sympatii;) Więcej o tym bardzo słusznie pisała Kinga Dunin w &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53665,7297767,Superwoman.html"&gt;Wysokich Obcasach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-1395278946922563709?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/1395278946922563709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=1395278946922563709&amp;isPopup=true' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1395278946922563709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/1395278946922563709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/01/literatura-orgazmiczna-z-kawa-w-tle.html' title='Literatura orgazmiczna z kawą w tle'/><author><name>Magdaro</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08052004895485909918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/STenIHe6iFI/AAAAAAAAAAM/0EG1e1ktTl4/S220/mr_wi%C4%99ksze.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_1h_ljorJ5qQ/S1WEcAV6qqI/AAAAAAAAALc/7veZTeG-Cto/s72-c/millenium.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6690682923684544926.post-5477195353343102157</id><published>2010-01-15T00:20:00.002+01:00</published><updated>2010-01-15T00:24:18.103+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzęt'/><title type='text'>Jaki młynek?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;Nic nie może się równać z zapachem świeżo zmielonej kawy. Trudno to sobie wyobrazić, dopóki się nie spróbuje. Choć codziennie robię kilka kaw w ekspresie, to tak naprawdę zapach kawy po wejściu do mieszkania poczułam dopiero wtedy, gdy zainwestowałam w młynek. Różnica jest powalająca. Serio. Świeżo zmielona kawa pachnie i smakuje inaczej. Nawet najtańsze ziarna zmielone tuż przed zaparzeniem gwarantują, że w filiżance znajdzie się coś o niebo lepszego niż wtedy, kiedy użyjemy paczkowanej "mielonki". Tylko, że ziarna trzeba w czymś zmielić...&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S0-mIbcJQpI/AAAAAAAABLQ/7KeEYNgBWzM/s1600-h/mazzer.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S0-mIbcJQpI/AAAAAAAABLQ/7KeEYNgBWzM/s400/mazzer.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Żarna czy ostrza?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;To jedno z podstawowych pytań, jakie trzeba sobie zadać przed zakupem młynka. Młynki ostrzowe mają jedną zaletę. Są tanie. Poza tym nie można powiedzieć o nich nic dobrego - rozcinają ziano na maleńkie, niejednolite kawałki, dzięki czemu mamy w jednej porcji wszystkie możliwe rozmiary drobin kawy. Żeby uzyskać w miarę jednolity stopień zmielenia kawy, trzeba wydłużyć czas mielenia, a efekt i tak nie jest najlepszy - mamy dużo kawowego pyłu (zatyka filtr i powoduje, że napar jest gorzki), a kawa w trakcie mielenia nagrzewa się i traci aromat. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Co innego żarna, które nie tną ziaren, tylko je rozcierają. Idealne powinny być wykonane z odpornego na ścieranie materiału, powinny mieć karbowaną powierzchnię i dobrze by było, gdyby poruszały się wolno. Wolne obroty powodują trzy rzeczy: po pierwsze, kawa się nie nagrzewa; po drugie - powstaje znikoma ilość kawowego pyłu; po trzecie - żarna wolniej się zużywają. Jeśli chcemy mieć szybkomielący młynek, to lepiej, żeby miał duże żarna, a nie dużą liczbę obrotów na minutę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Regulacja płynna czy skokowa?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Każdy żarnowy młynek ma pokrętło, służące do regulacji grubości mielenia ziaren. Kręcąc nim możemy zmieniać odległość między żarnami. Różnica polega na tym, że jedne mają podziałkę stopniową, a inne nie. Jeden stopień na podziałce jest w stanie zmienić długość ekstrakcji o ok 5 sekund. Jeśli korzystamy z french pressu czy kawiarki, nie ma to aż takiego znaczenia, ale w przypadku ekspresu ciśnieniowego może się okazać, że skoki są za duże i z espresso nici. Dlatego warto zainwestować w młynek z płynną regulacją. Pozwoli nam to idealnie dostosować stopień zmielenia kawy do naszego ekspresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ręczny czy elektryczny?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pewnie każdy miał kiedyś w domu młynek z pokrętłem i szufladką. Urządzenia te zostały niemal zupełnie wyparte przez elektryczne młynki ostrzowe, w których oprócz kawy mieliło się także przyprawy czy cukier. Polecam więc wszystkim, którzy zaczynają kawową przygodę poszperać u dziadków albo wybrać się targ staroci. W Warszawie na Kole (na rogu Obozowej i Ciołka) takich młynków jest sporo i można je kupić za grosze (kilkanaście złotych), więc pewnie w innych miastach też. Ręczny młynek ma w zasadzie tylko tę wadę, że jest ręczny. Na jedno espresso potrzebujemy ok 7 g kawy, a więc jakieś 50 ziaren. Zmielenie takiej ilości kawy to tylko 1,5 minuty kręcenia (sprawdziłam!), gorzej jeśli mamy gości ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porządny elektryczny młynek to już spory wydatek. Poszperałam w internecie i w skrócie wygląda to tak: młynki za 200-300 zł nie są warte swojej ceny, a te lepsze zaczynają się od 500 zł (Ascaso, Demoka, Solis Scala), nie mówiąc już o Mazzerze (ach...), którego najtańszy model, Mini (na zdjęciu), kosztuje 2,5 tys zł.&amp;nbsp; Niestety, w tej dziedzinie nie ma złotego środka, czyli młynków dobrych i tanich. Poczytałam na ten tenat sporo na forum caffe prego (&lt;a href="http://www.caffeprego.pl/phpBB2/viewforum.php?f=12" style="color: #990000;"&gt;link&lt;/a&gt;). Wniosek jest taki, że tanie młynki dają słabe efekty i są awaryjne. Drogie są dobre, tyle tylko, że drogie. Polecam więc sprawdzoną metodę: oszczędzać i w oczekiwaniu na wymarzony, wypasiony młynek korzystać z ręcznego. Gwarantuję Wam, że poczujecie różnicę pomiędzy kawą mieloną, a świeżo zmieloną. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6690682923684544926-5477195353343102157?l=kawowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kawowy.blogspot.com/feeds/5477195353343102157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6690682923684544926&amp;postID=5477195353343102157&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5477195353343102157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6690682923684544926/posts/default/5477195353343102157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kawowy.blogspot.com/2010/01/jaki-mynek.html' title='Jaki młynek?'/><author><name>I.nna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14335018327542753169</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WP-XAhJ3mbw/S0-mIbcJQpI/AAAAAAAABLQ/7KeEYNgBWzM/s72-c/mazzer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry></feed>
